Anna Tarnowska, modelka, wielokrotna finalistka wyborów miss: Polonia, International, World University. Nie będzie to klasyczna rozmowa przy kawie. Praca Anki wymaga stałego przemieszania się, życia na walizkach. Przetestujemy dziś nowy model Kia ProCeed, a w międzyczasie dowiem się jak  odnajduje się w międzykontynentalnym pędzie, czy branża modelingowa jest dla dzieci, jak mama zareagowała na sesję w Playboyu i o dyskryminacji w korpopracy.

Testowana Kia ProCeed jest idealny zarówno dla podróżującej na castingi modelki, jak i dla rodziny. Ponadczasowa sylwetka typu shooting brake łączy elegancję coupé z wszechstronnością kombi. Szybko opadająca linia dachu, mocno zarysowane linie masywnego nadwozia dają olśniewający efekt.  Jest dobrze!

Anka siada wygodnie w idealnie wyprofilowanym fotelu. W starannie wykończonym najwyższej jakości materiałami wnętrzu, natychmiast poczułyśmy się jak … w domu.

Mimo sportowego charakteru jest rzeczywiście dużo miejsca z przodu i z tyłu. Metaliczne detale i czarna podsufitka dodają Kia ProCeed elegancji, a spłaszczona na dole kierownica w kształcie litery D podkreśla jej sportowy charakter. W Ani oczach pojawia się błysk.Trzyma kierownicę i wiadomo, że juz tak szybko jej nie wypuści. Sprawdza tzw damskie standardy czyli obecność lusterek do makijażu. Ruszamy, a przyśpieszenie wbija w fotel. Jest moc!

Agata Baryła: Co się stało, że poszłaś w tę stronę. Spontan czy przemyślana decyzja?

Anna Tarnowska: „Spontan”. Zdecydowanie „spontan”. Na pewno nie było to moim marzeniem. Jako dziewczynka – myślę, że może marzyłam o tym żeby być księżniczką i chodzić w sukienkach i w koronie. Może to było marzenie, które sobie zwizualizowałam.

AB.: No właśnie – bo korona jest (śmiech).

AT: Rzeczywiście korona jest. Jak wiele dziewczynek marzyłam o koronie ale nie do końca w wyborach miss. Myślę, tym rządził zwyczajny przypadek. Moja starsza o sześć lat siostra na- zwijmy to: dotknęła świata w modelingu i fotomodelingu. Rykoszetem i mnie wciągnęła.

AB.: Więc poszłaś do agencji i powiedzieli: „bierzemy cię”?

AT.: Tak, co prawda odbyły się testy, jakieś zdjęcia, nie pamiętam dokładnie, wypełniałam jakieś formularze – miałam 18 lat.

AB.: To dość późno jak na modelkę.

B: To prawda, dość późno. Od dziecka trenowałam jeździectwo, więc byłam zajęta sportem. Zajmowały mnie inne rzeczy. Stajnia, brudne, śmierdzące ciuchy a nie szpilki, perfumy czy wybieg. Gdy mnie przyjęli zaczęłam „chodzić” ( na wybiegach – przyp.red.). Pokazów było dużo choć raczej lokalnych, regionalnych. Tak się zaczęło. Na którymś z z wybiegów spotka- łam dziewczynę i to właśnie Gosia zachęciła mnie do tego żeby wziąć udziału w wyborach regionalnych miss Polonia.

AB.: Na zdjęciach widzimy piękne wypoczęte ciało, twarz jak malowana. Jak to wygląda na backstage’u (za sceną – przyp. red.) ?

AT.: Łatwo nie jest, ta praca jest ciężka fizycznie i psychiczne. Mam jednak twarde i pragmatyczne podejście do jakiejkolwiek pracy. Nawet jeśli człowiek czasem jedzie na oparach, ale lubi to co robi to nie jest to dla niego ciężka praca. Dla mnie cięższą pracą jest praca w korporacji i biurze, bo ja się tam męczę psychicznie. Siedzenie w biurze w określonych sztywno godzinach jest zwyczajnie nie dla mnie.

Czas na umówioną sesję z dwoma bohaterami. Anka i  Kia ProCeed. Przyglądam się jak obchodzi auto, otwiera bagażnik. Kolejne miłe zaskoczenie. Bagażnik jest wielki, o pojemności 594 litrów należy do największych w tym segmencie aut. Dzięki wygodnie otwieranej pokrywie, z niskim progiem załadunku Ania z lekkością pakuje walizki. Myślę, że za chwilę ruszy w świat i jej szczerze zazdroszczę.

AB.: Widzę jak to wygląda, od patrzenia jestem zmęczona (śmiech)

AT.: To była naprawdę lekka sesja (śmiech). Często słyszę cóż ciężkiego jest w pozowaniu do zdjęć? Muszę mieć pod kontrolą dosłownie każdy fragment mojego ciała. Podczas sesji my- ślę o każdym fragmencie mojego ciała, łącznie z palcami u stóp, bo obiektyw to wszystko „widzi”. Gdy się więc skupię na całym ciele, fotograf mówi do mnie np.: „ożyw twarz”. Spróbuj choć raz mieć pod kontrolą przez godzinę twarz i każdy mięsień.

AB.: Można Twój zawód porównać do zawodu aktora? Co o tym sądzisz? To branży modelingowej zarzuca się uprzedmiotowienie człowieka choć aktor gra także ciałem.

AT.: Jest dokładnie tak samo. Sporo gram w reklamach. Wiem że to nie film ale gra w nich również wielu aktorów z pierwszych stron gazet, z dorobkiem. Dziś podobnie do filmu do stworzenia dobrej reklamy potrzebny jest scenariusz, program – czy się komuś podoba czy nie, jest to aktorstwo reklamowe. Dla mnie obie formy są sztuką. Są sesje, które służą sztuce, rozrywce, są i sesje użytkowe przedstawiające ubrania – wiadomo po co robimy te wszystkie kampanie. Ja uważam, że te zawody są podobne.

AB.: Spotkałaś się z wrogością wobec siebie z powodu profesji jaką wykonujesz? Nieprzychylnością innych kobiet np feministek? Jak reagujesz?

AT. : Staram się takich konfrontacji unikać, każdy ma prawo mieć swoje poglądy. Nie będę ni- kogo wyprowadzać z błędu. Jeśli ktoś mnie zaatakuje, to wiadomo, że będę się bronić. Ale to jest „walka z wiatrakami”. Pracowałam w korporacji. Spotkanie z jednym dyrektorów regionalnych. To było podczas krajowego zjazdu pracowników banku z całej Polski, dobrze nam się rozmawiało i nagle on mówi; „spodziewam się, że będziesz tępa, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś”. Niestety dużo ludzi nie tylko mężczyzn zakłada, że uroda nie może iść w parze z intelektem.

AB.: Nie pomaga obraz z dawnych lat: stojąca na scenie miss wypowiada znamienne słowa: Gdy wygram spowoduję, że świat będzie piękny, pełen dobroci, miłości, bez wojen. Naiwna, infantylna piękność. Ludzie przyzwyczaili się do tego, że te dziewczyny nie za wiele poza urodą sobą reprezentują, a to się przecież zmieniło, prawda? Modelki są wykształcone, często posiadają dużą wiedzę.

B: Jednak na jakiejś podstawie ten stereotyp powstał. Część dziewczyn za wszelką cenę dąży do celu i dla nich liczy się tylko powierzchowność, wygląd, ale przecież tak jest w w wielu zawodach.

AB.: Mówi się jednak, że to branża wyjątkowo agresywna, pełna nieczystej gry, podkładania sobie haków…

AT.: Teraz jest tak, że dużo kobiet jest zwyczajnie „przerobionych”. Instagram w tym przoduje, dziewczyny nadmiernie korzystają z usług chirurgicznych. Nie wiem czy słyszałaś, ale jest coś takiego Instamodelka (modelka publikująca swoje zdjęcia na internetowym portalu młodzieżowym: Instagram – przyp.red.). Gdyby nie liczba „followersów” (fanów – przyp.red.) ni- gdy nie zrobiłaby kariery, bo to nie jest ten typ urody, nie jest naturalna lecz „przerobiona”. Ale to kręci ludzi, ta nierzeczywistość, nierealność, przerysowanie.

AB.: To teraz trochę trudniejsze pytanie. Krążą historie czy może stereotypy, że w tej branży zwłaszcza dzieje się dziś wszystko co najgorsze: narkotyki, molestowanie, anoreksja, depresje, seksoholizm, alkoholizm. Czy rzeczywiście jest to aż taki piekielny zawód? Jak to jest naprawdę?

AT.: Mam bardzo wielu przyjaciół, znajomych, którzy pracują w show-biznesie, ja bardzo w to weszłam, choćby z pozycji obserwatora. Mogę więc powiedzieć: to jest bagno. Trzeba mieć bardzo silny charakter, żeby nie wejść za głęboko i się nie utopić, żeby nie dać się zmanipulować, nie dać się sprowadzić manowce.

AB.: Jak sobie z tym radzisz?

 

AT.: W show-biznesie jest bardzo dużo artystów, to są ludzie bardzo wrażliwi. Interesuję się psychologią, filozofią, bardzo dużo czytam na ten temat i stąd wiem, że kiedy na drodze ta- kiego wrażliwego człowieka staną używki – nie jest mu łatwo powiedzieć nie, bo to pozwala choć na chwilę zapomnieć. Ja też taka jestem, czasami wydaje mi się, że jestem nadwrażli- wa, być może mam w sobie zbyt dużo empatii to chyba wyeliminowało mnie z zawodu leka- rza, który jest zawodem moich rodziców – jestem zbyt wrażliwa, ale na szczęście z drugiej strony mam silny charakter. Ciężko jest mnie złamać, czasami się podłamuję, ale zawsze staję „na dwie nogi”, jestem naprawdę bardzo silna.

AB.: Jesteś w związku z osobą znaną, publiczną. Twój Partner (Rafał Brzozowski – przyp. red.) też jest przecież „na świeczniku”. Dołączyłaś do tzw. elity show biznesu, weszłaś na „polski czerwony dywan”, dla większości poza zasięgiem. Co robisz żeby nie zwariować, żeby woda sodowa nie uderzyła do głowy?

AT.: Bez przesady (śmiech). Niezwykle cenimy naszą prywatność, Rafał stara się nie być na pierwszych stronach gazet, choć nie zawsze się to udaje. Bardzo się wycofaliśmy z tzw relacjonowania naszej prywatności. Na początku nawet chcieliśmy dawać fanom delikatnie znać co u nas słychać, ale i to nie bardzo się udawało. Słyszeliśmy, że starałam się wypromować, wylansować. Daliśmy więc sobie spokój i wyszło nam to na dobre. Nie „lansujemy” się razem. Wszystkie wyjścia, praca to jest przemyślane.

AB.: Co powiesz matkom młodych dziewczyn, które wysyłają dzieci na castingi, zależy im zrobiły karierę w agencji. Jak mają to zrobić mądrze? Jak uchronić młodych ludzi często jeszcze dzieci aby nie utopiły się w tym „bagnie”?

AT.: Nie jestem ekspertem, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ta branża niesie ze sobą wiele pułapek: od używek, po uderzenie „wody sodowej do głowy”. Ciężko jest utrzymać balans.

AB.: Widujesz małe dzieci na castingach?

AB.: Mnóstwo. Zestresowany, wymęczony godzinami oczekiwania dzieciak wychodzi na scenę i nie jest w stanie nic powiedzieć, nie czuje dobrze w tym miejscu. Reżyser próbuje coś wy- dobyć ale widać, że nie da rady i wtedy dziecko słyszy: „dziękuję, nie ma sensu tak praco- wać”. Jest zawiedzione, rodzice są zawiedzeni dzieckiem. Ono to czuje. Trudno to wymazać z pamięci. Są też oczywiście przebojowe dzieciaki, które same garną się do takiej pracy, ta- kiego życia – one się w tym naturalnie dobrze czują.

AB: Bezmyślni rodzice męczą dzieci jak w zwierzęta w cyrku…

AT: Widziałam niejednokrotnie, siedzące w garderobie mamy, które swoje niespełnione ambicje przelewają na córki, łatwo to poznać choćby po wyglądzie. A wygląda tak jakby sama miała za chwilę wystartować w wyborach (śmiech). Dziewczyny mają skręt kiszek, wymiotują ze stresu – po co narażać dziecko na taki stres? To droga nie każdemu pisana. Jestem wdzięczna moim rodzicom, że nie wybierali mi mojej drogi.

AB.: Dziadkowie, rodzice lekarze, mogliby życzyć sobie, żebyś poszła na medycynę…

AT.: Dla mnie odpowiedzialne było właśnie nie iść na siłę w ten zawód, bo wiem, że się do tego nie nadaję. Do dziś uciekam gdy tata próbuje mi pokazać zdjęcia ze stołu operacyjnego (śmiech).

AB.: Przy rodzinnym stole, po obiadku „…chodź, pokażę Ci najnowsze zdjęcia z operacji…” Trochę przerażające przyznam…

B: Coś w tym stylu (śmiech). Ale tak na poważnie, w moim domu nikt mnie do niczego nie zmuszał, wszyscy wiedzieli, że się do tego nie nadaję. Miałam absolutne wsparcie, niezależnie co bym robiła.

Stajemy nad brzegiem rzeki. Siadamy na trawie. Charakterystyczny grill chłodnicy w kształcie tygrysiego nosa oraz szerokie wloty powietrza nadają ProCeed sportowego charakteru. Reflektory LED ze światłami do jazdy dziennej w stylistyce kostek lodu, piękne 18-calowe obręcze kół ze stopu lekkiego, sportowe listwy boczne z barwnymi akcentami oraz chromowane wykończenie okien podkreślają nowoczesną stylistykę auta. Szeroki, masywny tylny zderzak oraz dwie końcówki układu wydechowego dodają ProCeed dynamiki i podkreślają sportowy styl samochodu. To auto rzeczywiście zachwyca! Wracam na ziemię.

AB.: Zrobiłaś sesję dla Playboya. Czy rodzice, poważani lekarze mieli z tym kłopot? Co cię do tego skłoniło?

AT.: Nie była to pierwsza propozycja. Zdecydowałam się na to dokładnie w swoje trzydzieste urodziny. To znakomity sposób na uczczenie przełomowych w życiu kobiety urodzin, kiedy dochodzi do głosu dojrzała kobiecość, w pełni rozwinięta nie tylko cieleśnie. W wieku 20 lat byłoby to niemożliwe. Teraz czuję się zdecydowanie bardziej świadoma i zrobiłam to przede wszystkim dla siebie. Tata się bardziej cieszył – był dumny, on też jest bardziej liberalny niż moja mama. Trwało to trochę zanim się dowiedziała o sesji (śmiech). Miałam nadzieję, że uda się to jakoś przed nią schować. Niestety pewnego dnia kosmetyczka spytała ją, jak się podobała sesja (śmiech). Jakoś to przeżyła. Nie wstydzę się tego, nie mam oporów, ale też wiedziałam czego chcę, a czego nie. Chciałam żeby zdjęcia były naturalne, żeby był plener a nie studio. Była plaża, wschód słońca, konie – moja pasja od zawsze.

AB.: Na koniec: powiedz jak się żyje „na walizkach”.

AT: To często ekspresowe pakowanie i przemieszczanie się. Najczęściej latam samolotami i tu nie ma na razie szans na kupno własnego (śmiech). Jednak mam już wpływ na to, czym jeżdzę po drogach. Moje auto musi mieć ogromny bagażnik i mocny silnik. Musi też być nowoczesne, przyjazne dla mojego portfela, a co ważniejsze dla środowiska. To dla mnie priorytet. Oczywiście absolutnie musi pasować do mojego charakteru i stylu życia, życia na walizkach.

ProCeed to niezwykle wszechstronne auto dzięki automatycznie składanym tylnym siedzeniom, dzielonym w proporcji 40:20:40. Cennym udogodnieniem jest specjalna dźwignia, za pomocą której można je szybko złożyć jednym ruchem ręki. Pod podłogą bagażnika znajduje się praktyczny schowek, w którym również można przewozić rzeczy. Są wtedy bezpieczne i nie przeszkadzają w transporcie innych przedmiotów. Funkcjonalne zaczepy, do których można przymocować torby, zapobiegają rozsypywaniu się zakupów po samochodzie. Ania kiwa głową z uznaniem, wsiada za kierownicę, jest gotowa do bezpiecznej wygodnej i luksusowej jak jej życie drogi!

Sesja Photo made in Alphacreation.pl

WIĘCEJ INFORMACJI O MODELU

Autor: Artykuł sponsorowany