„Odzyskać Siebie”
coffee-1476898_1280W kawiarni przy ul. Gdańskiej o tej godzinie w lipcu nie było wielu klientów. Trzy stoliki zajęte zostały przez młode pary, dwa przez panów z laptopami popijających kawę i namiętnie stukających w klawiaturę, a przykolejnym siedziała samotnie młoda kobieta z włosami upiętymi w kok. Co chwilę nerwowo spoglądała na zegarek. Wyraźnie na kogoś czekała. Sprawiała wrażenie osoby zmęczonej i smutnej. Punktualnie o 16.00 do jej stolika podeszła energicznym krokiem druga kobieta, przedstawiła się i po zamówieniu kawy dosiadła się.
– Weszłam na twoją stronę internetową gdzie napisane jest: „Chcesz coś osiągnąć, ale nie wiesz co?
Nic cię nie cieszy? Pragniesz satysfakcji z życia? Czujesz, że marnujesz swój czas?”. Beata, to jestem ja! Piszesz o mnie! To ja szukam, ale nie wiem czego… może lepszej pracy, ale się boję, satysfakcji z życia rodzinnego, którego ostatnio nie mam, zaufania do ludzi, szukam czegoś co sprawiłoby MI i TYLKO MI satysfakcję, czegoś z czego byłabym dumna. Przede wszystkim brak mi jasno wytyczonego celu. Nie chcę już się za wszystko obwiniać, za to, że popełniam błędy, że nie mam własnego zdania i że próbuję uszczęśliwić męża, zamiast siebie – powiedziała prawie jednym tchem Monika i zamilkła. Jej poliki spłonęły, oczy szukały czegoś na stole, a ręce drżały.
– Monika, mówisz, że nie wiesz czego szukasz, a jednocześnie słyszę, że bardzo chcesz zmienić swoje życie. Brzmi to wszystko tak, jakbyś doszła do punktu krytycznego, kiedy mówisz: „dość”, kiedy całą sobą manifestujesz już gotowość do zmiany.
– Tak, właśnie tak. Już nie chcę być tylko przykładną żoną, która zajmuje się domem i dzieckiem, na dodatek na jakiejś wsi, na której nie chcę mieszkać. Nie chcę już pracować tam gdzie pracuję, bo praca ta nie daje mi żadnej satysfakcji i rozwoju. Chcę poczuć się szczęśliwa, spełniona, chcę coś znaczyć.
– To bardzo jasno postawiony cel: Być szczęśliwa i spełniona. Co dla Ciebie to oznacza?
– Hm – zamyśliła się Monika – Dobre pytanie. Wiesz, to chyba oznacza, że chcę wstawać rano z uśmiechem na twarzy, bez pretensji do całego świata, cieszyć się porankiem z rodziną, a potem z radością jechać do pracy, pracy, w której robię ważne rzeczy, ludzie mnie doceniają, może podziwiają i potrzebują mojej pomocy.
– Jeśli dobrze Cię rozumiem to gdy będziesz doceniana przez innych, poczujesz się ważna dla innych, szczęśliwa, czy tak?
– Yyyyyy – przez chwilę Monika zaczęła się zastanawiać nad tym co powiedziała
– Chyba tak, bo ja wciąż czuję się nieważna, niezauważana, a przez to chodzę wciąż niezadowolona, zmęczona i smutna.
– Nieważna, niezauważana – mocne. Jak się teraz czujesz?
Cisza.
Monika pochyliła głowę, a jej kąciki ust zaczęły drżeć.
– Smutno mi, tak cholernie mi smutno.
– Jak to jest tak się czuć?
– To tak jakby ktoś ciągle mi kroił moje serce. Czuję ból.
– Jaki jest ten ból?
– Rwący i gorący.
– Rwący i gorący, a gorący jak co?
– Jak wrząca woda. Parzy mnie.
Z oczu Moniki popłynęły łzy. Przez chwilę obie milczały.
– Beata, ja już nie chcę tak się czuć. Nie chcę tego żalu i bólu w sercu, Chcę żyć!
– Nie chcesz czuć bólu. To zrozumiałe. Co teraz się w tobie dzieje?
– Już mi trochę lżej.
– Powiedz Monika, co myślisz o sobie?
– Co myślę o sobie? Że chyba jestem jakimś nieudacznikiem życiowym, wszyscy moi znajomi, nawet mąż coś już w życiu osiągnęli, są kierownikami, dyrektorami, albo chociaż awansowali i mają możliwość nauki czegoś nowego, a ja od zawsze w tej samej pracy załatwionej przez męża i nic, kompletnie nic nie umiem zrobić sama.
– Bardzo krytyczna jesteś wobec siebie. Od kiedy tak się postrzegasz?
– Chyba od zawsze
– To znaczy od kiedy?
– Nie pamiętam… chyba od narodzin Majki, od kiedy wszystko co się w moim życiu dzieje to zasługa mojego męża, on ułożył mi życie: wybudował dom na odludziu, urodziło się dziecko, załatwił mi pracę od 7:00 do 15;00, żebym mogła zajmować się po południu dzieckiem i tyle. Niektórzy mi się dziwią, czego chcę od życia więcej, nie jedna by chciała mieć to co ja, ale nie ja. Ja czuję, że coś tu nie gra, to wszystko nie jest po mojemu, oprócz Majki – jest moim jedynym sensem życia.
– A kiedy ostatni raz czułaś się szczęśliwa?couple-in-love-1031744_1280
– Dawno, bardzo dawno – zadumała się Monika – byłam wtedy z Markiem w górach, to był jeden z wieczorów, który spędziliśmy w schronisku. Siedzieliśmy przy ognisku, była ciepła noc, niebo usłane gwiazdami, obok Marek – czuły i opiekuńczy, wszechogarniająca natura. Ta bliskość z naturą, poczucie wolności , tak zdecydowanie wtedy byłam szczęśliwa.
– Szczęście Ci dała natura, poczucie wolności, bycia kochaną… co jeszcze?
– Miałam poczucie, że całe życie jest przede mną i sama dokonuje wyborów.
– Zatrzymaj się. Powiedziałaś, że gdy byłaś szczęśliwa, to miałam poczucie, że sama dokonujesz wyborów i o sobie decydujesz. A kto, albo co teraz decyduje o Tobie?
– Teraz ja chyba poddałam się zupełnie mojemu mężowi. Beata – mam to. Ja zatraciłam siebie.
– Zrobiłaś się smutna, zgarbiłaś się, zgasłaś jak to powiedziałaś.
– Bo to jest straszne! Dopiero to w tej chwili zrozumiałam. Ja traktuję się okropnie, czuję się nieważna i nie wartościowa i sama siebie tak teraz postrzegam. Już wiem od czego chcę zacząć pracę z Tobą.
– Tak…
– Nad swoją samooceną, bo jeszcze nigdy nie była tak niska. Ja chyba nie lubię siebie, nie lubię siebie takiej jaka jestem teraz.
– Gratuluję Ci odnalezienia swojego celu. Byłaś wspaniała. Doceń siebie i swoją dzisiejszą pracę.
– Dziękuję. – zawstydziła się Monika
– Z jakiego powodu się zawstydziłaś?
– Bo nie pamiętam kiedy ktoś powiedział mi cos tak miłego… – uśmiechnęła się niepewnie
– Z czym dziś wychodzisz ze spotkania?
– Z motywacją do pracy, wiem co chcę robić, nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądało dalej, ale już wiem, że czas na odzyskanie siebie.
– Super. Wyprostowałaś się i pojawia się uśmiech.
– Bo nie mogę się już doczekać się następnego spotkania.
Chwilę później Monika w zupełnie już innym nastroju wyszła z kawiarni, wsiadła w samochód i pojechała do domu. Marek z Majką już na nią czekał. Gdy zobaczył ją w drzwiach, od razu zwrócił uwagę na  błysk w oku żony. Była inna, odmieniona. Zaniepokoił się trochę, choć nie wiedział jeszcze dlaczego. Odpowiedź pojawi się już niebawem….

 

Autor: Beata Zięcik