business-1067978_1280Ojej, cóż za nieprzyjemne i podejrzanie brzmiące słowo PROKRASTYNACJA. Etymologicznie łacińskie słowo to znaczy  odroczenie, zwłokę. Cóż, już chyba wiemy o czym będzie mowa…. Prokrastynacja więc, to nic innego jak odkładanie zadań na tzw później. Nietrudno się domyślić, że każda z nas choć raz doświadczyła tego na własnej skórze, nie wiedząc, że ma to swoją fachową nazwę. Bezlitosne statystyki mówią, że nawet ok 95% społeczeństwa dotyka ten nazwijmy wprost problem.

Konsekwencje i skutki często latami są nierozpoznawane, lekceważone,  tłumione. Przy permanentnym poddawaniu się temu nałogowi najczęściej  popadamy we frustrację, niezadowolenie z siebie, stajemy sie agresywne. Przez lata możemy się doprowadzic nawet do depresji,  nierzadko przy złożoności oczywiście przyczyn  skutkującej…..śmiercią. Przeraziłam Was? Moze i dobrze, czasem wstrząs jest potrzebny. Dalej już będzie tylko pozytywnie. Wiecie już, że te pozornie niegroźne zachowania implikują prawdziwie  niebezpieczne konsekwencje dla nas i naszego otoczenia. Ważne jest właściwe zdefiniowanie  problemu, umiejętność obserwacji samej siebie i reagowanie. Oczywiscie nie jest to proste, bo niezwykle trudno jest zauważyc u siebie cokolwiek złego. Wynika to z naszej natury. Dlatego warto czasem posłuchać życzliwej, konstruktywnej krytyki i rady kolegi z pracy, szefa, czy partnera. Pierwszą reakcja zazwyczaj, jak przy kazdym powiedzmy nałogu jest negacja, obraza, złość na doradcę, obrona.

“Na pewno chce mnie wykorzystać i dać więcej roboty” – myslimy o szefie

“Zazdrośnik i konkurent” – to o koledze z pracy

“Chce mnie zdominować wytykając, że jestem słaba” – o partnerze.

Jeśli już uda  się nam pominąć i zwalczyć chęć natychmiastowego odparcia ataku, przystaniemy na chwilę i pomyślimy czy coś w tym, to mam dobre wieści.

Są bardzo proste, sprawdzone i skutecznie metody na pokonanie smoka. Wcale nie musimy kupować zbroi, konia i miecza. Spróbujcie, a zobaczycie, że świat będzie lepszy, Wy pogodniejsze, a poniedziałek nie będzie cotygodniowym piekiełkiem.

1. Zasada 5 minut

To zabrzmi banalnie, a Wy pomyślicie, że Ameryki nie odkryłam. Prawda stara jak świat clock-1295031_1280mówi, że najtrudniej jest zacząć…. Jak to mówili nasi rodzice i dziadkowe: potem już pójdzie z górki. Słuchajcie, ten banał to złota, cudowna myśl i nie można się z nią nie zgodzić. Gdy tylko czujemy, że nadchodzi smoczyca  prokrastynacja –  dosłownie zmuszamy się do pracy, przez właśnie te kluczowe 5 minut. Najczęściej okazuje się, że po tym krótkim czasie zdążylysmy się na tyle zaangażować w zadanie, że nie możemy się od niego oderwać Banał? Spróbuj a zobaczysz:)

2.  Co w pierwszej kolejności – trudne czy łatwe???

Tu są dwie szkoły tzw. gotowania na gazie. Część osób uważa, że lepiej im zacząć od spraw trudniejszych, zostawiając na koniec coś przyjemniejszego jako wisienki na torcie.  Ta wizja łatwych zadań na końcu zachęca i motywuje. Inni wolą zacząć od czegoś lżejszego przyjemniejszego, aby mieć czas na rozkręcenie się.  To swoista mobilizacja do rozpoczęcia pracy. Same zdecydujcie, która metoda jest dla Was.

3. Poćwiartuj słonia!

elephant-35527_1280Spokojnie nikt tu nie chce zabijać tego cudownego zwierzęcia. Chodzi o podzielenie dużego, przytłaczającego i ze swej natury zniechęcającego  projektu, na mniejsze, bardziej realne do wykonania elementy. Ważne jest, aby po kazdym etapie nagradzać się np. pyszną kawką, lampką wina w dobrym towarzystwie, książką, manicure, pachnącą kąpielą. Wszystko to rzecz jasna  w zależności od tego w jakim miejscu kończymy dany etap i czy mamy możliwość,  bo w biurze będzie ciężko z kąpielą:)

bath-988502_1280

Po takiej nagrodzie kolejne etapy rozpoczniemy z większą motywacją i energią. Ani się spostrzeżemy, a ten wielki początkowo przerażająco nieskończony projekt – słoń mamy za sobą. A i paznokcie zrobione, kawka wypita, odnowione kontakty z dawną, nie widzianą przyjaciółką czy mamą. Dobrze jest spisać sobie na kartce, w notesie, na ścianie kredowej plan, harmonogram działań i odhaczać kolejno realizowane zadania. Nic tak nie buduje na odhaczona lista spraw do załatwienia.

4. A sio złodzieje czasu!!!!

“Ojej jeszcze tylko kilka maili, postów, zdjeć wrzuconych do sieci czy komentarzy na tablicach FB”.  Jakie to znajome:) To zwyczajne wymówki, pożeracze czasu, nic nie wnoszące do naszego życia gadżety. Bardzo skutecznie odciągają nas od pracy i wykonania planu. Oczywiscie wszystko jest dla ludzi,  ale jesli zauważycie, że proporcje są zachwiane,  musicie zareagować. Czasem same nie dacie rady, dlatego są metody bardziej brutalne acz skuteczne, jak np aplikacje blokujące takie strony/pożeracze. Tak wiem, że to boli ale z czasem docenicie i zobaczyczycie ile czasu macie na bardziej pożyteczne sprawy, np na zwyczajną rozmowę z kolezanką z pracy, o której niewiele wiecie, choć pracujecie obok siebie już dwa lata. Już nie wspomnę o wykonaniu zadania….

To co umawiamy się na tydzień próbny? Piszcie o swoich doświadczeniach, czy działa czy nie.

Agata