Chodź, opowiem Ci bajeczkę…

Większość małych dziewczynek marzy o tym, by zostać księżniczką. Opowiadane z pokolenia na pokolenie historie o Śpiącej Królewnie, Śnieżce i siedmiu krasnoludkach lub Kopciuszku zawsze kończą się tak samo – przychodzi książę i żyją długo i szczęśliwie w jego wielkim pałacu.

Feministki grzmią – nie uczmy dzieci takich bzdur, każda istota płci pięknej powinna wiedzieć, że życie nie polega na siedzeniu i czekaniu na łaskawego księcia, który zwróci na nią uwagę i przemieni życie w bajkę. Pokazujmy dziewczynkom, że same powinny radzić sobie w życiu!  Jednak uważnie przyglądając się każdej z tych bajek z osobna, możemy zauważyć, że tak naprawdę ukazują one zbuntowane i wyzwolone kobiety, które nie wahają się przed niczym i nie siedzą z założonymi rękoma na nadejście miłości. Z pozoru kruche i delikatne, tak naprawdę niesamowicie przebiegłe i myślące tylko o sobie. Sam fakt, że każda z nich skończyła jako żona księcia – ta grupa społeczna do najbiedniejszych raczej nie należy. Wyszło szydło z worka! Fakt, każdą z przyszłych księżniczek los doświadczył ciężko – przeważnie wychowywane rodziców lub zajmujące się chorym ojcem, poniewierane przez macochy, pomagające w sprzątaniu krasnalom, spędzają czas na obowiązkach domowych, nie mając zbyt wiele czasu na rozwijanie swoich pasji. Mimo to każda z nich cieszy się swoim życiem – śpiewają z ptaszkami o poranku, szyją sobie sukienki, tańczą, knując przy okazji swój misterny plan usidlenia majętnego, kochającego i uczciwego księcia – czy to poprzez gubienie rzeczy w dziwnych miejscach, czy też spreparowanie własnej śmierci – spójrzmy prawdzie w oczy, kilka z nich było „martwych” i tylko pocałunek tego jedynego mógł je przywrócić do życia – ach, ta męska naiwność.

Bunt jest w naturze kobiety – czy wyjście Kopciuszka na bal nie było ryzykowne? Wiedziała, że spotka ją kara, jeśli się wyda, a mimo to nie zawahała się przed pójściem na imprezę (w dawnych czasach zwaną balem). Nie była to przecież dla niej kwestią życia lub śmierci, mogła dalej spokojnie siedzieć i wydłubywać groch z popiołu. Uparła się, wyszła, zatańczyła, zaklepała księcia. Czy nie tak powinny zachowywać się wyzwolone kobiety? Kwestia jej trzeźwości na balu także jest zastanawiająca – która kobieta, jeśli nie jest kompletnie pijana, zgubi na schodach buty i nawet w pośpiechu, nie poświęci tego ułamka sekundy na ponowne go założenie? A baśń Piękna i Bestia? Niby taka wrażliwa, wycofana ze społeczeństwa dziewczyna, a odrzuca zaloty najprzystojniejszego i najbogatszego mężczyzny we wsi, bo nie odpowiada jej standardom intelektualnym!  Czyż to nie jest właśnie duch feminizmu i wyzwolenia kobiet? Ona woli czytać książki, niż ulec społecznym naciskom. Później co prawda zakochuje się w gadającym psie, co jest dość dziwne, jednak ów pies ma piękne zamczysko i dużo książek oraz miłe usosobienie – widać tego właśnie w życiu potrzebowała najbardziej. Nie wspominając już o Królewnie Śnieżce –  ta to dopiero była wyzwolonym duchem, sama jedna mieszkała z siedmioma mężczyznami, co z tego, że karły? Przydomek Śnieżka raczej też nie wziął się znikąd, nawet za górami i za lasami w odległych krainach narkotyki były w modzie, na coś te pieniądze musiały im się rozchodzić – siedmiu pracujących chłopów i wszyscy z królewną w małej chatce w lesie, wydaje się troszeczkę podejrzane.  Jej książę musiał naprawdę mocno się zakochać, skoro uwierzył w bajeczkę o ugryzieniu zatrutego jabłka, które spowodowało u ukochanej omdlenie i zapaść.

Bajki te uczą przebiegłości brania sprawy w swoje ręce, aż uda nam się omamić biednego faceta i usidlić go na dłużej, nie tracąc przy tym własnego życia. Idę o zakład, że każda z tych historii kończy się dobrze dla dziewczyny, jednak gorzej dla wybrańca. Możemy tylko domyślać się, jak to Kopciuszek uskarżała się ukochanemu na swoje ciężkie życie i przez to wymusiła na nim swoje dożywotnie nicnierobienie. Śnieżka zabawia się pewnie nadal z krasnalami, podczas gdy książę w pocie czoła włada królestwem. Czy to słuszne uczyć dziewczynki takiej manipulacji chłopcami? Owszem, bo jak inaczej usidlić wiecznego kawalera wychowanego na Piotrusiu Panie..

 

Autorka: Anna Bajus

foto: Pixabay, Wikipedia

O autorce: Anna Bajus –   absolwentka psychologii klinicznej oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Żyje z pasją i uważnością. Mama żywiołowego dwulatka. Zawodowo zgłębia problematykę „mindfulness”, prywatnie rodzicielstwa bliskości. Odpręża ją lektura książki „Ania z Zielonego Wzgórza” i spacery po lesie.