Znasz to uczucie, kiedy wchodzisz do sklepu, wybierasz z półek cokolwiek tylko zechcesz i nie musisz zwracać uwagi na ceny produktów? Nie? Spokojnie, to tak jak większość naszego społeczeństwa.

Według komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego 
z sierpnia 2016 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w I kwartale 2016 roku ukształtowało się na poziomie blisko 4020,00 zł.

pixabay-budzet-money-in-hand-1207855_1920Niestety, dochód rozporządzalny czyli dochód, który przeznaczamy na wydatki i oszczędności wyniósł jedynie ok. 1400,00 zł. Oznacza, to że wielu z nas w swoim codziennym życiu staje przed trudnymi wyborami związanymi z tym, na co wydać posiadane pieniądze, co kupić, ile kupić czy gdzie kupić. Pytania te w zdecydowanej mierze wynikają z tego, że nasze portfele nie są zbyt pełne 
a wydatki, które musimy ponosić na codzienne funkcjonowanie wysokie.

Czy oznacza to, że już zawsze będziemy musieli borykać się z debetem w koncie, kredytem czy pożyczką? 
Czy powiedzenie “całe życie na kredycie” będzie dotyczyć właśnie nas? Niekoniecznie!

Finanse, budżet czy pieniądz to pojęcia, które doskonale znamy, bo dotyczą praktycznie każdego z nas. Każdy gdzieś mieszka, używa wody, prądu i innych mediów. Korzysta z telefonu komórkowego czypixabay-office-620822_1920 internetu. Robimy zakupy, korzystamy z kina, teatru 
a także z innych przyjemności dzięki którym żyje nam się przyjemniej, łatwiej, po prostu lepiej. Kiedy rozmawiam z moimi Klientami o ich sytuacji finansowej, wielokrotnie spotykam się z tym, że wydaje im się, że na nic ich nie stać, mówią że wydają wszystko co mają, że czasami nie starcza im do kolejnej wypłaty, przez co muszą zadłużać się u rodziny, znajomych czy w instytucjach pożyczkowych. Na początku, zadaję im jedno, wydawać by się mogło proste pytanie – a czy wiesz ile wynoszą Twoje miesięczne wydatki? I tutaj zapada chwila ciszy, po czym słyszę mniej więcej taką odpowiedź – no… na jedzenie ok. 600 zł, paliwo ok. 300 zł, rachunki ok. 1200 zł, itd. I tu Cię mam! To właśnie tutaj zaczyna się problem. No bo jak i skąd wiedzieć ile pieniędzy masz do swojej dyspozycji? Skąd masz wiedzieć czy możesz zrobić jakieś oszczędności, kiedy nie jesteś w stanie powiedzieć ile tak naprawdę wydajesz, czy co Ci jest naprawdę potrzebne? Problem wydawać by się mogło prosty. Jednak 
w rzeczywistości jego skala jest bardzo duża, a co ważniejsze, niebezpieczna dla naszych portfeli. Czy można temu zaradzić? Jasne! Same chęci to jednak trochę za mało.

Są jednak sposoby na to, aby wystarczało nam to, co zarabiamy. Jak to możliwe? Czy to jakiś magiczny sposób, nielegalne działania?

Nie. To zwykły plan. Musi być jakiś plan. Nie, nie plan zajęć fitness czy zajęć pozalekcyjnych Twoich dzieci. W tej chwili potrzebny jest Ci plan Twoich przychodów i wydatków oraz mądra strategia finansowa. Co to dla Ciebie oznacza? W najprostszym ujęciu chodzi o plan Twojego budżetu domowego. Twojego, Twojego męża, żony czy dzieci. Twojego własnego gospodarstwa domowego.

pixabay-paying-1438142_1920Celem tego artykułu jest właśnie to, aby uświadomić Ci potrzebę i wagę posiadania takiego planu. W internecie dostępne są różnego rodzaju planery, również bezpłatne, które wspomogą nas w codziennym gospodarowaniu naszymi pieniędzmi. Zazwyczaj są one jednak dość ubogie w swojej użyteczności. Po prostu nie nadają się dla wszystkich. Na szczęście możemy poradzić sobie z tym zadaniem sami, poprzez ułożenie planu we własnym zakresie. Zanim jednak przejdziemy do omówienia poszczególnych etapów jego utworzenia, powinniśmy zastanowić się, dlaczego dotychczas tego nie robiliśmy? Teoretycznie sprawa wydaje się prosta.

Najczęstszą odpowiedzią jaką słyszę od swoich Klientów jest brak czasu oraz brak umiejętności jego sporządzenia. Czy tak jest aby na pewno? W większości przypadków nie. Zazwyczaj dominuje lenistwo, tak, niestety właśnie lenistwo.

Większości 
z nas nie chce zagłębiać się w swoje codzienne wydatki oraz przyzwyczajenia. Nie widzimy pixabay-money-1632052_1920takiej potrzeby i konieczności, no bo co z tego, że będę wiedzieć, że w sklepie wydałem 173 zł a nie mniej czy więcej? Czasem zdarza się tak, że jesteśmy już do planowania finansowego po prostu zrażeni. Dlaczego? Bo to tak, jak z próbą rzucenia nałogu, np. palenia papierosów czy próbą zrzucenia kilku(nastu) zbędnych kilogramów. Próbowaliśmy kilka razy ale nam nie wyszło. Więc po co znów próbować, jak i tak pewnie nic z tego nie wyjdzie? Szkoda energii. 
Co prawda, nigdy nie zastanawialiśmy się szczegółowo, dlaczego się nam nie udało, ale skoro nie wyszło, to znaczy, że to nie dla nas.

To dla kogo w takim razie jest planowanie finansowe? Dla każdego. Czy budżet domowy może zrobić każdy? Nie, nie każdy. Bo nie chodzi o zrobienie zwykłego zestawienia naszych dochodów i wydatków ale o przemyślaną strategię działania a to wymaga chęci zmiany swojej sytuacji, porzucenia negatywnych myśli i całych pokładów samodyscypliny, której większości z nas po prostu brakuje.

pixabay-office-620822_1920Nie chodzi o poświęcenie 10 minut na spisanie paragonów, z czym najczęściej kojarzone jest domowe budżetowanie. Naszym celem jest osiągnięcie podstawowej wiedzy w zakresie zarządzania finansami osobistymi, w tym nabycie tak ważniej umiejętności, jaką jest umiejętność sporządzania domowego budżetu. Po co? W wielkim skrócie po to, aby po otrzymaniu wynagrodzenia i innych dochodów oraz opłaceniu wszystkich rachunków było nas stać na zrobienie oszczędności. Po to, aby wyjechać na wakacje bez kredytu, kupić wymarzoną sofę czy smartfona. W końcu po to, aby nasze pieniądze nie przeciekały nam przez palce i żebyśmy mieli nad nimi kontrolę a nie odwrotnie, jak to się zazwyczaj dzieje. Nie jesteś ekonomistką, księgową czy pracownicą banku? Nie szkodzi.

Czy Ci się uda? Jasne. Czemu nie? Jeśli tylko tego chcesz i wykażesz się wytrwałością, to nie widzę problemu. Planowanie finansowe jest dla każdego, w tym także dla Ciebie.

Zapraszam do drugiej części artykułu, gdzie w prosty i jasny sposób omówię zasady 
i etapy tworzenia własnego budżetu domowego.

Bartosz Rogojsza