Poniższy artykuł był e-bookiem, który specjalnie dla kobiet przygotowałem w ramach specjalnych, kobiecych szkoleń z asertywności. Być może kogoś zainteresuje, być może komuś się przyda. Zapraszam do lektury.

DLACZEGO MĘŻCZYŹNI NIE ROZUMIEJĄ KOBIET?

WPROWADZENIE

W pewne słoneczne, jesienne popołudnie, pewien stary człowiek siedział nad leśnym zalewem. Wysokie, piękne drzewa szumiały nad wodą, obok człowieka, na podpórkach spoczywała trochę staroświecka wędka. Starszy pan co chwila rzucał do stawu kawałek bułki. Wokół gromadziły się ryby, jedząc i przyglądając się wędkarzowi. Głośno i z wielkim zaangażowaniem staruszek opowiadał historię swojej młodości. Choć pewnie żadna z ryb nie rozumiała, o co mu chodzi, człowiek wrócił do domu szczęśliwy, spokojny i z niezachwianym poczuciem, że wreszcie został życzliwie wysłuchany.

W pewien sylwestrowy wieczór, na mroźnym wybrzeżu Norwegii spotkali się dwaj ludzie. Nie widzieli się nigdy wcześniej, ale oszołomieni radością i szampanem padli sobie w objęcia i ze śmiechem tarzali się po plaży. Resztę wieczoru spędzili na tej samej sylwestrowej imprezie, przez wiele godzin rozmawiając przy ognisku. Jeden z nich mówił wówczas tylko po mongolsku, drugi zaś tylko po francusku i do tej pory nikt nie wie, jak udało im się porozumieć, choć nie brakuje podejrzeń, że istotną rolę odegrała tu irlandzka whisky. Warto jednak wspomnieć, że mężczyźni są przyjaciółmi do dzisiaj – często piszą do siebie listy, używając już teraz języka angielskiego.

Czy pamiętasz może film „Cast away”, w którym Tom Hanks gra uwięzionego na bezludnej wyspie rozbitka? Przeżywając dojmującą samotność, w desperacji zaprzyjaźnia się z piłką do siatkówki, która, wśród innych przedmiotów, przypadkiem także wylądowała na wyspie. Tom nadaje piłce imię i twarz, przez cały film radzi się jej, opowiada jej historie, przemawia do niej czule lub ze złością, a kiedy wreszcie odpływa na tratwie, zabiera ją ze sobą jak najlepszego przyjaciela. W drodze naraża również życie, by ratować piłkę zagrożoną zaginięciem.

Wszystkie opisane sytuacje są trochę niezwykłymi przykładami procesu komunikacji. Właściwie nie ma wielkiego znaczenia, kto i z kim się komunikuje – pewne jest, że porozumiewanie się to jedna z najważniejszych form ludzkiej aktywności. Problemy w komunikacji są natomiast podstawowym źródłem wszelkich nieporozumień. Nieporozumień, z jakimi często nie radzimy sobie na co dzień. To na skutek między innymi takich sytuacji ludzie trafiają do gabinetu psychologa.

Małżeńska sprzeczka, kłótnia dzieci w piaskownicy i wojna światowa to trudne sytuacje o różnym rozmiarze. Mają jednak przynajmniej jeden punkt wspólny – każdej z nich udałoby się uniknąć, gdyby nie zaburzenia procesu komunikacji.

Krótkie opracowanie, które, Droga Czytelniczko, masz właśnie przed sobą, w bardzo swobodny sposób opowiada o wybranych aspektach komunikacji międzyludzkiej. Koncentruje się głównie na problemach w porozumiewaniu się mężczyzn i kobiet. Tak naprawdę zmierza do zjawiska asertywności, jako jednego z podstawowych sposobów na poprawienie sprawności w codziennym porozumiewaniu się, również pomiędzy przedstawicielami przeciwnych płci. Ale do asertywności dotrzemy na końcu.

Asertywność to tylko jedna z wielu kompetencji interpersonalnych, jakie przydają się w codziennym życiu społecznym. W rzeczywistości, by poprawić swoje stosunki z innymi ludźmi, należy pracować nad wieloma innymi jeszcze umiejętnościami – jak aktywne i życzliwe słuchanie, empatia, szacunek dla drugiej osoby czy odpowiednia gestykulacja. Sama asertywność z pewnością nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów, jednak praca nad umiejętnościami wchodzącymi w jej zakres ma istotne przełożenie na jakość codziennej komunikacji a tym samym – na jakość Twojego codziennego życia.

Procesy komunikowania są od dziesiątków lat przedmiotem naukowych badań i w tym zakresie dysponujemy już całkiem obszerną wiedzą. Artykuł, który czytasz, oparty jest jednak przede wszystkim na psychologicznych obserwacjach i wiedzy raczej potocznej lub intuicyjnej. Nie chcę przeciążać go informacjami naukowymi, pragnąc nadać mu bardziej swobodny, żartobliwy i lekkostrawny charakter.

By w tej krótkiej formie literackiej zawrzeć najbardziej istotne punkty, musiałem sięgnąć także po pewne uproszczenia. Tak naprawdę żaden problem nie ma w psychologii łatwego rozwiązania. Nie można podać niezbywalnych, zawsze sprawdzających się cech kobiety i mężczyzny. „Męskość” i „kobiecość” to pojęcia bardzo umowne. Wszyscy znamy wszak bardzo „kobiecych” mężczyzn i bardzo „męskie” kobiety. Na ostateczny kształt wszelkich cech konkretnego człowieka ma wpływ nieskończenie niemal wiele rozmaitych czynników. Nie można w sposób odpowiedzialny powiedzieć, że kobiety zachowują się tak, a mężczyźni inaczej, bo zawsze znajdzie się wśród słuchaczy ktoś, kto podniesie rękę, mówiąc: „nieprawda, ja znam przypadek, który nie pasuje do tego schematu”.

Dlatego w opracowaniach popularnych posługujemy się pewnymi skrótami myślowymi. Nadając opisowi określony schemat czynimy go bardziej komunikatywnym – ostateczne, praktyczne zastosowanie przekazanej wiedzy wymaga zawsze pewnej ostrożności w interpretacji zaobserwowanych faktów i umiejętności korzystania z własnych życiowych doświadczeń.

Zapraszam więc do czytania artykułu z dystansem, humorem i świadomością wielości i różnorodności zjawisk, jakie towarzyszą ludzkiemu komunikowaniu się.

KOBIECE I MĘSKIE SPOSOBY KOMUNIKOWANIA

1. Dlaczego Adam i Ewa przestali się dogadywać?

Jest wielce prawdopodobne, że Adam i Ewa, przebywając jeszcze w Raju, nie mieli żadnych problemów z komunikacją. Być może nie mieli między sobą także żadnych konfliktów i rozumieli się tak dobrze, że w końcu stało się to nudne. Kiedy z tych nudów zaczęli kręcić się po Raju, zaglądać tu i tam, węszyć i rozrabiać, poważnie narazili się upierdliwemu, złośliwemu, pełnemu pychy, psychopatycznemu Panu Bogu (w jaki sposób, to pewnie każdy pamięta…) a na wygnaniu wszystko było już dużo mniej proste.

Dzisiejszy Adam często nie rozumie Ewy i równie często czuje się przez nią niezrozumiany. Zupełnie tak, jakby mówili innymi językami. W rzeczy samej, męskie i kobiece sposoby komunikowania bywają od siebie tak odległe, jak język suahili od staro – cerkiewno – słowiańskiego. Wie to każdy mężczyzna, żyjący kiedykolwiek z kobietą i każda kobieta, mająca do czynienia z facetami.

• Dlaczego facet (którykolwiek facet – mąż, szef, podwładny, kolega, teść, dentysta, kucharz i mechanik) nie rozumie Twojego sposobu przeżywania różnych zdarzeń?

• Dlaczego wydaje mu się, że zawsze wie lepiej?

• Czemu nie docenia Twojej codziennej ciężkiej pracy?

• Dlaczego kompletnie nie potrafi rozmawiać o uczuciach?

• Dlaczego bagatelizuje rzeczy tak ważne, jak kolor i zapach?

Czy zadajesz sobie czasem te pytania? Jeśli nie – zadaj je sobie koniecznie. Jeśli tak, po prostu czytaj dalej.

2. Język maczugi i język kwiatu. Trochę stereotypowe, modelowe ujęcie problemu

Odrzucając teraz retorykę biblijnych przypowieści zadajmy sobie pytanie, co u zarania ludzkiej egzystencji tak bardzo zróżnicowało sposoby męskiego i damskiego komunikowania. Dzisiaj, w dobie coraz natarczywiej postulowanego równouprawnienia wydaje nam się czasem, że damski i męski sposób pojmowania świata coraz mniej się od siebie różnią. Kto ostatnie lata spędził w pocie czoła pracując nad udoskonaleniem lub nawet utrzymaniem własnego związku wie doskonale, jak dalekie jest to od prawdy. W gruncie rzeczy nie ma pary, która dogadywałaby się zawsze i w każdym temacie. Owszem, bywają małżeństwa i związki, w których do konfliktów w ogóle nie dochodzi. Tak naprawdę jednak – tam w ogóle do niczego już nie dochodzi. Z perspektywy własnych, bogatych doświadczeń zawodowych zapewniam Cię, że konflikty są częścią każdego udanego związku i jeśli ich nie ma, najprawdopodobniej nie ma już także tego, co kiedykolwiek łączyło dwoje ludzi.

Czy konflikty są potrzebne? Mówi się, że są. Mnie wydaje się jednak, że taki pogląd jest tylko jeszcze jednym przejawem ludzkiej bezradności… Skoro i tak nie potrafimy się nie kłócić, ustalmy, że konflikty są nam bardzo potrzebne. Być może krwawe wojny są przewidzianym przez jakikolwiek proces sterujący dziejami, skutecznym mechanizmem regulacji liczebności populacji. Wolelibyśmy jednak ich uniknąć, prawda? W gruncie rzeczy byłoby miło dysponować innymi sposobami regulowania relacji. Ponieważ ich jednak nie mamy, konflikty okazują się niezbędne.

Poza tym, warto wspomnieć, że nie każdy konflikt wnosi cokolwiek cennego. Bardzo możliwe, że tylko jedno na bardzo wiele ludzkich nieporozumień ma tak naprawdę konstruktywny charakter i owocuje przejściem na wyższy poziom rozwoju. Nie sposób policzyć, ile codziennie powodujemy konfliktów bezsensownych, niekonstruktywnych, po prostu przykrych i niepotrzebnych.

Koncepcja równouprawnienia nie ma szczególnie silnych podstaw biologicznych. Różnice pomiędzy kobietą a mężczyzną w wielkim stopniu wynikają bowiem z ich najbardziej zasadniczej, biologicznej konstrukcji.

Jeśli równouprawnienie zakłada wzajemne poszanowanie swoich praw przez przedstawicieli obu płci, jeśli postuluje wzajemne życzliwe wspieranie się i pomoc w realizacji wszelkich obowiązków, jeśli proponuje wspólną, angażującą tak samo obie strony walkę o uczucia łączące dwoje ludzi, to realizacja takich założeń z pewnością jest nie tylko warta wielkiego wysiłku. Jest także, co bardzo ważne, całkowicie wykonalna.

Biologicznie jednak – natura nie zdobyła się na pełen egalitaryzm…

Mężczyznę ulepiono silniejszego i na ogół większego. Bardziej owłosionego. Ma doskonalszy aparat mięśniowy, większe i grubsze kończyny, dużo więcej siły fizycznej i lepszy zmysł orientacji w terenie. Potrafi walczyć i czasem nawet to lubi. Jest skuteczny, kiedy trzeba nagle, na krótkim dystansie wykazać się bohaterstwem i odwagą. Przepłynąć przez rzekę, ściąć drzewo i zabić kozę. Lub po prostu rozbić komuś nos. Nudzą go jednak sprawy domowe. Nie chce wycierać dziecku tyłka. Nie będzie miesiącami pielęgnował chorego dziadka. Woli zapłacić za to jakiejś kobiecie. Nie rozumie też roztrząsania niektórych kwestii. Dla niego czarne jest czarne, a białe – białe. Kiedy ma problem, szuka rozwiązania. Problemy nie mające rozwiązania stara się ignorować, obśmiewać lub po prostu zamiatać pod dywan. Z biegiem stuleci nabiera też innych cech. Chorobliwie pragnie się wykazać, zdobyć poklask i uznanie. Najpierw po prostu piorąc konkurentów pięściami, czy tym, co tam się pod ręką przy okazji znajdzie. Z upływem czasu – walczy retoryką. Przekonuje, dyskutuje, poniża i ośmiesza. Z początku pewnie dbał też o to, by jego kijek lub maczuga prezentowały się jak najbardziej okazale (dzisiaj też jest to jednym z jego głównych problemów, lecz chodzi już o zupełnie inną maczugę i zupełnie inny kijek…). Teraz stara się jeździć pięknym samochodem i wybudować robiący wrażenie dom. Mnóstwo czasu poświęca na budowanie swej społecznej pozycji. Przekrzykuje i przepycha się z innymi włochatymi stworzeniami. Czasami, w obliczu różnicy poglądów, gotów jest do zwykłej bójki. Nie rozumie zbyt dobrze cudzych problemów. Często sprawia przykrość, nawet o tym nie wiedząc. Bywa emocjonalnie tępy i nie potrafi tak naprawdę rozmawiać. W ogóle nie widzi potrzeby rozmawiania – przecież to nudne i bezcelowe, tak ciągle ględzić i mleć ozorem… Wszak czarne jest czarne, a białe – białe, ileż więc razy można o tym gadać? Mowa ludzka, w jego pojęciu, nie służy do rozmawiania. Służy bardziej do przemawiania. Do pouczania. Do przekazywania informacji. Do robienia wrażenia na innych. Służy pozostawaniu na szczycie i w centrum uwagi. Nieważne tak naprawdę, czy mężczyzna ma cokolwiek ciekawego do powiedzenia. Kiedy uznaje, że pora coś powiedzieć, po prostu zaczyna mówić. Przemawia. Przekonuje i poucza. Prezentuje własne, światłe poglądy. Wypracowane i wydumane. Wypieszczone w ciągu lat rozmyślań. Genialne. Oryginalne i mądre. Jest błyskotliwy i wie, jak się sprawy mają. Wie najlepiej.

Kobietę od początku potraktowano trochę gorzej. Fakt, jest milion razy piękniejsza od swojego chropowatego towarzysza. Lecz jest także słabsza fizycznie (choć na dłuższą metę – często dużo bardziej wytrzymała), nieco mniejsza, dużo lżejsza i bardziej subtelna. To jej właśnie powierzono przyjemność i zaszczyt rodzenia potomstwa – tym dobrodziejstwem chętnie podzieliłaby się z mężczyzną, niestety – nikt jej nie pytał o zdanie. Raz w miesiącu, przez dni kilka miewa niezbyt przyjemne doznania. Włochaty typ złości ją wtedy niezmiernie, zwłaszcza, jeśli natrętnie domaga się niewskazanych w tym momencie pieszczot. Za to (raczej) nie rosną jej włosy na twarzy.

Kobieta angażuje się w formy aktywności wymagające cierpliwości, mądrości emocjonalnej, zrozumienia wielu spraw, ogromnej pokory i umiejętności samowyrzeczenia. Potrafi poświęcać się drobnym sprawom przez całe lata. Umie zrezygnować z własnych ambicji. Rozumie, że dobro wspólne to dobro każdej pojedynczej osoby. Wie, że najważniejsze są bliskie więzi. Buduje to, co niewidoczne gołym okiem. Raczej nie szarpie za włosy innych kobiet, choć czasami też z nimi rywalizuje. Ciężko pracuje każdego dnia, dbając o najbardziej podstawowe sprawy. O niczym nie zapomina i jest doskonale zorganizowana. Nie pcha się na afisz i potrafi czekać. Poklask i uznanie to dla niej wartości raczej mniej istotne. Cierpi w milczeniu i wytrzymuje najsilniejsze ciosy losu.

Potrafi współczuć i współodczuwać. Chętnie rozmawia, nawet całymi nocami. Te same problemy może roztrząsać nawet i sto siedemnaście razy – zawsze coś nowego można przecież powiedzieć. Poza tym, w rozmowie wcale nie chodzi o znalezienie rozwiązania. Chodzi o emocjonalną wartość samej komunikacji. O bliski kontakt dwojga osób. O zainteresowanie i życzliwą uwagę.

Czasami z odrazą patrzy na włochatego towarzysza. Nie rozumie jego zamiłowania do rywalizacji i durnej piłki nożnej. Jego rozmowy z kumplami są po prostu idiotyczne. Przecież oni wcale nie potrafią rozmawiać – przekrzykują się tylko nawzajem. A samochód? Po prostu kupa blachy. Kobietę drażni egoizm i krótkowzroczność faceta. Jego nieostrożność w wypowiedziach i kompletny brak zrozumienia problemów tak ważnych, jak miejsce dla pasty do zębów, kolor paska od zegarka czy zapach abażuru lampy.

To kolejny moment, w którym proszę Cię, Czytelniczko, o przyjęcie zdystansowanej poznawczej perspektywy – przedstawiony podział ról i cech jest oczywiście umowny. W gruncie rzeczy nie brakuje mężczyzn, którzy potrafią rozmawiać i współczuć, ani kobiet, które tego nie potrafią. Jednak przeważnie cechy płciowe rozkładają się w bardzo specyficzny sposób.

Stereotypowe? Owszem, ale użyteczne jako rusztowanie naszych dalszych rozważań nad komunikacją.

CDN…

Autor: Wojciech Imielski

żródło: Atelis