Pierwszy taki bal! Młodzi ludzie ubrani w bardzo eleganckie stroje, z lekką tremą tańczą poloneza. Z każdym krokiem bliżej już do egzaminu dojrzałości, do końca szkoły średniej.

Tegorocznym maturzystom, a także ich rodzinom przypominamy, co warto ze sobą mieć i czego przestrzegać na sto dni przed przystąpieniem do testów. Może nasze porady przydadzą się tym, którzy podczas uroczystej zabawy, nagle uświadomili sobie, jak niewiele czasu zostało na naukę…

Oczywiście, zestaw gadżetów czy odpowiednich zachowań nie zapewni nam piątek na świadectwie, ale zawsze doda nieco animuszu i pozwoli miło wspominać młodzieńczą studniówkę. Po pierwsze więc – bielizna. To, co maturzyści włożą pod swe wykwintne kreacje, powinno być też przywdziane na egzamin maturalny. Coś wykwintnego, atłasowego, ukrytego pod galowym strojem, pozwala nam poczuć się swobodniej, gdy sprawdzanie uczniowskiej wiedzy osiągnie apogeum. Oczywiście, wśród dziewczyn prym wciąż wiodą czerwone figi i podwiązki w tym samym kolorze. Zdjęcie uczennic, które w toalecie pozują z podwiniętymi sukniami, ukazującymi czerwone dodatki bieliźniane, jest stałym elementem studniówkowych sesji fotograficznych . Chłopcom pozostaje wdzianie zabawnych bokserek, opatrzonych frywolnymi – motywującymi napisami: „do boju!”, „Sukces jest Twój”, „dasz radę – kto jak nie Ty?…” itd.

Po drugie – choć na balu maturalnym obowiązują wytworne fryzury, ogolone męskie oblicza, koki, loki i błyszczące żele, to na sto dni przed egzaminami, za nic nie można być podcinanym, strzyżonym lub – co gorsza – pozbawionym długich włosów! Strata pukli oznacza stratę rozumu, tak przynajmniej się wierzy.

Młodzi mężczyźni winni dbać o swój studniówkowy garnitur i to właśnie w nim zaprezentować się na maturze. Warto mieć też pożyczony krawat, spinki do koszuli lub chusteczkę do nosa. Taki cenny rekwizyt przechowuje się w biurku, zasypanym stosem podręczników, a potem wnosi do sali egzaminacyjnej. Ma przynieść szczęście, jasność myśli oraz biegłość wypowiedzi. Uczniowie pożyczają też długopisy, broszki i maskotki – koniecznie od starszych znajomych, od wyedukowanych rodziców lub rodzeństwa. Niech moc wiedzy krąży wśród nas i tchnie w świeże umysły wenę edukacyjną!

Niestety, zabobony maturalne – podobnie jak wszystkie wróżby małżeńskie, „wyczarowane” w trakcie wieczorów panieńskich i wieczorów kawalerskich – mogą też być „pechotwórcze”. Jeśli którejś dziewczynie, podczas studniówkowych szaleństw, „pójdzie w pończoszce oczko”, lepiej żeby najbliższe miesiące spędziła na intensywnych przygotowaniach do czekających ją testów. Taka dziura w rajstopach nie wróży dobrze. Odczarowanie klątwy zapewnia noszenie na prawym nadgarstku czerwonej nitki – nie może ona się zerwać, aż do pierwszego dnia matury! Kiepsko też zapowiada się przydepnięcie w tańcu partnerki – panowie muszą więc uważać na swoje pląsające stopy i absolutnie, przez cały wieczór, nie mogą ściągać butów ani krawata! W przeciwnym razie ich maturalne świadectwo może nie wyglądać najlepiej… Jak pomóc naukowej przyszłości? Najlepiej poprosić do tańca jak najwięcej pań nauczycielek i zdobyć uśmiech dyrektorki szkoły. To sprytny sposób na zyskanie uznania ze strony grona pedagogicznego – i to już na sto dni przed egzaminami dojrzałości.

Autor: Tomasz Galicki


źródło: Artelis.pl.