Kobiecy biust, zwany na co dzień cyckami, zniósł już wiele. Przetrwał ewolucję, rewolucje, brak stanika, stanik, kompleksy, slikonowe implanty, karmienie piersią, naprzemienne odsłanianie i zasłanianie ubraniem. Atakują go nowotwory i seksizm, a przed lustrem zjada go wstyd. Uratuje go feminizm, komplementy typu „fajne masz cycki” niekoniecznie.

Posiadanie piersi nie zawsze było dla mnie łatwe. W wieku dorastania garbiłam się z powodu wstydu wywołanego przez biust, ponieważ pojawił się nagle i bez ostrzeżenia. Pierwszy zakup stanika to piekło, nie było mi dane wejść w rozmiar dziecięcy, więc pod sportową koszulką nosiłam coś, co przypominało bieliznę mojej mamy. Pierwsze zapytanie o tak zwane „chodzenie” uzasadnione było argumentem „bo masz największe w klasie”, chociaż nie pamiętam, kto dokładnie o to zapytał i czy miał rację.

Potem bywało różnie, na zmianę miałam kompleksy i ich nie miałam, aż w wieku dwudziestu kilku lat lekarka znalazła podczas badania guza. Tak, to był moment, w którym rozszerzyłam zainteresowanie własnym biustem o aspekt zdrowotny . Chwilę później zrozumiałam, że Narodowy Fundusz Zdrowia nieszczególnie się moim guzem przejmuje (kilka miesięcy czekania na prześwietlenie). Odkryłam za to sprawność prywatnych gabinetów lekarskich, do których przestałam chodzić w momencie samoistnego zniknięcia guza. Nie dotarłam na stół operacyjny, za co do dziś jestem bardzo wdzięczna.

Jedna z moich ulubionych Instagramerek napisała ostatnio, że w przeszłości nie badała piersi, ponieważ myślała, że małego biustu badać nie trzeba. Warto rzucić okiem na spot „Świat bez raka piersi nie istnieje. A mógłby”. Jeżeli negatywny przekaz kampanii społecznych nieszczególnie do Ciebie trafia, mam nadzieję, że akurat ten film zachęci Cię do regularnych wizyt u lekarza i samobadania. (Ten film to petarda, koniecznie zobaczcie).

Czy wymiar estetyczny ciała jest ważniejszy niż zdrowie? Tak, przynajmniej w kulturze. Rzadko słyszę, żeby ktoś miał do go kogoś pretensje o niebadanie się. Słyszę za to o za śmiałych dekoltach, biustach marnujących się pod za dużymi ubraniami i wywołujących zgorszenie sutkach. Kilka lat temu zwrócono mi uwagę na niestosowność mojego ubioru, ponieważ w środku lata pozwoliłam sobie na odpuszczenie stanika. Usłyszałam, że to kiepski pomysł wychodzić TAK do ludzi (kontekst: okolice mojego domu, luźna kawa, luźna koszulka). Osoba siedząca na wprost NIE MOGŁA SKUPIĆ SIĘ NA ROZMOWIE. Zastanawiające, prawda? W takim razie, w jaki sposób ja potrafię skupić się w okresie letnim na książce lub kawie, skoro (NIERZADKO!) mężczyźni noszą koszulki tak ciasne, że prześwitują spod nich prowokujące sutki? Dziwnym trafem udaje mi się omijać rozwiązłe myśli oraz mogę się skoncentrować na tym, na czym chcę się skoncentrować. Chociaż rzeczywistość 2019 roku posiada wiele wad, cieszę się że żyję w czasach, w których dociera do mnie głos kobiet, które nie wstydzą się rezygnacji ze stanika. (Niech żyje feministyczna strona Instagrama). To, czy go nosisz zależy od Ciebie, a nie od osób które to rozprasza. Zawsze.

Kolejnym problemem jest sprawa rozmiaru. Nie będę przytaczać banałów typu „co się komu podoba”, bo uważam, że masz prawo zarówno lubić, jak i nie lubić swojego biustu. To Twoje ciało i życzę Ci, żebyś czuła się w nim najlepiej. Z drugiej strony, razi mnie ostracyzm skierowany w osoby, które postanawiają dokonać korekty rozmiaru piersi. To, czy zabieg jest bezpieczny, to kolejna kwestia, ale przypisywanie kobiecie próżności z powodu przeprowadzki z rozmiaru A do D jest objawem dehumanizacji kobiet. Znam przypadki operacji przeprowadzonych pomyślnie, dzięki którym zmiana rozmiaru miseczki poprawiła jakość życia wielu osób. W kwestii ingerencji chirurgicznych podejmuj decyzję zgodne ze sobą (a nie z gustem męża) i stawiaj na bezpieczeństwo, czyli znowu wracamy do tematu zdrowia. To ono jest najważniejsze.

Biust nie ma łatwo zarówno w przestrzeni publicznej, jak i prywatnej. Za sexy? Źle. Widać sutek? Pornografia! Karmisz piersią? Obrzydliwe. Dlaczego chowasz takie cycki pod bluzą? Wstydzisz się? Prawdziwe kobiety mają kształty, co nie? Najpierw widać piersi, potem Ciebie. Jesteś płaska jest deska. To było śmieszne, ej!

Dlaczego platformy społecznościowe banują sutki, a nie konta hejterów i fake newsy? Dlaczego w czasach ogólnodostępnej pornografii, fatalnej edukacji seksualnej boimy się sutka? Wstyd? Tak, wstyd. My się po prostu wstydzimy.