Świat pędzi. Nie mamy na nic czasu. Na przyjemności, radości czy rodzinę. A dbanie o siebie to ostatnia sprawa na liście zadań. Cytologia  nie boli. Kontrola raz na 3 lata to nie koniec świata, a warto bo od tego może zależeć nasze życie i życie naszych najbliższych.

Rak szyjki macicy nie zabija o ile jest wcześnie wykryty. Może to zabrzmi okrutnie, ale „raka się po prostu wycina, a macica to tylko worek do noszenia dzieci który potrafi się bardzo napinać, wystarczy kawałek by mieć dziecko”.

Taki tekst usłyszałam od lekarza ginekologa, który badał mi zmiany na macicy…

Ten tekst  był szczery do bólu. Nie udźwignęłam emocji jakie mną wtedy targały. Przerażenie, strach… Byłam 30- latką bez dzieci. Nawet chłopaka nie miałam. Długo mi zajęło zebranie sił na walkę z chorobą. Zawalczyłam o siebie i moje zdrowie. Zmieniłam tryb życia.

Nie palę, nie piję nie używam… antykoncepcji. Bo to samo zło.

Profilaktyka, diagnostyka

Cytologia to początek drogi potem, kolposkopia, pobieranie wycinków, badania genetyczne…

Moja historia jest długa, trwa już od siedmiu lat. Nie mam raka. Mam nadal macicę. Mam dziecko.

Teraz  inaczej na to patrzę. Dbam o siebie bo mam  dla kogo żyć. Nie jestem młodsza, zbliżam się do czterdziestki marzę o córeczce, więc jest o co walczyć.

Unikam stresu, zdrowo się odżywiam i badam co roku, bo jestem w grupie kobiet, których ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy jest większe.

Nie pytam dlaczego ja?! Nie płaczę. Żyję świadomie. Dlatego badam się co roku, a nie raz na 3 lata. Bo 3 lata to bardzo długo. A rak potrafi się rozwijać w zatrważającym tempie. I nie boli…

Nie jestem Angeliną Jolie , jestem zwykła kobietą.

Niedawno byłam na pogrzebie kobiety , która walczyła z rakiem 3 lata. Przegrała wojnę, ale miała na koncie wiele wygranych bitew. Wycięła wszystko co trzeba było, przeszła przez chemię…Nie miała dzieci.

Ps.W tym miejscu dziękuje wszystkim lekarzom ze szpitala w Zdrojach, za profesjonalną opiekę, a pielęgniarkom za serce i cierpliwość.

J