Poniższy artykuł był e-bookiem, który specjalnie dla kobiet przygotowałem w ramach specjalnych, kobiecych szkoleń z asertywności. Być może kogoś zainteresuje, być może komuś się przyda. Zapraszam do lektury części IV

Część I

Część II

Część III

CD.

5. Skąd się bierze agresja?

Opowiadając Ci o tym wszystkim pragnę zwrócić Twoją uwagę na niezwykle doniosłą rolę, jaką w naszym codziennym życiu odgrywa prawidłowa lub nieprawidłowa komunikacja. Czy często zauważasz, że chciałaś komuś coś przekazać, a on zrozumiał Cię zupełnie opacznie? Czy czasem źle odczytujesz czyjeś intencje? Czy zdarza się, że ranisz kogoś bez powodu, tak jakoś nawet „niechcący”? Czy myślisz, że wszystkie przypadki, kiedy ktoś rani Ciebie, wynikają z jego szczerej i autentycznej chęci zrobienia Ci krzywdy?

W codziennej praktyce życiowej zdarza nam się mnóstwo nieporozumień. W domu, w pracy, w klubie sportowym, na imprezie… Jestem pewien, że niemal wszystkie te nieporozumienia wynikają z problemów z poprawnym, czytelnym i uprzejmym komunikowaniem się. Tak naprawdę bowiem – czy wiele znasz osób, które mają jakikolwiek powód, by Cię krzywdzić? Czy wielu jest ludzi, których krzywdzić chcesz Ty?

W świecie naukowym wszystko ma swoje racjonalne wyjaśnienie. Codziennie każdy z nas spotyka się z niesprawiedliwością, nieuprzejmością, niekulturalnym zachowaniem, czasem nawet z chamstwem i impertynencją. Kto potrafi krytycznie i odważnie spojrzeć na samego siebie ten nie ma wątpliwości, że sam również nie zawsze jest w porządku.

Po latach intensywnej praktyki psychologicznej nadal niewielu rzeczy jestem do końca pewien, ale do tych, których jestem, należy z pewnością stwierdzenie, że nikt z nas nie przyszedł na świat złośliwy, nieprzyjemny czy agresywny. Każdy z nas staje się taki, jaki jest, na skutek między innymi określonych doświadczeń życiowych. Psycholog ma obowiązek myśleć w sposób przyczynowo – skutkowy i czasem spokojnie tłumaczyć zachowanie najbardziej nawet odrażających zwyrodnialców. Zapewniam Cię, że żaden bandyta nie urodził się bandytą. Ludzie brutalni zazwyczaj przeszli przerażający trening brutalności. Bity wyrasta na bijącego – to stare powiedzenie doskonale oddaje istotę sprawy. W rzeczy samej – kiedy widzisz agresywnego potwora, z nienawiścią poświęcającego się aktom terroru, spróbuj spojrzeć przez chwilę nieco innym, chłodniejszym okiem. Zobaczysz samotne, skrzywdzone i okaleczone dziecko, którego nie miał kto przytulić i pogłaskać wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowało.

W mniej skrajnych, codziennych sytuacjach, w każdym naszym aroganckim zachowaniu manifestują się nasze skrywane problemy. Człowiek szczęśliwy nie jest agresywny, bo nie ma żadnego powodu, by być. Agresja jest zwykle dowodem na to, że zabrakło cywilizowanych środków rozwiązywania problemu lub czasem, że te cywilizowane okazały się nieskuteczne.

Pracując nad sposobami komunikowania się zyskujemy co najmniej na kilka sposobów. Unikamy wielu sytuacji problemowych i nieporozumień, a te zaistniałe udaje nam się łatwiej rozwiązać.

6. Słowo na temat asertywności

Dlaczego zmierzam do asertywności? Ponieważ, jak się za chwilę okaże, asertywność to tak naprawdę zaawansowana sztuka komunikowania. Nazwa tej grupy umiejętności interpersonalnych (czasami traktowanej jak pojedyncza umiejętność) pochodzi od angielskiego słowa assertive, oznaczającego „pewny siebie, stanowczy”. To tłumaczenie nie działa jednak niestety na korzyść asertywności, ponieważ z biegiem czasu w społeczeństwie zaczęło pokutować przekonanie, że asertywność jest wyłącznie stanowczością i to stanowczością za wszelką cenę. Doszło nawet do tego, że „asertywnymi” nazywano osoby bezwzględne, bezmyślnie prące do egoistycznego celu, rozpychające się łokciami, lekceważące wszystkich wokoło.

Tak naprawdę asertywność jest umiejętnością pozytywnego i uprzejmego dbania o własne dobro przy jednoczesnym pełnym poszanowaniu dobra cudzego. Oznacza unikanie zarówno agresji, jak i uległości, bo obie te postawy są z definicji zaprzeczeniem asertywności.

Osoba asertywna potrafi wypowiedzieć swoje zdanie nawet wtedy, kiedy wie, że nie będzie to najlepiej przyjęte przez otoczenie. Ma świadomość własnej wartości i szacunek do samej siebie, ale wszystko to w rozsądnych, pozytywnych i dojrzały rozmiarach. Nie wywyższa się, nie traktuje nikogo z góry, jednocześnie jednak nie pozwala, by ktokolwiek ją poniżał. Dba o dobre samopoczucie wszystkich obecnych osób. Potrafi radzić sobie z próbami manipulacji czy nieuczciwego, nadmiernego wpływu. Jest niezależna i autonomiczna, dzięki temu jednak łatwiej wchodzi w relacje społeczne i znacznie lepiej potrafi je kształtować.

Osoba asertywna każdego towarzysza traktuje w sposób partnerski. Potrafi zachowywać tzw. „relacje poziome” (czyli takie, w których osoby wchodzące w kontakt znajdują się na równorzędnych pozycjach), a zatem nie dominuje i nie przyjmuje postawy uległej.

Odpowiedz teraz na poniższe pytania:

• Czy zdarza się, że podejmujesz jakiś obowiązek tylko dlatego, że ktoś Cię o to prosi, a nie chcesz sprawić mu zawodu?

• Czy w związku z tym czasami bierzesz na siebie sprawy, z którymi wolałabyś nie mieć nic wspólnego?

• Czy czasem padasz ofiarą manipulacji?

• Czy jest Ci czasem trudno obronić się przed czyimś atakiem?

• Czy czasem nie wiesz, jak zareagować na czyjeś złośliwe lub wieloznaczne komentarze?

• Czy zdarza Ci się, że padasz ofiarą niesprawiedliwości, lecz wolisz to zwyczajnie przemilczeć?

• Czy masz czasem poczucie, że nikt nie interesuje się Twoimi potrzebami?

• Czy często bywasz nadmiernie zmęczona i zniechęcona?

Jestem pewien, że na każde z tych pytań po chwili zastanowienia możesz odpowiedzieć twierdząco. Trening asertywności pozwala rozwiązać wiele z tych problemów poprzez zupełnie racjonalne techniki wpływu na własne postawy i zachowanie.

Trening asertywności nauczy Cię:

• jak w sposób uprzejmy i stanowczy jednocześnie sposób, bez poczucia winy formułować odpowiedzi wyrażające sprzeciw czy odmowę – czyli inaczej, jak nie dać się wciągnąć w realizację czyichś ambicji lub zachcianek

• jak śmiało i bez wstydu sięgać po pomoc i wsparcie, przyjmować czyjeś propozycje, a jednocześnie umieć zrezygnować z własnych egoistycznych dążeń i ambicji

• jak uzyskać autentyczną i rozsądną świadomość własnej wartości i praw, które przysługują Ci w każdej sytuacji

• jak być bardziej pewnym siebie w sytuacjach społecznych

• jak przyjmować pochwały i komplementy

• jak reagować na krytykę i uwagi

• jak szczerze wyrażać własne opinie i uczucia

Dlaczego asertywność? Czy to w ogóle potrzebne?

Pewna moja Znajoma jest bardzo atrakcyjną kobietą w średnim wieku. Atrakcyjność jest właściwie rzeczą gustu, pozwalam sobie jednak określać Znajomą w ten sposób dysponując własnymi obserwacjami w zakresie niecodziennego zainteresowania, jakim tę Panią darzą od lat liczni postronni mężczyźni. Reprezentujący niekiedy zresztą znacznie młodszą kategorię wiekową. Grażyna jest osobą bardzo zadbaną, wykształconą, zaradną i dość ambitną, ale bez tak charakterystycznej dla naszych czasów rządzy osiągnięć i ulotnych, społecznych zaszczytów. Choć wykonuje satysfakcjonującą pracę w zawodzie, który sama świadomie wybrała, najbardziej ceni sobie czas wolny, zwłaszcza, kiedy spędza go z rodziną lub gdy może poświęcić się prywatnej pasji, jaką jest żeglarstwo. Wyjazd na żagle to nie taka prosta sprawa, zdarza się więc kilka razy w roku. Jednak Grażyna ma również inne hobby – w rzadkich wolnych chwilach pięknie maluje na szkle. Kolorowymi, artystycznymi wzorami ozdabia fantazyjnych kształtów butelki, lustra, szklanki i kielichy, a czasem po prostu szyby w oknach znajomych. Piękne rzemiosło jest dla niej sposobem na ucieczkę od rzeczywistości, kiedy ta ostatnia staje się nie do zniesienia.

Można powiedzieć, że Grażyna jest kobietą, z którą wielu mężczyzn chciałoby spędzać swój czas. Niejeden już do Niej wzdychał i podejrzewam, że niejeden jeszcze westchnie. Niejeden też męski pomysł na życie stopniał jak śnieg na wiosnę w ogniu Jej niełaski. Czy mąż Grażyny jest przekonany, że miał wyjątkowe szczęście? Tego nie wiem, choć mam pewne podejrzenia. Z całą jednak pewnością małżonkowie od lat miewają liczne problemy z porozumiewaniem się. Co więcej, stwierdzić można stanowczo, że dzisiaj właściwie niewiele ich ze sobą łączy.

Moja Znajoma narzeka nieraz, że Jej partner zupełnie nie dba o własne małżeństwo. To prawda, że ciężko pracuje zawodowo i niewiele ma czasu na romantyczne pomysły ożywania związku. Ale…

Jest skoncentrowany na sobie i swoim małym światku, w którym już kilka lat temu zamknął się razem z paroma nieodłącznymi rekwizytami. Należą do nich fotel i pilot od telewizora, czasem rower. Mąż nie bywa agresywny ani nieodpowiedzialny. Wypełnia wszystkie swoje obowiązki, towarzyszy swej żonie, kiedy musi, spotyka się z dalszą rodziną, dba o dom i podwórko, kosi trawnik i przycina krzewy, naprawia samochód i pali w piecu, wynosi śmieci i karmi kota.

Grażyna ma jednak poczucie, że mąż nie interesuje się zupełnie jej potrzebami i uczuciami. Przyzwyczajony jest do zlecania jej różnych spraw – i to niezależnie od tego, czy jest środek urlopu, czy piątkowe popołudnie po tygodniu ciężkiej pracy. Czasami, kiedy jest zmęczony, lubi zasiadać w fotelu i wymyślać różne drobne zajęcia: „skoro już tam idziesz, to przynieś mi…” co niezmiennie doprowadza żonę do szału. Ma także niezwykle dziecinny zwyczaj obrażania się, czasem na kilka tygodni, kiedy akurat coś mu nie pasuje.

Rozmawiałem wielokrotnie z Grażyną. Daleki jestem od rozsądzania, kto i na ile jest winien – tego nigdy do końca nie wiemy. Co więcej – nie ma to wielkiego znaczenia. Być może jednak Grażyna, zapewne również w jakimś stopniu winna zaistniałej sytuacji, po prostu zbyt często i zbyt długo ulega miękkiemu terrorowi, który ma zwyczaj stosować jej mąż.

Właściwie z zewnątrz wszystko wygląda świetnie. Jednak wyjątkowo często pojawia się pewien problem. Kiedy pomiędzy małżonkami dochodzi do jakiejkolwiek próby rozmowy, bardzo szybko rozmowa przeradza się w sprzeczkę, potem kłótnię, wreszcie w awanturę.

Tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, o co chodzi akurat za każdym konkretnym razem. Bo zawsze chodzi o tak samo bzdurne, mało istotne problemy.

Nie sposób już uchwycić momentu, w którym komunikacja zaczęła się psuć. Coraz częściej zdarza się, że małżonkowie nie rozmawiają ze sobą przez kilka tygodni.

Pozostaje pytanie: dlaczego małżonkowie nie potrafią ze sobą rozmawiać? Sytuacja Grażyny to tylko przykład. Powiem Ci zresztą w ścisłej tajemnicy, że Grażyna bywa po prostu zbyt dobra i to nie tylko dla męża… Ona cierpi na częstą wśród kobiet przypadłość – gdyby tylko mogła, nie odmawiałaby niczego nikomu.

Wspominałem już o równouprawnieniu. Podobno jest, albo przynajmniej bywa. Zauważyłem jednak pewną ciekawą rzecz. Zazwyczaj w tradycyjnie lub nawet bardziej nowocześnie pojmowanym związku mężczyzna koncentruje się na pracy zawodowej. Obecnie żona również. Tyle, że żona, bezpośrednio po ośmiu godzinach pracy, chcąc nie chcąc natychmiast zaczyna drugi etat… zwykle od zakupów. Od lat w niekłamany podziw wprawia mnie waga przeciętnych, noszonych przez kobiety torebek i siatek. To zwykle tyle, że sam zmęczyłbym się szybko. Żona wracająca do domu ma jednak jeszcze całą masę innych obowiązków. I tak do samej nocy.

Wcale nie chcę zmieniać ustalonego porządku rzeczy. Co do komunikacji jednak myślę, że mam dla Ciebie pewne ciekawe rozwiązanie.

Tak naprawdę w tytule tego artykułu zawarty jest pewien myślowy skrót. Z punktu widzenia komunikacji międzyludzkiej nie ma wielkiego znaczenia, kto kogo nie rozumie – mężczyzna kobiety, kobieta mężczyzny, siostra brata czy wujek ciotki. Istotne zazwyczaj okazują się przede wszystkim formalne i treściowe zaburzenia w procesie porozumiewania się. Które w psychoterapii i treningu komunikacji poddaje się szczegółowej ocenie i analizie a następnie podejmuje pracę nad korygowaniem pewnych nieprawidłowych elementów.

Artykuł mógłbym więc nazwać nawet „Dlaczego ludzie nie rozumieją się nawzajem?” wówczas jednak nie pasowałby on tak dobrze do realizowanego właśnie cyklu szkoleń dla kobiet.

Zastanawiasz się czasem, dlaczego nie możesz dogadać się z facetami? Zapewne jest tak z różnych względów, ale ja, rozmawiając z kobietami i mężczyznami, zauważyłem przede wszystkim kilka najbardziej podstawowych.

Autor: Wojciech Imielski

żródło: Artelis