Być kobietą, być kobietą… Finał Planet Head Day Szczecin odmienił moje życie.

Dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie…co chodzi mi po głowie. Zamiast kolorowych paznokci, nowej torebki czy sukienki taki gest: ogolenie głowy na łyso…

Dnia 8 marca, jako redaktor portalu Kobieca Sprawa, kobieta i mama z Zielonego Wzgórza, zgłosiłam się do udziału w arcyważnym dla chorujących na raka dzieci wydarzeniu – akcji charytatywnej, mającej na celu zebranie środków na remont oddziału Świętego Mikołaja, w którym się leczą.

W niedzielę, 10 marca ogoliłam głowę w podczas finału Planet head day, by wesprzeć dzieciaczki i wszystkich pomagających.

Czym dla młodej, zdrowej kobiety są włosy? Ozdobą, skarbem, synonimem kobiecości? W większości przypadków – tak. Ale co dzieje się, gdy kobieta zaczyna łysieć, siwieć, czy też po prostu źle się czuje sama ze sobą. Zaczynają się metamorfozy. Farbowanie, doczepiane, ścinanie, wymyślne fryzury. Po prostu szał i rewia mody…fryzjerskiej. Kreatywność do potęgi. Znam kobiety, które dla wygody i poprawy nastroju zmieniają fryzurę co miesiąc, czy też stosują doczepiane pukle lub peruczki. Czemu nie?! Sama doświadczyłam wielu zmian na głowie: od małego pukla po urodzeniu, przez koński ogon do pasa w liceum, kończąc na kolorowym miszmaszu z podgolonym bokiem. Dopiero, gdy urodziła mi się młodsza siostra, zaczęłam zgłębiać tajemnice warkoczy i innych…wariacji.

Jestem blondynką, ale z uporczywością maniaka bronię przekonania, że to tylko kolor a nie stan umysłu. Włosy nie były dla mnie nigdy czymś, o co dbałam z pietyzmem, może z racji, że nie mam do tego cierpliwości, szkoda było mi czasu i brakowało umiejętności. Był co prawda czas, gdy miałam na głowie wianki z warkoczyków, był to jednak wytwór mojej niezwykle kreatywnej cioci, czy którejś sąsiadki.

Dziś nie mam włosów. Lekki jeżyk wyłania się niczym młoda trawka na wiosnę. Dlaczego ogoliłam się na łyso? Lans? Nie. Nie zwariowałam, ani nie jestem chora na białaczkę. To efekt świadomej decyzji. Przyznam, że nie trudnej, ale też nie łatwej. Po ciężkiej ciąży i dwóch latach karmienia piersią, kuracji hormonalnej, ciężkiej zimie i anemii, nie miałam na głowie bujnej czupryny.

10 marca zgłosiłam się do udziału w ważnym dla mnie wydarzeniu. Ogoliłam głowę w wydarzeniu Planethadday, by zintegrować się z chorym na raka dziećmi, oraz wesprzeć w ten sposób konto oddziału Świętego Mikołaja w szpitalu na Unii Lubelskiej.
Straty, straty…

Mój autorytet w pracy legł w gruzach. Nie spodziewałam się tak ograniczonej mentalności ludzi. Pracuję na uczelni 13 lat. Komentarze rodziny i znajomych nie były przychylne. Noszę kolorowe chustki, opaski lub kapelusz – dla ludzi, nie dla siebie. Po prostu nie wszyscy tolerują mnie bez włosów. Ale to ich problem.

Nie dociekam, co kto ma w głowie. Babcia Helena, sybiraczka i kobieta najbliższa memu sercu mawiała: „ jeszcze się ten nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Coś w tym jest. Jestem bardzo szczęśliwą kobietą, matką, dziennikarką, łysą singielką i blondynką. Czy komuś to odpowiada? No care, Nevermind, No problemo. To moje życie i nikomu nic do tego, po co i dlaczego ogoliłam się na łyso. Ocenianie mojego życia i mej wartości na podstawie długości i koloru włosów to kiepski żart. Ale los potrafi płatać figle. Jeszcze nigdy w życiu, tak wielu mężczyzn mnie nie adorowało jak dziś. Komplementy o pięknie moich oczu i uśmiechu nie maja końca. Po prostu szok!

Ofiarodawcy, sponsorzy, darczyńcy…

Ideą Planet head day jest, by ludzie wpłacali pieniądze na wskazany cel. Za moje poświęcenie i brak włosów pierwszej wpłaty dokonał znajomy, innowator na rynku finansowym, założyciel grupy People of the future – Grzegorz F. Dziękuję jemu oraz tym, którzy uwierzyli, że to co robię ma głębszy sens niż tylko pokazanie się i zrobienie wokół siebie zamieszania. Za zaangażowanie dziękuję: właścicielom Restauracji Evil, makijażystce Delfinie Kopcińskiej, fryzjerom ze studia Viva, oraz wielu tym znajomym – nieznajomym, których dobre serce i portfel, pozwoliły zasilić konto fundacji. A z tego co wiem, wpłaty spływają…☺

Nie jestem sama…

Są jednak ludzie, na których można liczyć, i nie są to celebryci, którzy tak jak ja oddali swe włosy na charytatywny cel. Tego dnia ogolił się między innymi prezydent Miasta Szczecina, czy też zawodnicy Pogoni Szczecin. Lista jest długa. Ale nie o to chodzi z kim, lecz jak. Uścisk dłoni chłopca, który po kilku latach od choroby ogolił głowę, by pokazać dzieciom, że to nie koniec świata i słowa Jurka Owsiaka podczas Gali Społecznik 2018, która odbyła się w Operze na Zamku dały mi moc i siłę do walki ze wszystkimi niepochlebnymi opiniami na mój temat.

Nie wolno się bać robić coś nowego, jeśli to ma sens. Warto pomagać ( Jurek Owsiak)

Zawsze wiedziałam, co chcę w życiu robić…

Być i żyć dla innych…bo każdy człowiek rodzi się po coś. Jeden ma dar prorokowania, inny talent do grania, śpiewania, tańca lub rysunku. Ja nie mam. Ale jest coś, co mnie pasjonuje od lat. SŁOWO. To ono nadaje mojemu życiu sens. Pisanie i czytanie są dla mnie jak powietrze i woda. To daje mi siłę, radość, energię i satysfakcję. Jeśli ktoś tego nie rozumie po 36 latach mojego życia…to HWD ( przepraszam, ale nic mi innego do głowy nie przychodzi, jak tylko wulgaryzmy).

Jestem bardzo emocjonalna, delikatna, miła i…wrażliwa. Czy dobrze mi z tym? Nie, bo jestem krzywdzona, oceniana i raniona każdego dnia. Właśnie straciłam pracę, która dawała mi satysfakcję. Bez uzasadnienia.

Nikt nie ocenił moich kompetencji, ale czy w obecnym świecie to ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie. To tylko włosy. To tylko ciało. To tylko praca. Jak na ironię, przypomina mi się pewna wypowiedź mojego szefa, kiedyś redaktora „Gazety Wyborczej.” Gdy odchodziłam z pracy i poprosiłam o referencję, powiedział do mnie: „Jesteś ładna, jesteś miła. Dasz sobie w życiu radę”. Odebrałam to jak potwarz. Byłam wtedy długowłosą blondynką w okularach. Szara mysz bez charakteru, stażystka, studentka V roku filologii polskiej. Czy liczy się człowiek i jego wnętrze? A może liczy się tylko powierzchowność? – oby nie .

Wierze, że dam radę. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Bo jak nie ja, to kto ?! ☺
Do zobaczenia i usłyszenia.

 

tekst: Anna Maria Dąbkowska
Redaktorka Kobiecej Sprawy
Mama z Zielonego Wzgórza

Film: Dominik Wiśniewski

Foto: PW Fotoart, Foto Aadam Salomon