Statystyki są zatrważające. Wypadki w szkole nie są incydentami ale codziennością. Owszem wierzymy, że naszemu dziecku nic się nie stanie, taką mamy naturę. Nie można jednak zaklinać rzeczywistości. Dane GUS potwierdzają, że do nieszczęśliwszych zdarzeń w placówkach oświatowych dochodzi dość często. Niestety równie często  okazuje się, że polisa nie pokrywa nawet części kosztów leczenia, a odszkodowanie, w ocenie rodziców jest niesatysfakcjonujące. Największy problem odnotowuje się w obszarach wiejskich, gdzie jedynie odsetek dzieci posiada podstawowe ubezpieczenie.

Czego nie wiesz o ubezpieczeniu dziecka? Jakie błędy popełniamy przy zakupie polisy?

Początek roku szkolnego to czas kiedy planujemy, ile wydamy na nasze pociechy. Na liście znajdzie się więc koszt Rady Rodziców, zajęć pozalekcyjnych odpłatnych, wycieczek, zielonej szkoły etc. Dodatkowo zapełniamy dziecku pozaszkolny terminarz: korepetycje, basen, sport/tańce. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że średnio miesięcznie wydajemy nawet 400 zł dodatkowo, co daje w skali roku 4000 zł.

Szukamy zatem oszczędności w innych obszarach np ubezpieczeń. Wierzymy, że nic strasznego dziecku się nie wydarzy, a firmy ubezpieczeniowe zwyczajnie żerują na naszych portfelach. Dla spokoju sumienia wykupujemy więc zazwyczaj najtańszą z możliwych polisę ubezpieczeniową, nie czytając zapisów, ufając, że została dobrze przeanalizowana przez… kogoś. No właśnie kogo? Czy powierzylibyśmy tej bliżej nieznanej osobie swoje pieniądze, zdrowie, życie dziecka?
Zgadzając się na proponowane ubezpieczenie dobrze się zastanówmy, czego oczekujemy od ubezpieczyciela, co nam zapewnia zakupienie polisy, czego nie. Cena jest ważna, jednak nie powinna być głównym kryterium przy wyborze ubezpieczenia.

 

Przede wszytkim dobrze jest mieć pojęcie o samych definiowaniu nieszczęśliwych zdarzeń, ryzyku i stopniu prawdopodobieństwa.


Wypadki w szkole

Wypadki na terenie placówek oświatowych nie tylko nie są zdarzeniami odosobnionymi, wpisują się niestety na stałe w szkolną rzeczywistość. Po analizie danych statystycznych pojawiły się tezy, choć może nie do końca zasadne, że w szkole jest podobnie lub bardziej niebezpiecznie aniżeli w kopalniach, branży budowniczej czy przetwórstwie przemysłowym*. Oczywiście należy dostrzegać tu przerysowanie i pewne nadużycie, choćby w ilościowym porównaniu danych (dzieci jest w Polsce relatywnie więcej niż górników) jednak faktem jest, że musimy się poważnie liczyć z realnym zaistnieniem zdarzenia.

Należy pamiętać o samej definicji „wypadku w szkole”.

  1. Zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiły m.in. w czasie zajęć dydaktycznych, wychowawczych lub opiekuńczych realizowanych przez jednostki organizacyjne systemu oświaty.
  2. Zdarzenie, do którego doszło w trakcie zajęć stricte na terenie szkoły (jednostki organizacyjnej systemu oświaty) ale również takie, które zaistniało wprawdzie poza obiektem placówki, ale w czasie realizowania zajęć dydaktycznych, wychowawczych czy opiekuńczych, czyli np. w czasie wycieczki szkolnej, wyjścia uczniów do kina itd. W taki też sposób wypadek w szkole ujmuje tzw. judykatura. Czyli wszędzie tam gdzie na wyznaczonym terenie organizowany jest pod nadzorem pedagogiczno – dydaktycznym program nauczania.

Wynika z tego, że już „wypadkiem w szkole” nie będzie zdarzenie, do którego co prawda doszło np na terenie placówki ale zostało wywołane z przyczyn niezależnych i nagłych. Po drugie nie będzie nim również takie zdarzenie, które wprawdzie nastąpiło podczas trwania zajęć opiekuńczych lub wychowawczych, jednakże nierealizowanych przez jednostki organizacyjne systemu oświaty.

Odpowiedzialność

Dyskusja na temat odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów nieustannie podnoszona jest od lat 60 tych ubiegłego wieku.

Z linii orzeczniczej wynika jasno, że zapewnienie bezpieczeństwa uczącej się młodzieży i dzieciom należy do podstawowych obowiązków administracji szkolnej i to zarówno w czasie zajęć szkolnych, jak i przerw międzylekcyjnych, czy też innych zajęć zleconych przez szkołę.

Rzecz jasna wypadki w szkole są zdarzeniami wielopostaciowymi, za które odpowiedzialność o charakterze cywilnoprawnym mogą ponosić różne osoby i najczęściej pozostaje to w związku z działaniami (lub zaniechaniami) trzech podmiotów: szkoły, nauczyciela i ucznia.

Szkoła jednak nie posiada osobowości prawnej, dlatego też jako takie nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe na jej terenie lub w związku z jej funkcjonowaniem. Odpowiedzialność tę ponoszą organy prowadzące: gmina lub powiat. Często także nauczyciele i pracownicy placówki ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność dlatego też i oni powinni być ubezpieczeni.

Dochodzimy do sedna, a więc ubezpieczenia dziecka

Ogólnie rzecz ujmując ubezpieczenie przewiduje odszkodowanie dla poszkodowanego. Co więc jeśli dziecko znajdzie się po tej drugiej stronie. Wyrządzi szkodę choćby nieumyślnie. Myślimy: ale nie ma jeszcze 13 lat. Owszem nie ma, więc zgodnie z prawem nie ponosi odpowiedzialności na zasadzie winy. Nie chroni go to jednak przed ewentualną odpowiedzialnością małoletniego na zasadzie ryzyka czy słuszności. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że w sytuacjach wyjątkowych gdy np. nie da się dowieść winy w nadzorze lub brak jest osób zobowiązanych do nadzoru można dochodzić odszkodowania od małoletniego…czyli od rodziców. Natomiast uczeń, który w dacie czynu był pełnoletni, za wyrządzoną szkodę w pełni odpowiada na zasadzie art. 415 k.c. Wykupując polisę weźmy także pod uwagę fakt, że coraz częściej dzieci przynoszą do szkól drogocenne przedmioty (ubrania, telefony, komputery, tablety etc) o wartości nawet kilku tysięcy złotych.

Warto się więc zastanowić nad szerszym rozwiązaniem. Często korzystniej jest zaopatrzyć się w polisę rodzinną, która gwarantuje ubezpieczenie szkolne, a dodatkowo obejmuje ochroną inne obszary naszego życia. Mając wgląd w polisę, możemy wybrać wariant, który kosztuje relatywnie mniej lub tyle samo, a w tzw. komplecie ubezpieczymy wszystkich członków rodziny np. na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia na wczasach, wyjeździe wwekendowym etc. Należy także pamiętać, że statystycznie najwięcej jednak wypadków odnotowuje się…. w domu.

Artykuł przygotowany przy merytorycznym wsparciu specjalistów Multiagencji Ubezpieczeniowej Pallada

biuro@pallada.com.pl

telefon: +48 512 893 478

* Według danych Systemu Informacji Oświatowej (SIO) w roku szkolnym 2011/2012 we wszystkich szkołach w Polsce doszło do 73571 wypadków, z czego 297 to byty wypadki ciêżkie, a śmiertelne. Zob. Centrum Informatyczne Edukacji, dane statystyczne http://www.cie.men.gov.pl/ index.php/dane-statystyczne/137.html (13.07.2013).
Zob.T.Zalewski,”Wszkole jest bardziej niebezpiecznie niż w kopalni”,Gazeta Prawna 2012 z 22 V. Szerzej zob. K. Myrcha, M. Dąbrowski, Narzędzia wspomagające analizę stanu bezpieczeństwa w szkole, Centralny Instytut Ochrony Pracy Pañstwowy Instytut Badawczy, http://www.ciop.pl/57755 (13.07.2013).