W czasach, w których kobiety nadal strzelają sobie nawzajem w kolana z broni, jaką są słowa, należy reagować na te paskudne i bezlitosne pif-paf! za pomocą asertywnych komunikatów i krytycznego myślenia.

1. Jesteś kobietą, więc musisz umieć w porządek i potrafić coś gotować

Niby bzdura, którą wszyscy wyłapujemy, ale wystarczająco dużo razy słyszałam opinię głoszącą, że ta konkretna kobieta nie dba o dom lub mogłaby nauczyć się gotować. Co stanie się z przyszłym mężem i przyszłymi dziećmi, gdy przyjdzie czas na założenie rodziny? [Pójdą do Pizza Hut i kupią sobie Roombę, to się stanie]. My kobiety nie rodzimy się ze ścierką i blenderem w ręce – ktoś nam je wkłada w dłoń w dzieciństwie, dorastaniu i pierwszych związkach.

2. Moim zdaniem nie powinnaś chudnąć, operować nosa i farbować włosów, bo jesteś piękna bez tego!

Dotyczy to sytuacji, w których kobieta mówi, że chce zrzucić oponę z brzucha, wybrać się do chirurga plastycznego lub zrobić cokolwiek, co ingeruje w ciało.

Warto mówić ludziom, że są piękni i nie zapominać o mówieniu im, że są mądrzy, pracowici, bystrzy i wrażliwi. Jeśli nie są, to oczywiście im tego nie mówimy 😉 Co innego, gdy ktoś pyta nas o opinię, co innego gdy sami mu tę opinię wpychamy w dobrej wierze, bo naczytałyśmy się o body positive, koleżankowaniu i siostrzeństwie* i wydaje nam się, że wszystkie kobiety powinny zrzucić staniki, wbiec do lasu i zatańczyć w kole. Niektóre z nas nie lubią, jeśli podczas jogi roluje się skóra na brzuchu. Ja na przykład nie lubię. Może płakałyśmy pół życia z powodu nosa i teraz chcemy oddać się w ręce takiego pana doktora, co za kilka wypłat nam tego rekina naprostuje i z dobrym nosem założymy sobie Instagrama.

Kobiece ciało zniosło już tyle opresji, że nie potrzeba mu szlaufu dobrych rad. Wiadomo, że zdrówko i życie są najważniejsze, więc reagujmy gdy mamy powód do prawdziwych zmartwień, takich jak zaburzenia odżywiania, operacje-fuszerki i spędzanie na siłowni 12 godzin dziennie. Jeśli w takim wypadku decydujesz się na rozmowę o tym, co inna kobieca robi ze swoim (uwaga, to najważniejszy wyraz w tym zdaniu) ciałem, skup się na faktach i nie posługuj się półprawdami. Fakty to BMI, opinie o lekarzu i rzetelne informacje o ryzyku powikłań. Czyli zdrówko. Nie Twój gust.

3. A Tobie co, okres masz?

Piszę to jako osoba z PMS-em. Gdyby nie zdrowy rozsądek i mądra współlokatorka co miesiąc wywoływałabym jakąś dramę. Z hormonami bywa w życiu naprawdę interesująco, ale nie lubię sprowadzenia emocji do miesiączki. Usłyszałam ostatnio zastępczy tekst: A Ciebie co w tyłek ugryzło? Tyłki mają wszyscy, kobiety i mężczyźni, nawet psy. Jak już komuś dowalamy, to bądźmy fair enough.

4. Prawdziwa kobieta posiada krągłości

Takie rzeczy mówią osoby, które krągłości mają i próbują sobie istnienie tych krągłości uzasadnić albo osoby, które nigdy w życiu nie poznały osoby bezskutecznie próbującej przytyć. Co innego lubić określony typ składający się z cech, które nam się podobają, a co innego wygłaszać teorie na temat prawdziwych kobiet i prawdziwych mężczyn. Tak jak Adam Małysz może spełniać czyjeś oczekiwania względem wyglądu, analogicznie niektórym podoba się Arnold Schwarzenegger lub Justin Timberlake. Wygłaszanie poglądu, który z nich jest prawdziwym mężczyzną nie ma większego sensu.

Od pewnego czasu jestem obrończynią osób szczupłych, przy których otoczenie kryguje się mniej niż przy osobach z nadprogramowymi kilogramami. Szczupłym można mówić, że są szczupli, grubszym trochę nie wypada wytykać wagi. Ludzie mają kompleksy niezależnie od wagi, jak również chorują (od problemów z tarczycą waga może znacząco się zniżać lub wzrastać). Zanim powiesz koleżance, że ma nogi jak pajączek, ugryź się w język. Jeśli martwisz się o czyjeś zdrowie, nie zaczynaj rozmowy od powiedzenia, że ktoś ma nogi jak pajączek. Patrz punkt 2.

5. Nie powinnaś jeszcze wracać do pracy, ponieważ Twoje dziecko Cię potrzebuje!

Nie jestem specjalistką w kwestii wychowywania dzieci i obawiam się, że wielu ludzi nie jest. Świadczy o tym wysoki wskaźnik osób, które potrzebują terapii, nie radzą sobie w relacjach międzyludzkich i po 3 winach zaczynają snucie opowieści o toksycznych rodzicach.

Myślę, że w kwestii rodzicielstwa, jak również innych dziedzin życia, można dojść do jednego celu innymi drogami. Szanujmy decyzje innych kobiet, mają prawo do powrotu do pracy lub rezygnacji z niej na rzecz spędzania czasu z dziećmi.

Języki i rzeczywistość korelują ze sobą bardziej niż mogłoby nam się wydawać. Słowa zmieniają sposób myślenia, a na poziomie człowiek-człowiek potrafią bardzo ranić. Nie trzeba tutaj podręcznika na temat tego, co można i należy mówić kobietom. Trzeba nam szacunku, taktu krytycznego myślenia. Zacznijmy od siebie.

[*Naczytałyśmy się, ale nie załapałyśmy, że tu nie chodzi o no make-up i nadwagę, tylko AKCEPTACJĘ]