friendship-1199863_1920Zastanawiam się jak to jest, że z roku na rok przybywa mi znajomych, a ubywa prawdziwych przyjaciół. Może pytanie powinnam postawić inaczej: ilu tych prawdziwych przyjaciół miałam? A może oni naprawdę na tamten czas byli przyjaciółmi, tylko gdzieś nasze drogi się rozeszły? Rozeszły się w sposób naturalny: każdy zajęty sobą, swoja rodziną, pracą i taka jest kolej rzeczy, że wszystko jest zmienne i ulotne? Jakkolwiek pytanie by nie brzmiało fakt jest jeden: liczba osób, które mogę nazwać przyjaciółmi zdecydowanie się zmniejszyła i absolutnie nie jest mi z tego powodu przykro, a nawet się cieszę. Nie chcę, nie mam nawet najmniejszej ochoty utrzymywać relacji z osobami, z którymi nie nadaję już na tych samych falach, z którymi czuję, że rozmowy są „puste” i nic nie wnoszą do mojego życia. Jest mi po prostu szkoda czasu. Czy jestem egoistką? Może i jestem. Myślę, że jednak jest to wyraz szacunku do samej siebie i właśnie tych osób. To zupełnie naturalne, że się zmieniamy, że przechodzimy swoje ścieżki best-friends-1534506_1280rozwoju osobistego, zmieniamy swoje wartości, cele, postrzeganie świata i nie oszukujmy się, że w relacjach z ludźmi wciąż będzie tak samo. Nie będzie, bo cały otaczający nas świat również się zmienia. Nic nie jest na stałe. I nie jest to powód do zamartwiania się, czy smutku. Ważne jest, by sobie to uświadomić i zaakceptować ten fakt. Będę więc pielęgnować tylko te związki, które są dla mnie ważne teraz. Lepiej być z mniejsza liczbą osób w relacji na 100%, niż „rozmieniać się drobne” i utrzymywać sztucznie znajomości, na których nam nie zależy.

Kobieta