Poniższy artykuł był e-bookiem, który specjalnie dla kobiet przygotowałem w ramach specjalnych, kobiecych szkoleń z asertywności. Być może kogoś zainteresuje, być może komuś się przyda. Zapraszam do lektury części IV

Część I

Część II

Część III

Część IV

CD.

Spróbuj więc podjąć następujące kroki:

Przemawiaj wprost i bardziej dosadnie. Na temat i jednoznacznie. Bez niedomówień i zagadek. Nie oczekuj, że rozmówca domyśli się Twoich intencji. W natłoku codziennych spraw niezwykle mało jest czasu na rozwiązywanie rebusów i anagramów, zwłaszcza, jeśli jest się facetem i rozumuje się prosto i pragmatycznie, jak młotek. Dlatego mów wprost, o co Ci chodzi. Jeśli chcesz, by Twój partner naprawił cieknący kran, powiedz „napraw dzisiaj ten cholerny kran!”. Nie urządzaj cichych dni w oczekiwaniu, że mężczyzna sam domyśli się, że masz pretensje o jego zalotne spojrzenia w stronę Beaty czy innej Joli. Uwierz mi – prędzej zje własne sandały, nim domyśli się, o co Ci chodzi. Być może wcale nawet nie wie, że zerkał na Twoją koleżankę w seksownej sukience lub gapił się na biust dziewczyny na rolkach! Formułuj szczere i czytelne komunikaty. Oczekiwanie, że facet zrozumie Twoje babskie myślenie to czas bezpowrotnie stracony na fochy, dąsy i bezsensowną, choć pewnie czasem błogą ciszę.

Nie kręć i nie owijaj w bawełnę. Ani w żaden inny materiał, tym bardziej, że facet materiałów nie rozróżnia. Nie lawiruj pomiędzy wyspami zasadniczego tematu i nie zaciemniaj dodatkowo obrazu, który dla Twojego męskiego rozmówcy i tak pewnie jest już nieczytelny.

Problemy rozwiązuj natychmiast. Problem nie rozwiązany natychmiast zaczyna narastać. To zasada, która w komunikacji interpersonalnej ma szczególnie wyraźne zastosowanie. Pierwsze nieporozumienie rodzi następne i prowadzi do eskalacji konfliktu na świętej w psychologii zasadzie błędnego koła. Przypuśćmy, że Twój partner wczoraj wypił za dużo i trochę zbyt blisko siedział Patrycji. Jeśli nie powiesz, o co Ci chodzi, a będziesz wściekła lub smutna, facet zapewne uzna, że jest tak „bez powodu”. To pierwszy krok do narastania problemu, bo skoro poczuje się urażony, być może zaatakuje lub się wycofa, co pogłębi Twoją urazę i wprawi Cię w jeszcze gorszy nastrój… itd.

Dlatego poruszaj temat wtedy, gdy się pojawia. Nie ma w tym przypadku nic gorszego, niż próba rozwiązania problemu w formie niekontrolowanego wybuchu: „A dlaczego trzy lata temu, tam, na moście w Parzymiechach, nie powiedziałeś, że mnie kochasz?”

Mów o swoich uczuciach. Niezwykle ważne jest, byś chciała w sposób przystępny i prosty opisać to, co czujesz. Kobiety zazwyczaj nie mają z tym najmniejszego problemu, jeśli tylko chcą mówić wprost. Pamiętaj tylko, że facet niekoniecznie rozumie, o co Ci chodzi. W rozmowie o uczuciach to, co dla Ciebie najzupełniej jasne, dla mężczyzny może być chińszczyzną – podobnie jak dla Ciebie chińszczyzną może być prosta, męska rozmowa o uszczelce pod głowicą w silniku… Nazwij, co i dlaczego Cię drażni, co Cię smuci, a co wprawia w dziki szał. Niech Twój rozmówca ma pełną świadomość tego, kiedy i dlaczego czujesz się tak czy inaczej.

Formułuj komunikaty typu „ja” i przyjmuj pełną odpowiedzialność za swoje wypowiedzi. To umiejętność podstawowa dla asertywnego zachowania i w treningu asertywności zawsze poświęca się jej wiele uwagi. W życiu codziennym wszyscy mamy skłonność do sprytnego posiłkowania się wsparciem niejasnych i niepewnych autorytetów, formułując wypowiedzi w rodzaju: „wszyscy wiedzą, że…”, „każdy głupi potrafi…”, „to chyba logiczne, że…” a nawet: „psycholog Imielski twierdzi, że…” itd. Tak naprawdę rzadko próbujemy odpowiedzieć na pytanie, kim są ci wspomniani „wszyscy”, kto to jest „każdy głupi”, co tak naprawdę jest „logiczne” (lub czy logika ma tutaj w ogóle jakiekolwiek zastosowanie) i czy wspomniany Imielski w ogóle jest psychologiem.

Buduj komunikaty zawierające Twoje własne przesłanie, bez podpierania się kimkolwiek (lub czymkolwiek), zaczynając od: „uważam, że…”, „moim zdaniem…”, „ja akurat jestem pewna, że…”.

Formułowanie komunikatów „ja” wzmacnia poczucie pewności siebie i podnosi szacunek do własnej osoby ale jest też uczciwe i czytelne dla partnera w interakcji. Uczysz się polegać na sobie i nie podpierać się wątpliwymi czy mglistymi „autorytetami”.

Mów o swoich oczekiwaniach. Jeśli nie podoba Ci się istniejący stan rzeczy, na przykład sytuacja w Twoim związku czy w miejscu pracy, masz prawo wyrazić swoje niezadowolenie. W rzeczy samej otwarte określenie własnego stosunku do sytuacji będzie dowodem dojrzałego stosunku do sprawy. Pamiętaj jednak, że powinnaś zawsze jasno i czytelnie określić, jakiej zmiany w sytuacji czy zachowaniu jakiejkolwiek osoby ewentualnie chciałabyś móc oczekiwać. Jeśli więc mówisz: „martwi mnie, że kiedy jest nam tak ciężko, wydajesz pieniądze na zabawki” dodaj koniecznie: „proszę, żebyś ustalał ze mną wydatki”. W teorii i praktyce asertywności Twój rozmówca ma prawo do otrzymania jasnej i jednoznacznej informacji, czego od niego oczekujesz. Jeśli takiej informacji nie podasz – nie spodziewaj się zmiany i nie licz, że sam się domyśli.

Staraj się unikać jakichkolwiek ataków. Czasami trzeba rozbić talerze lub kogoś spoliczkować. Jednak kiedy mówimy o sztuce komunikacji, asertywnej w tym przypadku, warto wiedzieć, że atak zazwyczaj nie rozwiązuje problemu. Jeśli nawet nie spotka się z brutalnym kontratakiem, zapewne urazi Twojego rozmówcę i wywoła u niego poczucie krzywdy. A to spowoduje, że problem nadal będzie narastał jak wrzód, tym razem z urazą po stronie partnera.

Jeśli masz do czynienia z mężczyzną pamiętaj, że atak w zupełnie naturalny sposób prowokuje go zawsze do kontrataku. A z punktu widzenia komunikacji to bez sensu.

Naucz się odmawiać. Nawet, gdybyś bardzo chciała, nie jesteś w stanie pomóc wszystkim potrzebującym osobom. Co więcej – masz pełne prawo zadbać również o siebie. Pracuj nad umiejętnością odmawiania przysług, których nie masz obowiązku wyświadczać. Podczas treningu asertywności nauczysz się takie przysługi rozpoznawać i ze zdumieniem odkryjesz, jak wiele ich jest. I jak często wsiadasz do pociągu jadącego zupełnie nie w interesującą Cię stronę.

Twórz relacje partnerskie. Być może wcale nie masz skłonności do wywyższania się i traktowania innych z góry. Pamiętaj jednak, że nie powinnaś także przyjmować pozycji uległej! Niezależnie od tego, z kim masz do czynienia, miej zawsze na uwadze, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi i wszystkim nam należy się taki sam, wzajemny szacunek. Wynika z tego, że nawet dyrektor naczelny w Twojej firmie ma obowiązek traktować Cię z estymą i kulturą (jeśli to Ty jesteś dyrektorem, tym bardziej pamiętaj o wspomnianej zasadzie!).

Bądź bezwzględnie konsekwentna. Mogę bez przesady powiedzieć, że brak konsekwencji to jedno z największych nieszczęść ludzkości. Dotyczy to przede wszystkim współuzależnionych, bitych i maltretowanych lub w jakikolwiek inny sposób krzywdzonych osób. To właśnie one dziesiątki razy składają i wycofują zawiadomienie o przestępstwie lub wniosek o ściganie i ukaranie sprawcy. Efekt jest przede wszystkim ten, że krzywdziciel z biegiem czasu zaczyna czuć się zupełnie bezkarny a tym samym przemoc ulega znacznemu nasileniu. Zjawisko to ma zastosowanie nie tylko w sprawach grubego, „kryminalnego” kalibru.

Stanowczość nie ma żadnej wartości, jeśli działa tylko przez chwilę. Innymi słowy – jeśli Twój rozmówca wie, że przekonanie Cię to tylko kwestia czasu, lepiej od razu weź go na plecy i zanieś na siódme piętro, jeśli akurat tego właśnie sobie życzy.

Jeśli podejmujesz jakąkolwiek suwerenną, asertywną decyzję, na przykład nie godzisz się na wyręczanie koleżanki w pracy, trzymaj się raz wybranego kursu. Widziałem w swej pracy setki i tysiące zawodowych manipulantów. Wszyscy oni funkcjonują naprawdę świetnie, a lwia część ich doskonałej kondycji opiera się na prostej obserwacji, że kto prosi, ten prędzej czy później wyprosi.

Nie daj sobą manipulować. W tym miejscu zdradzę Ci jedną z największych tajemnic zawodu psychologa. Kto miał okazję pracować z ludźmi w rozmaity sposób zaburzonymi psychicznie ten szybko zauważa jedną, bardzo charakterystyczną, wspólną dla nich cechę. Ogromna większość z nich ma skłonność do bardziej lub mniej bezczelnego manipulowania innymi. Bywa, że przez lata kręcą całym swym otoczeniem, a nierzadko również lokalnymi władzami, instytucjami pomocy publicznej itd. Z biegiem lat psycholog nabiera cichego przeświadczenia, że właściwie każdy stara się kimś manipulować! To oczywiście przesada, ale świadomość wszechobecnej manipulacji rodzi pewną postawę obronną – pamiętaj, że bardzo wielu ludzi chce coś Ci sprzedać, coś od Ciebie otrzymać lub uzyskać jakąkolwiek inną, choćby chwilową korzyść. Bardzo często i w bardzo subtelny sposób manipulują Tobą Twoi najbliżsi a niedoścignionymi mistrzami manipulacji są dzieci i osoby starsze.

Ta manipulacja to naprawdę temat rzeka. Ale, jeśli Cię zainteresował – zapraszam do bywania na moim blogu. Wpływ społeczny, manipulacja i propaganda to ważny element moich psychologicznych zainteresowań

Wojciech Imielski. Moja psychologia

Zajrzyj także do mojej autorskiej galerii rysunkowej

źródło:  Artelis.pl.