Dziś zapytano mnie czy mężczyznom jest łatwiej życiu? Co odpowiedzieć na to pytanie?

Jest zupełnie odwrotnie! Do pewnego momentu, może jakieś sto lat temu lub ciut dawniej mogło tak być. Dziś jednak serdecznie im współczuję. Dlaczego? – zapytasz ze zdziwieniem.

Wyobraź sobie, że współczesny mężczyzna, który często tkwi jeszcze mentalnie w patriarchalnym, jedynym znanym mu, słusznym systemie wartości, potrzeb i wierzeń, nagle czuje kobiecy oddech na plecach. I nie piszę o seksie.

W kontekście feminizmu, kobiecej drogi do równouprawnienia, definiuję dwa główne style męskiego odbioru i interpretacji przemian.

Profil przyjaciel przyjmuje styl akceptacji, zrozumienia, partnerskiego podejścia. Mężczyźni w tym profilu są gotowi do konstruktywnej, rzeczowej dyskusji, nie wierzą w zabobony i wspierają kobiety w ich emancypacji. Są świadomi korzyści jakie z tego wynikają dla wszytskich. O tych się nie martwię, przejdą to bezobjawowo.

Moje pokłady empatii i współczucia uruchamia druga grupa i to oni mają z nami ciężko.

Profil rycerz jest nieswój, przechodzą go ciarki. Nagle musi rywalizować i zarazem współpracować z Tobą tam gdzie wszystko było poukładane „po męsku”. Zamiast w kryzysie dać sobie po pysku i pójść dalej, będzie musiał rozmawiać, słuchać, brać pod uwagę Twoją wrażliwość i niemęski ogląd świata.

Czy myślisz, że to jest łatwe, zrozumieć co dzieje się w Twojej głowie, jak działasz, jak się z Tobą dogadać? Pamiętaj, że on jeszcze nie rozumie, bo i skąd, że Twoje łzy i emocjonalność to kapitał, którym można skutecznie zarządzać, nie jak do tej pory drwić, wyśmiewać czy ignorować.

Przecież jesteś kobietą! Masz inny mózg, mimo, że jesteś niejednokrotnie lepiej wykształcona i doświadczona, nadal niestety lubisz różowy, używasz cieni z brokatem, kochasz tiul i płaczesz za każdym razem, gdy jest Ci źle i przykro. Normalnie wyszedłby z domu,  poszedł do pracy i rozluźnił się w męskim gronie.

Jednak Ty już tam jesteś i mówisz w kółko o równouprawnieniu, feminizmie i emocjach. Nie robisz mu kawy. Jesteś szefem więc pytasz jak realizacja planu i prosisz stanowczo by do piątku wysłał zaległy raport.

Idzie więc w politykę. Tam jest męsko. Na razie – mówisz. Za moment i tam dotrzesz, silna, zrównoważona, skuteczna i zdeterminowana. Dojdziesz do władzy, gabinetów, zabronisz mu palić cygaro w gabinecie, męskie kluby dyskusyjne zamienisz się koedukacyjne, wniesiesz storczyki i wstawisz książkę „Zrozum feminizm i polub go” do biblioteczki.

Zanim podejmiesz decyzję, którym numerkiem będzie na liście wyborczej, porozmawiasz z nim o jego emocjach, stosunku do fundamentalnych praw człowieka (w tym rzecz jasna kobiet), do przyrody, zwierząt i siebie samego.

On zdębieje, ucieknie ale wróci. Wróci gdy nauczy się Ciebie, tego, że jesteś partnerem. Zrozumie, że wspólnie, z wzajemnym poszanowaniem praw, wsłuchaniem w siebie zrealizujecie plan. Zrozumie, że racjonalność i intuicyjność jest jak yin i yang. Niezbadane ze zbadanym, zdefiniowane z niezdefiniowanym są jak woda i powietrze, zima i lato, zawsze obecne i współzależne.  

Nauczy siebie, swojego syna i wnuka a może i ojca, że nie ma innego świata niż ten, który nadchodzi. Świat, w którym kobiecość i męskość to wartości równorzędne, tak samo cenne i niezbędne w każdym aspekcie naszego życia. 

Trochę to potrwa, nie miej złudzeń. Przecież Ty sama nie do końca rozumiesz co się dzieje. Tobie też grunt usuwa się spod nóg. Wygodnie i bezpiecznie Ci jest na tyłach, gdy rycerz walczy za Was dwoje w męskim świecie. Z jednej strony skromna z drugiej pragnąca czegoś więcej od życia. To zrozumiałe. Tak jest od tysięcy lat!

On jest w autentycznej rozterce, nie wie czy nadal ma być rycerzem czy jednak może się rozkleić bez ujmy na honorze, przekazać Ci zbroję i zostać z dziećmi w domu. Ty nie jesteś pewna czy chcesz być księżniczką czekającą w wieży aż on Cię zauważy, czy sama to załatwisz. Czy będzie wstyd jeśli zarobi mniej lub nie przyniesie awansu do domu jak Ty. Czy da sobie radę gdy zostaniesz premierka czy prezydentką, a w sejmie będzie nas tyle samo albo i więcej?

Nadal uważasz, że jest mu łatwo? Ja wiem, że nie i trzymam za niego kciuki!

Agata Baryła