Przez wiele lat ludzie wierzyli w to, że kobieta, która chce osiągnąć sukces, musi zachowywać się jak stereotypowy mężczyzna. Teraz wrażliwość i empatia przestają być synonimem niekompetencji. Mało tego, wracają do łask.

Albo zmieniły się wymagania w stosunku do osób zarządzających zespołem, albo dopiero mamy odwagę o części tych wymagań mówić. Powoli przestajemy podziwiać szefowe typu Królowe Śniegu, na korzyść cenienia liderek, które nie chowają swoich słabości i historii po kątach. Mało tego, chętnie obserwujemy, jak sobie z przeciwnościami radzą.

Odczuwamy, że empatia i wrażliwość to cechy, które komplikują życie zawodowe – szczególnie zarządzanie zespołem. Osiąganie sukcesu kojarzy się nam z bezkompromisowością i wyrzucaniem emocji na zaplecze, na które wracamy do deadlinie.

Powiedzmy, że kierujesz kilkunastoosobowym zespołem. Należy do niego Maja, która przeżywa ostatnio problemy osobiste, a jej gorsze dni przerodziły się w gorsze miesiące. W małym zespole nieobecność lub nieproduktywność jednej osoby może znacząco wpływać na wyniki pracy, dlatego boisz się, że zła forma psychiczna Mai wpłynie na niezłożenie projektu. Chodzi tutaj o projekt z cyklu traktujemy-to-bardzo-na-serio, o którym na pewno napisze prasa, po zakończeniu którego otwiera się prosecco. Chyba, że projektu  nie skończycie – wtedy nikt o nim nie napisze, nie mówiąc o otwieraniu butelki. Ty poniesiesz porażkę i nikt nie uwierzy w to, że dobra z Ciebie liderka. 

Z jednej strony, bardzo Mai współczujesz, bo mąż (z którym rozwodzi się Maja) to niezłą gadzina, więc wiesz, że przeżywa ona teraz trudne chwile. Widzisz, że Maja opóźnia się z zadaniami i zdajesz sobie sprawę z tego, że nie robi tego ze złych pobudek. Z drugiej strony, odczuwasz emocje takie jak złość i strach, bo niedługo upłynie termin złożenia dokumentów. Może pora przestać się rozczulać? Może powinnaś jej podziękować? Tobie też jest czasem bardzo źle, ale bierzesz się w karb i pilnujesz terminów, prawda? Co pomyślą o Tobie inni współpracownicy, jeśli jej odpuścisz? Możesz powiedzieć zespołowi o obawach związanych z projektem, ale do cholery, co z Ciebie za szefowa, skoro czujesz bezradność i nie wiesz, czy okazać jej wsparcie czy raczej ją dyscyplinować. Nawet nie wiesz, czy uda Wam się dotrzymać terminu, więc masz ochotę schować głowę w piasek, ale wiadomo – nie możesz, bo jesteś liderką.

 

O wrażliwości i odwadze mądrze pisze badaczka Brene Brown – polecam wszystkie książki tej autorki. Na początek przygody z wrażliwością warto zobaczyć wystąpienie Odwagi! (dostępne na Netflixie, o tutaj). Wracając do przykładu powyżej, uważam że warto być człowiekiem wrażliwym i empatycznym – zawsze. O czym warto pamiętać?

  • Empatia i wrażliwość pomagają w nawiązywaniu współpracy i utrzymywaniu relacji. Relacje te potrafią znacząco wpływać na produktywność i „trwałość” zespołu, ponieważ wiele osób ceni sobie atmosferę w pracy wyżej niż zarobki. Wszyscy potrzebujemy czuć się w pracy bezpiecznie. Miejsca, w których szczerze rozmawia się o swoich porażkach i wątpliwościach tworzą przestrzeń przyjazną rozwojowi. Zasada jest prosta: ludzie lubią autentycznych ludzi.
  • Wszyscy jesteśmy wrażliwi, ale nie wszyscy lubimy to okazywać.
  • Okazywanie emocji zespołowi, z którym pracujesz może wywoływać w Tobie lęk. Im większy lęk czujesz, tym więcej czasu warto poświęcić przyjrzeniu się temu, czego naprawdę nie chcesz pokazać ludziom. Może warto popracować nad poczuciem własnej wartości? Tak, jest to do wypracowania.
  • Nie chodzi o to, żebyś udawała mało bystrą  i chwaliła się każdą porażką. Wrażliwość nie polega na umniejszeniu swoich kompetencji na rzecz zdobycia sympatii innych.
  • Wrażliwość i empatia nie są synonimami codziennego wybuchania płaczem i rozmawiania o swoich problemach z każdym współpracownikiem, który podejdzie do ekspresu do kawy. Nie są też ciągłym pracowaniem za innych, bo praca to praca, a nie przechowalnia nieszczęśników.
  • Wrażliwość i empatia muszą iść w parze z asertywnością, ponieważ okazywanie ich jest niemożliwe, jeśli nie potrafimy okazywać ich sobie. To asertywność sprawia, że umiemy zadbać o własne interesy bez intencji ranienia innych ludzi.
  • Profesjonalizm połączony z „byciem ludzkim” wzbudza zaufanie.
  • Liderzy mają prawo czuć i okazywać te uczucia. Brzmi banalnie? Sęk tkwi w tym, w jaki sposób te uczucia są okazywane. Mówienie np. o wątpliwościach nie może przeradzać się w emocjonalny ekshibicjonizm.
  • Wrażliwość i empatia nie zwalniają z odpowiedzialności.  Osoba, która zarządza zespołem jest odpowiedzialna za sposób komunikacji w grupie i koordynację działań.

Problem z przykładu powyżej nie tkwi w tym, czy zwolnić Maję czy nie. Może się okazać, że Maja potrzebuje wsparcia, ale jest w stanie skończyć swoje zadania w terminie. Może też się okazać, że będzie trzeba poszukać (chociaż tymczasowo) kogoś na jej miejsce.

W rozdarciu pomiędzy okazywaniem emocji a zamknięciem się w sobie naprzeciw wychodzi komunikacja. Bardzo pomocna może okazać się zasada FUO (fakty, uczucia, oczekiwania). Na przykład:

  • fakty: goni nas termin, spóźniamy się z pracą
  • uczucia: wywołuje to we mnie niepokój, ponieważ to jeden z naszych najważniejszych projektów
  • oczekiwania: bardzo ci współczuję obecnych problemów, powiedz proszę, w jaki sposób mogę okazać Ci teraz wsparcie i proszę o szczerą odpowiedź na pytanie, czy jesteś w stanie skończyć zadania Ci przypisane

Liderki, okazujcie emocje! Nie zapominajcie przy tym o asertywności i zdrowej komunikacji, bo z Królowej Śniegu zamienicie się w Prosiaczka z Kubusia Puchatka – postać naprawdę w porządku, ale kiepski materiał na szefa.