Barszcz z uszkami, aromatyczna zupa grzybowa, karp w galarecie, a może makiełki? Choć menu tradycyjnej polskiej wieczerzy wigilijnej wydaje się być wszystkim nam doskonale znane, to może warto przypomnieć sobie o niektórych współcześnie nieco zapomnianych lub mniej typowych polskich daniach wigilijnych. Po co? Choćby dla zaspokojenia własnej ciekawości, a może i ku tegorocznej inspiracji. Temat Wigilii dla większości z nas nierozerwalnie łączy się tematem kulinariów. Dwanaście potraw oznacza rokrocznie sporo pracy w kuchni, choć wieczerza wigilijna, jak chce tego tradycja, winna mieć charakter postny. Kolacja 24 grudnia nie powinna również  zawierać w swym  menu ani  alkoholu, ani krzty mięsa. Dla niektórych jest to ponoć sporym wyrzeczeniem. Warto jednak przypomnieć, że w przeszłości o wiele bardziej postny charakter posiadał okres poprzedzający radosne świętowanie, czyli adwent, który niegdyś cechował się również swoją tradycyjną kuchnią, która, jak można się tego spodziewać, wcale nie opływała w wyrafinowane smakołyki.Zapraszam  na krótki przegląd polskich adwentowych i mniej znanych wigilijnych przysmaków:\rPolska kuchnia adwentowa zawsze posiadała dość postny charakter, który miał kierować ludzkie myśli ku sprawom duchowym, zamiast umożliwiać próżne dogadzanie swoim kulinarnym zachciankom. Żywieniowe wyrzeczenia uczyły walki ze swymi słabościami i… przygotowywały brzuchy  na obfitość świątecznego stołu. Dziś raczej się już o tym nie pamięta. A jak drzewiej jadano w adwencie?\rCzęściej niż w innych miesiącach jadano wtedy przeróżne kasze i rozmaite ziemniaczane „zapiekanki”. Najbardziej popularną postną zupą był kwaśny żur, a warzywem równie kwaśna kapusta. Pilnie wystrzegano się w adwencie napojów wyskokowych i mięsa, w miarę możliwości unikano również spożywania potraw tłustych Zamiast tego chętnie  jadano ryby, wśród których królowały oczywiście śledzie w rozmaitych odsłonach takich jak np. śląskie hekele, będące smaczną sałatką złożoną z posiekanych śledzi, jajek, ziemniaków i ogórka kiszonego.\rInną ciekawą kulinarną tradycją adwentu był wypiek tzw. adwentowych bułeczek lub adwentowych chlebków, którymi częstowano pierwszych kolędników. Wypieki te ponoć w smaku przypominały nieco piernik, a umieszczone na nich nacięcia symbolizowały kolejne tygodnie adwentu.\rKatarzynki to również polskie adwentowe wypieki. Chodzi oczywiście o charakterystyczne drobne pierniczki. Pierwsze pojawiały się już w dniu Świętej Katarzyny, czyli 25 listopada, i słodko towarzyszyły dzieciom i dorosłym aż do nadejścia Świąt. Tradycyjnie w adwencie należało również przygotować zaczyn ciasta piernikowego, które powinno odpowiednio długo leżakować, by później już jako miodowo-korzenny piernik uświetnić świąteczne stoły, poczynając już od wigilijnego wieczoru.\rDo mniej znanych wigilijnych specjałów polskich należy z pewnością danie o nazwie moczka. Moczka to rodzaj piernikowej gęstej zupy z dodatkiem owoców z kompotu oraz bakalii. To typowo śląski specjał. Moczka jest bardzo aromatyczna i choć może wizualnie niezbyt atrakcyjna, urzeka prawdziwie świątecznym smakiem. Wigilijną potrawą, która jak niektórzy uważają, nie posiada natomiast ani wyglądu, ani smaku jest tradycyjny kisiel owsiany. Ów specjał tradycyjnie powstawał z owsianej mąki lub owsianych płatków oraz zakwasu lub drożdży, dzięki którym zachodziła fermentacja zapewniająca „kleikowi” kwaskowaty posmak. Podczas Wigilii zyskiwał on posypkę ze słodkiego maku, w ciągu roku zaś serwowano go na ostro z towarzyszeniem skwarek. Zdecydowanie smaczniejszą  alternatywą pośród mniej typowych dań wigilijnych może być typowy dla rejonów południowych Polski kisiel żurawinowy, występujący solo – jako wigilijny deser – lub będący składnikiem tzw. suszyniny, czyli kompozycji złożonej właśnie z kisielu żurawinowego oraz zanurzonych w nim napęczniałych suszonych owoców, obficie przyprawionych korzennymi przyprawami. Inną mniej znaną polską wigilijną słodkością są tzw. śliszki, czyli zapiekane w towarzystwie masła i okruchów piernika bułeczki z makiem, które uprzednio starannie namacza się w mleku. Podobno to proste danie można uznać za esencję świątecznych aromatów, na pewno też przypadłoby do gustu najmłodszym. Daniem, które szczególnie w przeszłości, często pojawiało się na góralskiej wigilii, były tzw. fizoły ze śliwkami, czyli fasola na ostro przyrządzana z gęstą śmietaną oraz suszonymi śliwkami. Inną potrawą o zabawnie brzmiącej nazwie są charakterystyczne dla lubelszczyzny łupcie. W ich skład wchodzi kiszona w główkach kapusta , kasza gryczana oraz olej konopny. Olej ten, obok oleju lnianego, dawniej często gościł na wigilijnych stołach . Olej lniany to zresztą tradycyjna postna okrasa kapusty wigilijnej. Wywar z nasion konopi jest natomiast integralną składową innej, nieco zapomnianej zupy wigilijnej, czyli siemieniotki. Kolejną mniej znaną wigilijną zupą jest tzw. pamuła, czyli owocowa na… ostro. Współcześnie takie połączenie smaków może nie znaleźć jednak wielu amatorów, podobnie jak  świszcz, czyli słodka mieszanka kaszy jęczmiennej ze śliwkami suszonymi. Do listy wigilijnych specjałów mniej znanych można zaliczyć również mazowieckie rwaki, czyli przypominające kłos wrzecionowate kluseczki będące kombinacją ugotowanych ziemniaków, maki pszennej i jajek. Powinno się je podawać na słodko z towarzyszeniem maku, masła i cukru oraz…mnóstwa miłości. Tak jak wszystkie wigilijne dania, te współczesne i te bardziej zapomniane, dania odświętne i dania codzienne. Miłość to wszak najlepsza przyprawa, 365 dni w roku.Pięknego świętowania!Daria Woszczatyńska-Przybylska