Kolejne tygodnie – za pośrednictwem mediów – przynoszą nam sensacyjne ale i okrutne informacje o wychodzących na jaw przypadkach przemocy domowej, które miały trwać latami lub o brutalnych incydentach przemocy wśród dzieci i młodzieży. Niestety, te doniesienia  są kroplą w morzu osobistych dramatów skrzętnie skrywanych przed światem, w źle pojętej trosce o dobro rodziny lub po prostu przemilczanych ze strachu przed jeszcze gorszym odwetem sprawcy. Dziś już wiemy, że przemoc nie musi być tylko domeną rodzin mających problem z alkoholem lub dzieci pochodzących ze środowisk patologicznych, coraz częściej bowiem dotyczy ona takich osób, co do których nigdy nie spodziewalibyśmy się, że mogą być one jej ofiarami lub – co gorsze – oprawcami. Czy kaci są rzeczywiście tak bezkarni, jak często głosi opinia publiczna, zaś wejście na drogę prawną rzadko skończy się skazaniem krzywdziciela? Czy rzeczywiście tak trudno jest cokolwiek udowodnić w tej materii? Wysłuchajmy poruszającej opowieści pani Małgorzaty i porozmawiajmy o niej z mecenasem Mateuszem Przybylskim.

 W tym odcinku pochylimy się nad przypadkiem znęcania się męża nad żona, w następnym zaś przyjrzymy się casusowi dręczenia uczennicy przez koleżanki i kolegów szkolnych. 

 To był mój ideał,  poważnie myślący o życiu, ułożony, no i baaardzo przystojny, wszystkie koleżanki mi zazdrościły, nie mogąc znieść tego, że ja, przeciętna, szara myszka wyrwałam takiego Adonisa – zaczyna swoja opowieść pani Małgorzata i dodaje – imponowało mi też, ze Maciej jest taki przebojowy i zdecydowany, był pod tym względem moim  absolutnym przeciwieństwem. Zapytany przez znajomego podczas jednego ze spotkań towarzyskich tuż przed ślubem, co najbardziej we mnie kocha, odpowiedział, ze we mnie ujęła go, jak stwierdził, moja młodość i uroda oraz że na pewno urodzę mu gromadkę co najmniej tak samo ładnych dzieci. Wtedy traktowałam te słowa jak taki żart, przecież kocha się kogoś za jego całokształt, osobowość, a nie tylko za urodę czy młodość, nie przywiązywałam więc wagi do tych słów. Wszystko zdawało układać się jak w bajce, już po czterech miesiącach znajomości wzięliśmy ślub, póki co tylko cywilny, ale nie przeszkadzało mi to, wiedziałam przecież, że Maciej  jest ode mnie o dziesięć lat starszy i  raz już był żonaty, tłumaczył mi zresztą, że była żona zawiodła go w pewnej bardzo ważnej sprawie i kwestia unieważnienia małżeństwa jest tylko formalnością. Przy tych słowach łamał mu się głos, więc nie wypytywałam o nic więcej. Pierwsze miesiące po ślubie były sielanką, zajmowałam się domem i kończyłam pisać swoją pracę magisterską. Maciej chodził do pracy, ale niemal codziennie wieczorem gdzieś wychodziliśmy lub spędzaliśmy miło czas we dwoje w domowym zaciszu. Dziwiło mnie tylko, że Maciej ciągle dopytuje o to, czy już przypadkiem nie jestem w ciąży, brałam to jednak za pragnienie uwieńczenia naszej miłości jej owocem, jakim jest dziecko. Mnie nie spieszyło się do tego jakoś bardzo, mam w końcu dopiero 24 lata, ale byłam w stanie zrozumieć marzenie trzydziestoparoletniego mężczyzny o możliwie szybkim zostaniu ojcem.

Miesiące mijały, obroniłam pracę magisterską i zaczęłam szukać jakiegoś dorywczego zajęcia na weekendy, żeby trochę wyrwać się z domu i nie słuchać dopytywań i pro-dziecięcych aluzji Macieja, męczyło mnie to. Nadal nie byłam w ciąży i z dnia na dzień zaczęło to budzić irytację Macieja. Nagle zaczął przychodzić do domu poddenerwowany, podnosił na mnie głos o byle drobiazg, raz rzucił we mnie obiadem, zbyt mdłym według niego. Następnego dnia przepraszał, tłumaczył, że to przez stresujący nowy projekt w pracy, na którym jako właścicielowi agencji reklamowej bardzo mocno mu zależy. Niestety, zmieniło się też jego zachowanie wobec mnie w gronie znajomych, nie brakowało w nim przykrych docinków, pozornie drobnych uszczypliwości i niby żartobliwego wymawiania wydatków na mnie. „Nie odzywaj się, jesteś na to za głupia” – to tylko niektóre z tekstów, jakimi raczył mnie mój mąż w towarzystwie, czułam się wówczas zażenowana i poniżona. Nie poznawałam tego człowieka, nie taki był, gdy za niego wychodziłam, chęć posiadania dziecka stała się jego obsesja, oskarżał mnie, że widać biorę potajemnie środki antykoncepcyjne albo jestem jakaś „zepsuta w środku” i że oszukałam go, jak poprzednia żona.

Na porządku dziennym stały się wymuszane stosunki, będące dla mnie zwykłymi gwałtami, zaś gdy po raz pierwszy chciałam się temu przeciwstawić, zaczęło się bicie, szarpanie, wyrzucanie mnie na klatkę schodową.

  – Myślisz, że po co cię wziąłem, ty bido, nawet dziecka nie umiesz urodzić – wykrzykiwał mój mąż, zatrzaskując przede mną drzwi. Nikt z sąsiadów oczywiście nic nie słyszał.

Potem przez kilka tygodni było prawie dobrze, mąż przepraszał mnie, tłumaczył się pragnieniem dziecka i był taki jak dawniej. Kiedy jednak kolejny cykl znów nie owocował wymarzonymi przez Macieja dwoma kreseczkami na teście, moje piekło zaczynało się od nowa. Myślałam – jakoś zajdę w tę ciążę i wszystko się uspokoi, wiem, że to bardzo niemądre myślenie, ale czułam się zastraszona i osaczona. Maciej groził mi, że jeśli powiadomię kogoś o, jak to nazwał, małżeńskich utarczkach, to gorzko tego pożałuje, wiec lepiej, żebym nie była głupia, bo nikt mi nie uwierzy. A ja chyba byłam głupia, bo dla świętego spokoju zaczęłam udawać ciąże, nie wiedząc jeszcze, do czego mnie to zaprowadzi, Maciej był wtedy taki dobry dla mnie i taki szczęśliwy, po prostu wzorowy i czuły mąż. W trzecim miesiącu skończyła się sielanka, mąż nabrał słusznych podejrzeń – mój brzuch nie zmieniał się. Skończyło się przymusowym testem ciążowym w jego obecności i w efekcie zwyzywaniem mnie i skopaniem  niemal do nieprzytomności. Było rano, dowlokłam się do telefonu i zadzwoniłam na pogotowie. Maciej jak gdyby nigdy nic wyszedł sobie do pracy. Skłamałam, że spadłam, wieszając firany, chyba nikt mi nie wierzył. Po szpitalu, w którym nikt mnie nie odwiedził,  poszłam mieszkać do koleżanki. Jest ciężko, ale nigdy już do niego nie wrócę, nie wiem tylko, co robić. Co ciekawe, nie wpadłam też na to, że ja jestem zdrowa, a to Maciej jest bezpłodny, zasugerowała mi to jego poprzednia żona, z którą udało mi się nawiązać kontakt po tym pobiciu. Nietrudno się teraz domyślić, że to brak dziecka był przyczyną rozwodu. Moim największym marzeniem jest teraz to, by ukarać Macieja, żeby żadna następna kobieta nie musiała  przechodzić tego co ja. Nie wiem tylko, czy w ogóle można jakoś dowieść jego winy, przecież to wspaniały szef, przyjaciel, uprzejmy sąsiad, po prostu złoty chłopak… Może rzeczywiście nikt mi nie uwierzy i co wtedy?

  – Panie Mecenasie, co powinna zrobić ofiara przemocy domowej ze strony małżonka? Gdzie może się zwrócić po pomoc?

Przemoc domowa stanowi problemem na tyle złożony, iż częstokroć do podjęcia próby wyjścia z sytuacji przemocy niezbędna staje się pomoc licznych osób czy nawet kilku służb. W sytuacji, w której osoba pokrzywdzona doświadcza jakiejkolwiek formy przemocy, wskazana jest pomoc z zewnątrz. Pomoc taka może przyjść ze strony przedstawicieli różnorodnych służb – psychologa, prawnika, policjanta, lekarza, pracownika socjalnego – przy czym niekiedy potrzebne okazuje się wsparcie multidyscyplinarne. Rzecz jasna, pomoc psychologiczna wspiera na ścieżce wychodzenia z przemocy, natomiast pomoc prawna pozwala postawić sprawcy bariery prawne, które uniemożliwią mu kontynuowanie działań przemocowych. Po tym nieco przydługim wstępie, mogę już ściślej odpowiedzieć na skierowane do mnie pytanie. Otóż w trakcie awantury osoba poszkodowana powinna wzywać pomocy i w żadnym przypadku nie dać zapędzić do takiego miejsca mieszkania, skąd trudno byłoby jej uciec. Jeśli jest to możliwe, koniecznie należy zawiadomić policję, korzystając z bezpłatnego połączenia z jednym z numerów alarmowych, to jest 997 lub 112. Policja jest oczywiście służbą ustawowo zobowiązaną do podjęcia stosownych kroków, aby osoba doświadczająca przemocy domowej mogła czuć się bezpiecznie. Skuteczna interwencja polega między innymi na zatrzymaniu sprawcy, jeśli stwarza zagrożenie dla otoczenia. Pokrzywdzona może domagać się, aby policjanci wypełnili tak zwaną „Niebieską Kartę”, czyli specjalną notatkę służbową, która obejmie sprawcę nadzorem ukierunkowanym właśnie na działania o charakterze przemocowym. Obowiązkiem funkcjonariuszy policji jest również poinformowanie zgłaszającej o tym, w jaki sposób może dochodzić swoich uprawnień oraz zostawienie jej adresów instytucji pomagających osobom podlegającym przemocy domowej. Pamiętajmy, że podczas interwencji policji osoba pokrzywdzona ma prawo do uzyskania od policjantów zagwarantowania jej doraźnego bezpieczeństwa. Oznacza to między innymi, iż sprawca powinien zostać zatrzymany wtedy, gdy stwarza zagrożenie dla otoczenia. Pokrzywdzona może również wykorzystać dokumentację wygenerowaną w trakcie interwencji policyjnych jako dowody w sprawie karnej przeciw sprawcy przemocy. Warto tutaj wspomnieć o potrzebie zanotowania numerów służbowych policjantów oraz dat i godzin ich przyjazdów, gdyż informacje o interwencjach policyjnych stanowią istotne dowody w sprawie karnej. Kończąc wątek związany z policją zaznaczmy też, że jeśli policjanci odmówili pokrzywdzonej pomocy albo udzielili jej, lecz w sposób niewłaściwy, to zawsze dopuszczalne jest złożenie skargi do komendanta właściwego komisariatu bądź jego zwierzchników.

Kolejnym organem, który może nam dopomóc w rozwiązaniu trudnej sytuacji przemocowej, jest prokuratura. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wolno złożyć bądź na policji, bądź właśnie w siedzibie właściwej ze względu na miejsce naszego zamieszkania prokuratury. W przypadku uzasadnionego podejrzenia, że takowe przestępstwo popełniono, prokuratur wspólnie z policjantami ma obowiązek wszcząć postępowanie przygotowawcze w celu sprawdzenia, czy faktycznie zaistniało przestępstwo, wyjaśnić okoliczności tego czynu, zebrać i zabezpieczyć wszelkie dowody, w razie potrzeby ująć sprawcę, a w uzasadnionym przypadku – także zastosować środek zapobiegawczy wobec sprawcy przemocy, pryz czym miejmy zawsze na uwadze to, iż o tymczasowym aresztowaniu każdorazowo orzeka sąd. Oczywiście założenie sprawy karnej jest bezpłatne. Przy składaniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa warto przedstawić zgromadzone uprzednio dowody, takie jak zaświadczenia lekarskie, przykładowo dotyczące przeprowadzonych obdukcji, lista świadków mogących zeznawać w sprawie, spis interwencji policji, nagrania przedstawiające opisywane w zgłoszeniu sytuacje lub sprawozdania z ich treści, zapisy z dokumentu Niebieskiej Karty czy też zaświadczenia o braniu udziału w programach pomocowych dla osób doświadczających przemocy domowej. W zależności od oceny zebranego materiału dowodowego postępowanie karne może zakończyć się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu, umorzeniem dochodzenia lub jego warunkowym umorzeniem.

Wsparcia ofierze przemocy domowej mogą również udzielić pracownicy pomocy społecznej. Ich zadaniem, zgodnie z treścią ustawy o pomocy społecznej, jest umożliwienie osobom i rodzinom przezwyciężenia trudnych sytuacji życiowych, których same nie są w stanie pokonać, a także zapobieganie powstawaniu tych sytuacji. Pomoc społeczna jest zatem udzielana między innymi w przypadku występowania przemocy w rodzinie; działa też – czy raczej działać powinna – tam, gdzie występuje ubóstwo, sieroctwo, bezdomność, alkoholizm, narkomania, bezradność w sprawach opiekuńczo-wychowawczych. Wszystkie te sytuacje mogą jak najbardziej sprzyjać występowaniu przemocy wobec bliskich bądź z niej wynikać. Pamiętajmy, że w strukturach lokalnych działają Miejskie lub Gminne Ośrodki Pomocy Społecznej, a świadczeniem bezpośredniej pomocy rodzinom i osobom jej potrzebującym zajmują się pracownicy socjalni działający zgodnie z ustaloną rejonizacją. W ramach swoich kompetencji i zadań pomoc społeczna przeprowadza wywiad środowiskowy, umożliwiający diagnozę sytuacji rodziny lub osoby, przygotowuje wszechstronny plan pomocy, monitoruje efekty podjętych działań, pomaga w załatwianiu spraw urzędowych i innych ważnych spraw bytowych, udziela wszelakiego poradnictwa, w tym prawnego czy psychologicznego, udziela informacji o przysługujących świadczeniach i formach pomocy, a w uzasadnionych przypadkach udziela pomocy finansowej w formie zasiłków lub pomocy rzeczowej – przykładowo poprzez przekazanie odzieży, żywności. Zadaniem pomocy społecznej jest również informowanie o możliwościach uzyskania pomocy w środowisku lokalnym, wskazanie miejsc zajmujących się pomaganiem ofiarom przemocy domowej, w tym, co szczególnie istotne, możliwości otrzymania schronienia w schroniskach, hostelach lub ośrodkach, a w razie potrzeby bądź na życzenie zainteresowanych zwracanie się do policji o podjęcie działań prewencyjnych wobec sprawcy.

W naszych rozważaniach nie zapominajmy też o Gminnej Komisji Rozwiazywania Problemów Alkoholowych. Kiedy bowiem aktom przemocy towarzyszy picie alkoholu, można powiadomić właśnie wskazaną komisję, która zgodnie z prawem powinna przeprowadzić dokładne rozeznanie sytuacji w formie wywiadu środowiskowego, wezwać nadużywającego alkoholu sprawcę przemocy na rozmowę ostrzegawczą, informującą o prawnych konsekwencjach jego nagannych działań wobec osób bliskich, zaś w przypadku stwierdzenia bądź podejrzenia popełnienia przestępstwa powinna powiadomić prokuraturę i wnioskować o objęcie rodziny działaniami prewencyjnymi; do kompetencji komisji należy również złożenie do sądu rejonowego wniosku o zastosowanie wobec osoby uzależnionej od alkoholu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego.

Warto również wspomnieć o Zespole Interdyscyplinarnym, powoływanym przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. W skład tego zespołu wchodzą przedstawiciele jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, policji, oświaty, ochrony zdrowia i organizacji pozarządowych. Zespół może też zostać uzupełniony o kuratorów sądowych, jak również prokuratorów oraz przedstawicieli instytucji działających na rzecz przeciwdziałania przemocy. Obsługę organizacyjno-techniczną zespołu zapewnia ośrodek pomocy społecznej. Do zadań opisywanej instytucji należy zapewnienie bezpieczeństwa, a także ochrona zdrowia i życia osób dotkniętych przemocą w rodzinie. Członkowie zespołu winni podejmować działania zmierzające do rozwiązania problemu przemocy w rodzinie poprzez zdiagnozowanie problemu, przeprowadzenie niezbędnych interwencji oraz objęcie potrzebujących wsparciem, zagwarantowanie im pomocy medycznej, psychologicznej, prawnej, socjalnej, zawodowej i rodzinnej, zapewnienie bezpiecznego schronienia osobie doświadczającej przemocy, podjęcie działań w zakresie przeprowadzenia badań lekarskich i wydania zaświadczenia lekarskiego dotyczącego aktu przemocy oraz rozpowszechnianie informacji o instytucjach, osobach i możliwościach udzielenia pomocy w środowisku lokalnym.

W przypadku wystąpienia przemocy domowej często dochodzi oczywiście do urazów fizycznych i psychicznych. Osoba pobita powinna zwrócić się do swojego lekarza pierwszego kontaktu o udzielenie pomocy medycznej. Oprócz udzielania pomocy medycznej lekarz jest zobowiązany do wystawienia na wniosek pacjenta zaświadczenia lekarskiego opisującego doznane obrażenia i podjęte w związku z nimi leczenie. Przy pobiciu lub gwałcie można również zwrócić się do lekarza sądowego o wydanie obdukcji. Obdukcja taka jest jednak odpłatna, zaś zaświadczenie o jej przeprowadzeniu może wystawić tylko lekarz do tego uprawniony, czyli lekarz sądowy. Nie zapominajmy, że uaktualniona lista lekarzy sądowych jest dostępna w wielu miejscach, na przykład w internecie oraz w każdym sądzie rejonowym. Obdukcja oraz zaświadczenie wystawione przez lekarza można oczywiście przedstawić w sądzie lub w prokuraturze – jako ważny dowód w sprawie.

Na koniec wspomnijmy o pozarządowych organizacjach i instytucji z całej Polski pomagających ofiarom przemocy w rodzinie. Ich listę można znaleźć, korzystając na przykład z wyszukiwarki dostępnej na stronie http://www.porozumienie.niebieskalinia.pl/. Każdy urząd gminy czy miasta ma obowiązek publikowania listy placówek pomocowych dla osób doświadczających przemocy domowej działających na terenie swojej właściwości. Organizacje pozarządowe wspierające osoby doświadczające przemocy domowej prowadzą punkty informacyjno-konsultacyjne, telefony zaufania, ośrodki pomocy, schroniska, hostele i świetlice dla dzieci. W ramach swojej działalności podmioty takie oferują pomoc psychologiczną, grupową lub indywidualną, pomoc prawną, w tym wsparcie w pisaniu pozwów, wniosków czy zawiadomień, pomoc socjalną oraz wparcie w załatwianiu spraw urzędowych.

 – Co właściwie obejmuje modna definicja przemocy domowej, jakie zachowania się do niej zaliczają?

 W świetle przepisu art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jako przemoc w rodzinie należy rozumieć „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”. Ta sama ustawa jako członka rodziny definiuje „osobę najbliższą w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, a także inną osobę wspólnie zamieszkującą lub gospodarującą”. Wskażmy w tym miejscu, iż zgodnie z kodeksem karnym, osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu. Tyle definicji prawnych. Proponuję jednak przyjrzeć się temu pojęciu również przez pryzmat jego rozumienia bardziej socjologicznego. Otóż przemoc w rodzinie to zamierzone i wykorzystujące przewagę sił działanie przeciw członkowi lub członkom rodziny, naruszające prawa o dobra osobiste tych osób, powodujące cierpienia i szkody. Przemoc domowa charakteryzuje się tym, iż jest intencjonalna, a więc stanowi efekt zamierzonego działania człowieka i ma na celu kontrolowanie i podporządkowanie ofiary. Siły w sytuacji przemocowej nie są nigdy rozłożone równomiernie. W relacji takiej bowiem jedna ze stron ma zawsze przewagę nad drugą, ofiara jest słabsza, a sprawca silniejszy, co zresztą jakże często daje mu niebezpieczne poczucie bezkarności. Działanie sprawcy niewątpliwie narusza prawa i dobra osobiste pokrzywdzonej, wykorzystując swoją przewagę i siłę, narusza jej podstawowe przymioty osobiste, takie jak prawo do nietykalności fizycznej, godności czy szacunku itd. Zachowania te powodują cierpienie i ból, albowiem ich sprawca naraża zdrowie i życie swojej ofiary na poważne szkody, zarazem zaś doświadczanie bólu i cierpienia sprawia, iż osoba poszkodowana ma mniejszą zdolność do samoobrony.

– Jak udowodnić winę męża pani Małgorzaty? Jak skutecznie zbierać dowody?

Poniekąd odpowiedziałem już na to pytanie wcześniej, ale teraz postaram się to zagadnienie usystematyzować. Po pierwsze, ofiara przemocy, w tym nasza przykładowa pani Małgorzata, musi wyzbyć się szkodliwego myślenia o tym, że wina sprawcy przemocy nie może zostać udowodniona, a on sam nie zostanie nigdy ukarany. Zawsze należy pamiętać, iż oprawca może zostać osądzony, tylko trzeba umiejętnie zebrać dowody i poszukać świadków. Dowodem świadczącym o występowaniu przemocy może być każdy drobiazg, który w jakikolwiek sposób wiąże się z takim przestępstwem. Wśród często wykorzystywanych dowodów pojawia się m.in. podarta, a niekiedy również zakrwawiona odzież. Kolejnymi dowodami mogą być zniszczone przedmioty. Jeśli oprawca często bije ofiarę, to wówczas, o czym już wspomnieliśmy, warto skorzystać z pomocy lekarskiej i wykonać obdukcję. Nieco większym problemem może okazać się udowodnienie przemocy psychicznej. W tym wypadku dowody rzeczowe zdarzają się rzadko. Nie oznacza to wszak, że udowodnienie tego rodzaju przemocy jest niemożliwe. Jedną z najlepszych metod na zdobycie dowodów jest nagranie negatywnych zachowań sprawcy. W dzisiejszych czasach sprzęt nagrywający jest powszechnie dostępny. Można do tego celu wykorzystać magnetofony, dyktafony, smartfony, tablety czy laptopy. Wszystkie te urządzenia wyposażone są w mikrofony lub kamery, które utrwalą przemoc. Wprawdzie w sądzie sprawca zapewne będzie usiłował wykazać, iż ofiara weszła w posiadanie takich nagrań w sposób nieuprawniony i naruszający jego dobra osobiste, lecz należy założyć, że trzeźwo rozumujący sędzia dopuści, mimo obiekcji oskarżonego, rzeczone środki dowodowe, mając na względzie wyższe racje, jakimi w tej sytuacji powinno być dobro osoby pokrzywdzonej i całej jej rodziny. Wartościowym dowodem są również zeznania świadków. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie bardziej interesowali się sobą. Choć nie każdy chciał wtrącać się w życie innych, to sąsiedzi, krewni czy znajomi bacznie przyglądali się egzystencji innych i wiedzieli, kiedy nie najlepiej dzieje w danej rodzinie. Archetyp wścibskiego sąsiada jest przecież dobrze znany tak z kart literatury, jak i z ekranów telewizorów. Współcześnie większość ludzi zupełnie nie zwraca uwagi na innych. Spotykamy się w pracy, tam jednak zajmujemy się wyłącznie realizowaniem swoich zadań. Ludzie mieszkający w sąsiedztwie bardzo często zupełnie nic o sobie nie wiedzą. Analogicznie jest z rodziną. Obecnie mało kto zwierza się ze swoich problemów – i to nawet swoim najbliższym. Dlatego też często nie wiadomo, gdzie szukać świadków, którzy mogliby wnieść istotne informacje dotyczące przemocy rodzinnej. Dlatego zawczasu warto postarać się, aby ktoś dowiedział się o powstaniu tego problemu. Jakkolwiek z oczywistych względów nie jest powodem do dumy, można takiej osobie pokazać nasze rany czy siniaki. Jeśli przemoc zdarza się wielokrotnie, wówczas osoby przebywające w naszym towarzystwie będą musiały dostrzec  problem i w razie potrzeby zeznać przeciw oprawcy. Być może zdarzy się tak, iż to właśnie pytania i indagacje tych osób będą stanowiły dla ofiary impuls do tego, by wreszcie zawiadomić odpowiednie organy o niedopuszczalnych działaniach sprawcy. Nadmieńmy jeszcze, iż częstym problemem podczas rozpraw sądowych jest brak odpowiednio zabezpieczonych dowodów winy. Dlatego należy zadbać o to, aby  zostały one właściwie zabezpieczone. Najlepiej już w momencie składania zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprośmy funkcjonariuszy policji o zabezpieczenie dowodów. Jeśli taki zapis pojawi się w raporcie, policjanci będą musieli zabezpieczyć dowody i przekazać je do dyspozycji prokuratura, ten zaś będzie obowiązany przedstawić zabezpieczone dowody podczas rozprawy w sądzie.

– Co właściwie  grozi panu Maciejowi? 

Przestępstwo znęcania zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, chyba, że było popełnione z zastosowaniem szczególnego okrucieństwa, wówczas bowiem sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Z kolei jeżeli następstwem znęcania się nad inną osobą, w tym również znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Przestępstwo to określone zostało w art. 207 kodeksu karnego; popełnić je może każda osoba, która znęca się nad osobą najbliższą, nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy, nad małoletnim, a także nad osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny. Słowo „znęca się” odnosi się zarówno do fizycznego znęcania się nad kimś poprzez na przykład jego bicie, kopaniem etc., jak i psychicznego znęcania się w postaci wyzwisk czy poniżania. Należy w tym miejscu wskazać, iż w uchwale z 09 czerwca 1976 r. (sygnatura akt VI KZP 13/75, OSNKW 1976, nr 7-8, poz. 86) Sąd Najwyższy przyjął, iż chociaż czasownik „znęca” teoretycznie określa kilka powtarzających się zachowań, to dotyczy również sytuacji jednorazowych, lecz intensywnych i rozciągniętych w czasie, czyli na przykład tortur trwających „tylko” jeden dzień. Sąd Najwyższy określił ponadto, iż ustawowe określenie „znęca się” oznacza działanie albo zaniechanie, polegające na umyślnym zadawaniu bólu fizycznego lub dotkliwych cierpień moralnych, co oznacza, iż zakwalifikował on znęcanie się jako przestępstwo wyłącznie umyślne. „Szczególne okrucieństwo” natomiast nie jest określone w drodze definicji z kodeksu karnego, dlatego to czy miało ono miejsce, jest każdorazowo przedmiotem oceny sądu. W orzecznictwie przyjmuje się, iż jest to zachowanie polegające na zadawaniu cierpień przekraczających intensywnością „zwykłe” znęcania się (określone w art. 207 § 1 1 k.k.) oraz iż szczególne okrucieństwo w zachowaniu sprawcy należy wiązać nie ze skutkami czynu, ale przede wszystkim z rodzajem i sposobem działania; winno być ono analizowane w odniesieniu do konkretnej osoby, relatywnie do jej stanu fizycznego i psychicznego; tak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 grudnia 1970 r. w sprawie o sygnaturze IV KR 199/70. W toku znęcania się nad ofiarą sprawca może oczywiście uszkodzić jej ciało. Należy tutaj wskazać, iż wówczas sprawca odpowiada za dwa przestępstwa: uszkodzenia ciała oraz za znęcanie się. W konsekwencji wymierzona zostanie mu w jednym wyroku jedna kara z przepisu, który przewiduje surowszą odpowiedzialność karną. Reguła ta znajdzie zastosowanie także wówczas, gdy sprawca niezależnie od znęcania się nad ofiarą popełnił w stosunku do niej inne przestępstwo, przykładowo zgwałcił ją.

Artykuł przygotowany przy współpracy z mecenasem Mateuszem Przybylskim