pixabay-calculator-385506_1920Przed nami druga część cyklu artykułów dotyczących kształtowania świadomości ekonomicznej, w tym świadomości finansowej. A sprawa jest bardzo istotna. Na szczęście, jak wynika z przeprowadzonego badania przez MasterCard na grupie ponad 10 tys. Europejczyków, polskie społeczeństwo najbardziej w całej Europie wierzy w edukację finansową. To dobrze, bo oznacza to, że chcemy zmian i wierzymy, że możemy zmienić nawet niekorzystną sytuację finansową w jakiej się znaleźliśmy.

W pierwszej części naszej przygody z domowymi finansami, pisałem o tym, co to jest generalnie zarządzanie domowymi finansami, co to jest plan finansowy, budżet domowy. Dziś natomiast skupimy się już na samej idei budżetowania.

Bardzo często i na wielu różnych forach spotkać się można z opiniami, że budżet domowy oznacza po prostu spisywanie wydatków, tj. każdego paragonu ze sklepu, każdej wydanej złotówki.

Czy tak jest naprawdę? Czy budżet domowy i lista popełnionych wydatków są sobie równe?

pixabay-woman-1733891_1920Nie. Pomiędzy jednym a drugim jest pewna, znacząca różnica. Jaka?  Lista wydatków to opisywanie tego, co było, na co wydatkowaliśmy nasze ciężko zarobione/otrzymane pieniądze. Nie wskazujemy tutaj nic poza tym, co już było. Natomiast budżet domowy to w uproszczeniu pewien plan, co oznacza, że ujmować będziemy w nim zdarzenia przyszłe. Czy oznacza to, że spisywanie wydatków jest mało ważne i nie trzeba tego robić? Absolutnie nie! W pewnym uproszczeniu można napisać, że lista wydatków dotychczas poniesionych jest pewnym elementem budżetu domowego. Co prawda jest do działanie pasywne, które daje nam jedynie prostą informację ile i na co, ale informacja ta, o ile zostanie odpowiednio przetworzona, może mieć ogromną wartość dla naszych przyszłych finansów.

Niestety, wiele osób wychodzi z błędnego założenia, że lista wydatków = budżet domowy.

Tym samym, po pewnym czasie, żmudnego spisywania wydatków domowych dostrzega, że takie działania nic nowegopixabay-kasa-cashbox-1642989_1920 do ich wiedzy o wydatkach nie wnosi. Osoba stwierdza – w każdym miesiącu kupuje podobne zakupy spożywcze, opłaca podobne rachunki za czynsz, media, abonament telefoniczny, koszty obsługi bankowej, raty kredytów, itd. Tak więc po kilku miesiącach, najczęściej dwóch albo trzech, prawie każdy dochodzi do wniosku, że dalsze spisywanie tych paragonów, ich gromadzenie, nie ma sensu. I przestaje to robić. I…. robi błąd. Dlaczego? Bo mając już tak dużą i tak ważną wiedzę, dotyczącą tego, na co wydane zostały pieniądze, może z pełną świadomością podejść do planowania wydatków i wpływów – planowania finansowego, czyli planowania swojej finansowej przyszłości.

Traktując domowe finanse nieco z uśmiechem ale zawsze bardzo poważnie, proponuję, abyśmy stworzyli sobie pewien katalog prostych zasad, których będziemy się trzymać podczas naszego domowego planowania:

  1. Zaplanuj jak ma wyglądać Twój budżet domowy.
  2. Określ kategorie wydatków i wpływów, które się w nim znajdą. Moim zdaniem kategorie te nie powinny być bardzo rozbudowane, gdyż dobry budżet powinien być możliwie prosty przy jednocześnie największej wartości informacyjnej. Najczęściej do podstawowych kategorii wpływów zaliczamy wynagrodzenia, zasiłki społeczne, dodatki mieszkaniowe, stypendia i inne. Wśród kategorii wydatków najczęściej występują: zakupy spożywcze, artykuły przemysłowe, czynsz, media, opłaty za telefon, opłaty finansowe w tym koszty obsługi rachunku bankowego oraz obsługi kredytów i pożyczek, paliwo (bilety), odzież, kultura (bilety do kina, teatru, itp.). Jeśli spisywałaś wcześniej swoje wydatki, to moja propozycja jest taka, abyś ułożyła kategorie budżetu wg tego, co najczęściej zdarzało Ci się kupować oraz skąd najczęściej pochodziły Twoje wpływy. Istotne jest to, że każdy powinien ustalić własne kategorie wpływów i wydatków w zależności od tego, w jakiej sytuacji się obecnie znajduje. Inaczej wyglądać będzie budżet domowy studentki, inaczej samotniej mamy, a jeszcze inaczej czteroosobowej rodziny.
  3. Nie panikuj, kiedy okaże się, że Twój budżet się nie bilansuje, to znaczy, kiedy wydatki są wyższe od wpływów. Robimy go po to, aby ta sytuacja się po prostu zmieniła, żeby w następnym miesiącu mieć więcej pieniędzy, a może i nawet coś odłożyć na rachunku oszczędnościowym.

Czy wiesz, co to jest “dziura” budżetowa, a mówiąc bardziej poprawnie, deficyt budżetowy? To właśnie taka luka finansowa, która powstała, bo okazało się, że np. państwo czy gmina więcej wydaje niż otrzymuje. Oznacza to, że zdarza się wszędzie.

  • Nie trać chęci, jeśli w trakcie miesiąca okaże się, że jest jeszcze sporo innych wydatków o których nie pomyślałaś tworząc plan finansowy. To normalne i zdarza się bardzo, bardzo często.
  • Analizuj i wyciągaj wnioski z tego, co udało Ci się stworzyć. Nie chodzi nam o to, abyś wiedziała tylko na co wydałaś pieniądze i abyś zaplanowała sobie wydatki na kolejne okresy, bo wyłącznie takie działanie, niewiele zmieni w domowym budżecie. Naszym celem jest przede wszystkim optymalizacja Twoich wydatków, czyli mówiąc wprost, ich obniżenie, przy możliwie zachowanym obecnym standardzie życia a nawet jego podwyższeniu.
  • Nie czekaj do poniedziałku, do grudnia czy do Nowego Roku z rozpoczęciem prowadzenia budżetu domowego. Decyzja o jego prowadzeniu powinna być tak samo szybka i konkretna jak rzucenie nałogu.
  • Zaplanuj, że będziesz wytrwale dążyć do celu, rozumianego jako stworzenie dla siebie “poduszki” finansowej, pixabay-office-work-1149087_1920oznaczającej nadwyżkę wpływów nad wydatkami. A to może trochę potrwać, więc niż miesiąc, trzy miesiące czy rok. Ale pamiętaj, że warto!

W związku z tym mam dla Ciebie zadanie domowe. Postaraj się w przeciągu tygodnia spisywać wszystkie swoje wydatki oraz ustal wstępne kategorie Twojego budżetu, tak byś następnym razem mogła je przenieść na grunt praktyczny! Mam nadzieję, że zasady o których przeczytałaś w dzisiejszym artykule staną Ci się bliskie i że w ich myśl wspólnie uda nam się zaplanować Twoje domowe finanse.

Bartosz Rogojsza