Kobieta wyjątkowa. Psycholog, naukowiec i coach. Niezwykle mądra, umiejąca swoją wiedzę nie tylko przekazać, ale użyć jej w ratowaniu innych, szczególnie tych najbardziej pogubionych. Autorka wielu artykułów oraz bestsellerowej książki „Dar dna”, która zawiera mądre, przejmujące i często dramatyczne treści, a co najważniejsze: jest prawdziwa. Rozmawiam z profesor Sławomirą Anną Gruszewską. Wywiad będzie się ukazywał w częściach i mamy nadzieję, że da Czytelniczkom sporo do myślenia. Podczas dzisiejszej rozmowy skoncentrujemy się na bardzo poważnym problemie, którego przeoczenie może skutkować dramatycznym finałem. A chodzi o dzieci w wieku od 8-16 lat. Logując się do sieci mogą natknąć się na ŚMIERTELNĄ GRĘ. Podejmując ją ryzykują własnym życiem, bo stawką w tej grze jest właśnie ŚMIERĆ!

 

AB: PANI PROFESOR, TO KOLEJNE NASZE SPOTKANIE.DZIŚ POROZMAWIAMY O SIECI, KTÓRA ZABIJA. TAK TO MOŻNA NAZWAĆ, GENERALIZUJĄC PROBLEM, ALE W SŁUSZNYM CELU, OCHRONY NASZYCH DZIECI. Z CZEGO WYNIKA, ŻE TA DRAMATYCZNA GRA INTERNETOWA ZYSKUJE TAKĄ POPULARNOŚĆ ?

 

S.A.G: Zaczniemy od podstaw. Będzie więc mocno, konkretnie i bez znieczulenia na początek. My dorośli ( w większości rodzice), codziennie wstajemy i biegniemy: pracować, zarabiać i wydawać. To cykl: stały, zamknięty i bezwzględny. W tym samym cyklu są nasze dzieci: trzeba je gdzieś dowieźć, gdzieś zostawić (przedszkole, szkoła, dziadkowie, nianie etc.), żebyśmy my mogli pracować, a one aby się mogły uczyć, poznawać i doświadczać. Późnym popołudniem ściągamy na nocne leżakowanie. Łapiemy kilka chwil na ogarnięcie życia przed kolejnym cyklem następnego dnia. Idziemy na dużym przyspieszeniu, gdyż musimy równocześnie zadbać o nasze dzieci i o siebie. I w tym momencie pojawia się problem: chcemy być dla nich tymi, którzy je kochają i są ich autorytetami. Rzadko się to udaje, bo popełniamy dwa podstawowe błędy: szukamy siebie w nich i nie potrafimy się z nimi komunikować. Dziecko, to byt piękny, zbudowany z naszych genów, ale odrębny, z własną tożsamością i absolutnie indywidualnym (innym niż nasz) sposobem odczuwania. Musi mieć więc przestrzeń do nie zakłóconego samorozwoju, samorealizacji i samodoskonalenia się. Ale nie zawsze jego samorozwój nam odpowiada, wiec stosujemy słowne korekty, często spontaniczne i nie przemyślane: ”Szybciej, nie guzdraj się, nie umiesz zawiązać bucików, to kupimy na rzepy, umyj zęby, bo nie obejrzysz bajki na dobranoc, tylko ty dostałeś najniższą ocenę, bo się nie nauczyłeś, bo jesteś leniwy itp.” Takie słowne komunikaty, słowne korekty, słowne przykre „ dopalacze”, blokują rozwój jego systemu wartości, a wiec upośledzają jego rozwój. Nie masz prawa dorosły człowieku, rodzicu tego robić! Szanuj to, że ten mały człowiek, z twojej krwi i kości jest osobowością, która dzięki twoim genom wzrasta, ale ma prawo czynić to w swoim tempie i w swojej emocjonalnej przestrzeni.

KŁANIAJ SIĘ Z POKORĄ PRZED TĄ NIEZNANĄ CI (póki co) OSOBOWOŚCIĄ, KTÓRA PRAGNIE ŻYĆ I ZNALEŹĆ SWÓJ WŁASNY CEL.

Żyjemy tak szybko, że nasze dzieci nie mają czasu na tradycyjne zabawy, nudzenie się od czasu do czasu, czy leniuchowanie, które są nieodzowne dla indywidualnej kreatywności i twórczości. Większą część swego życia spędzają w sieci. Dryfując po niej, bez świadomości zagrożeń, trafiają na miny. Taką miną jest gra pod hasłem: BŁĘKITNY WIELORYB.

AB: CO ZATEM ROBIĆ?

S.A.G: Ważny jest balans (zachowanie równowagi) pomiędzy trzema płaszczyznami, decydującymi o jakości rozwoju dziecka. Są nimi: PRZYMUS – PRAGNIENIE – ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Najważniejsze jest utrzymanie równowagi pomiędzy PRAGNIENIEM, a PRZYMUSEM. Zachowanie jej trenuje w dziecku (w każdym człowieku) gotowość do podejmowania decyzji, strategię i samodyscyplinę, które składają się na ową ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Ważne jest to, co JA MUSZĘ zrobić, ale ważniejsze jest, to, co JA CHCĘ ZROBIĆ, bo nie mogę bez tego żyć. Najwięcej uwagi należy skoncentrować na ćwiczeniu umiejętności dostosowywania się (akomodacji) do dynamiki życia codziennego. Trenowanie zdolności sprzedawania wiedzy jest niezbędne. Wiedza nie transformowana (przekazywana dalej, do nowych odbiorców) jest wiedzą żadną. Im więcej wydajemy na edukację, bez równoczesnej akomodacji, tym więcej tracimy, wciąż pozostając poza strefą spełnienia. Dlatego też taki trening jest potrzebny, natychmiast po wkroczeniu dziecka w próg edukacyjny. Powszechny powinien być coaching z zakresu: ZDROWIA, BIZNESU i rozpoznawania EMOCJI. Zajęcia coachingowe powinny obejmować dzieci i młodzież w wieku od 7 – 17 lat. To jest zupełnie nowe wyzwanie dla edukacji. Przy obecnej zmianie w szkolnictwie, moim zdaniem niezbędne. Jeśli zdecydowaliśmy się coś zmienić, to róbmy to na wszystkich możliwych płaszczyznach: systematycznie i mądrze.

AB: CO NA TO PSYCHOLODZY?

S.A.G: Wielu psychologów, ale nie wszyscy ( śmiech) jest dobrymi coachami. Główne zadanie trenera powinno polegać na skonstruowaniu LINGWISTYCZNEGO HOLOGRAMU, czyli modelu pojęciowego, za pomocą którego komunikuje się rodzina ( czyli rodzice i dzieci), a także nauczyciele z uczniami i rodzicami. Jest to wyjątkowo uproszczona interpretacja na potrzeby naszej rozmowy, bo w rzeczywistości jest to dość skomplikowany proces diagnostyczny. Prościej mówiąc, rodzic dostałby od trenera „przepis” na emocjonalne TRANSPORTERY(słowa- klucze), które musi wpleść w zdania, w rozmowie z dzieckiem, w zależności od tego, czy koryguje jego zachowanie, czy nagradza. Musimy mieć świadomość, że dziecko NIGDY nie zapomni tych słów, całych zwrotów (ciągle powtarzanych pod jego adresem), po usłyszeniu których czuło się sponiewierane, upokorzone, zlekceważone, odrzucone i wyśmiane, innymi słowy mówiąc ZHEJTOWANE. Powstanie „ z kolan” i uświadomienie sobie, że może to zmienić i nie tkwić w poczuciu winy i krzywdy ze względu na ów hejt, pojawia się zdecydowanie zbyt późno, czasem wcale.

AB: CO ZATEM ROBIĆ, ABY TE DOBRE SŁOWA TRAFIAŁY NAJCZĘŚCIEJ?

S.A.G: Wzmocnić swoją UWAŻNOŚĆ i w każdej sytuacji odnosić się do dziecka z szacunkiem, zrozumieniem i nie lekceważyć jego potrzeby bycia jak najczęściej z rodzicem, który czyta bajki, lepi bałwana, zabiera do kina, buduje coś z klocków lego, uczy zasad postępowania, uśmiecha się, przytula i rozmawia na wszystkie tematy: otwarcie, bezpośrednio i szczerze.

Dziecko wybaczy rodzicowi wszystko, prócz jednego: BRAKU AKTYWNEJ OBECNOŚCI W JEGO ŻYCIU. Natomiast, kiedy rodzic nie respektuje tych zasad, traci autorytet i staje się jedynie dawcą genów, a dziecko szuka sprzymierzeńców w sieci. Dlatego też w niej pojawił się NIEBIESKI WIELORYB, cichy i bezwzględny zabójca.

AB: ALE REALNIE, CZY TYLKO W GRZE?

S.A.G: Niestety realnie! Gra opanowała sieć internetową w Rosji i na Ukrainie i zebrała już swoje krwawe żniwo. Moi ukraińscy przyjaciele poprosili mnie o opinie w tej sprawie. Jestem w trakcie analizy poszczególnych przypadków samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Analizowany przeze mnie materiał jest obszerny, wielowątkowy, ale głównie przerażający.

AB: OD CZEGO TO SIĘ ZACZYNA? JAK DZIECKO WCHODZI W RELACJĘ Z MORDERCĄ?

S.A.G: Najpierw pojawia się reklama o nowej grze. Potem zaproszenie do niej. Dzieci wchodzą w nią z czystej ciekawości, bo ona jest nowa, tajemnicza i inna, niż klasyczne gry, w których od samego początku znane są zasady i reguły. Dziecko nie wie, co będzie w kolejnej odsłonie i jakie je czekają zadania do wykonania. Gra zaczyna się różnymi rysunkami, które dziecko czymś uzupełnia, samo dokonuje zmiany aranżacji. Część z nich jest atrakcyjna, część dość upiorna. Cała gra trwa równe 50 dni, gdzie dzień ostatni zawiera nakaz odebrania sobie życia. W ciągu prawie dwóch miesięcy systematycznego pozostawania w strukturze tej gry następuje stopniowa degradacja tożsamości, poprzez wpajanie dziecku informacji, że nic nie musi, że życie jest bez sensu, bez celu i wciąż czemuś podporządkowane, czemu zdecydowanie należy się przeciwstawić. Budzone codziennie o godzinie 4.20 rano, jest bezwolne, senne, bez możliwości realnej oceny tego, co robi i w czym uczestniczy.

( Pani Anna sięga po smartfona i pokazuje drastyczne zapisy, obrazy)

Proszę, tu mam niektóre przypadki: np. dwie przyjaciółki, które wspólnie popełniły samobójstwo, skacząc z 9 pietra. Obszerna jest lista tzw. „saitów” dzieci, które już nie żyją. Proszę spojrzeć: skok z mostu, skok z dachu, tabletki, rzucenie się pod pociąg, skok z okna, znowu okno, powieszenie, powieszenie, znów pociąg, znowu skok z dachu, ponownie skok z okna, jeszcze raz okno, powieszenie, powieszenie, ponownie skok z dachu, jeszcze raz pociąg… Zdawać by się mogło, że ta lista nie ma końca.

AB: TO PRZERAŻAJĄCE, ALE WIDAĆ W TYM PEWNE SCHEMATY, POWTARZALNOŚĆ SPOSOBÓW. JAK WYGLĄDA MECHANIZM DZIAŁAŃ, NA CZYM POLEGA?

S.A.G: To dobrze zorganizowana grupa. Są nieuchwytni. Każdy prowadzący dziecko w tej grze, ma własną fantazję, plan gry i sposób jej zakończenia. Grający dopiero w ostatnim dniu dostaje informacje, co ma zrobić w realu: MUSISZ SIĘ ZABIĆ! Prowadzący grę, w trakcie jej trwania wszczepia odpowiednio spreparowane informacje, przekonania i zadania. Przez kompozycje obrazów i treści, systematycznie uzależnia dziecko od własnej woli. Pełne podporządkowanie i uzależnienie osiąga po około 40 dniach. Jeśli ofiara ma 10,11,12 lat, efekt można osiągnąć bardzo szybko, gdyż w tym wieku dziecko nie posiada jeszcze ukształtowanego systemu wartości, a jego tożsamość jest nieuformowana. Dziecko odpowiednio programowane i systematycznie budzone nad ranem, jest gotowe wykonać ostatnie zadanie.

AB: JAK SIĘ PRZED TYM BRONIĆ, CO MAJĄ ROBIĆ RODZICE?

S.A.G: W Internecie można znaleźć instrukcje, jak postępować, jak obserwować dziecko, na co zwracać szczególną uwagę, jak interweniować. Jestem w trakcie opracowywania cyklu spotkań szkoleniowych, dla rodziców, pedagogów i psychologów, aby byli wyczuleni na te zachowania dzieci i młodzieży, które mogą świadczyć o niebezpieczeństwie.

KS: ALE TO SIĘ DZIEJE NA WSCHODZIE, W ROSJI, NA UKRAINIE. CZY MAMY SIĘ OBAWIAĆ, ŻE DO NAS DOJDZIE TA DRASTYCZNA GRA?

S.A.G: Trudno powiedzieć. Nie można tego przewidzieć w 100%, ale musimy być czujni. Wszystko, co dzieje się w sieci rozprzestrzenia się błyskawicznie. W książce „Dar dna” opisałam kilka nowych metod radzenia sobie z różnymi kryzysami w życiu, przy zastosowaniu uniwersalnych, emocjonalnych transporterów. Teraz takie transportery przygotowuję w innym języku, niż polski, aby stworzyć adekwatną mapę lingwistyczną, którą powinni przyswoić i nauczyć się stosować, wszyscy, którzy opiekują się i pracują z dziećmi i młodzieżą. Najistotniejszą rolę w pomocy w wyjściu dziecka z gry pełnią rodzice i to właśnie oni mają najtrudniejsze zadanie. Bo muszą zwrócić uwagę np na budzenie się dziecka w granicach 4.00 rano, senność, osowiałość. Rysunki różnych zwierząt, szczególnie motyli, ryb i innych postaci.

Symptomem może być także przynależność i integracja z grupą osób, które w swojej nazwie mają określenia: „ wieloryby płyną na powierzchnię”, „cichy dom”, „ocean wielorybów”, „150 gwiazd”, „mleczna droga”.

W internetowej korespondencji znajdują się informacje typu:” obudź mnie o 04.20”, lub „ jestem w grze”. W zapiskach pojawia się cyfra 50, która każdego dnia się zmniejsza. Trwa korespondencja (często na Viberze, ale nie tylko) z nowymi, dotąd nie znanymi ludźmi (sieć nowych znajomości), którzy podpowiadają i sugerują ważność upływającego czasu, typu: #f50,#f49, #f48 …na samym końcu pojawia się nakaz odebrania sobie życia. W radzeniu sobie z tą sytuacją, najważniejszą rolę pełnią rodzice, którzy muszą zwrócić uwagę na wszystkie symptomy zmiany zachowania dziecka i interweniować.

AB: NIE JEST PANI OSAMOTNIONA NA SZCZĘŚCIE W TEJ PRACY?

S.A.G: Tą grą zainteresowanych jest już wielu specjalistów z różnych dziedzin, a także organy ścigania. W “Darze dna”, w którym opisałam proces ratowania życia Łucji, zbudowałam interaktywny labirynt emocjonalny, właśnie z transporterami, likwidującymi trudne do przeżycia stany emocjonalne, więc teraz postaram się to samo przygotować dla dzieci i ich opiekunów. Zainteresowani tą sprawą powinni nauczyć posługiwania się transporterami (słowa – klucze) blokującymi u dziecka możliwość pragnienia własnej śmierci. Wdrożenie w życie codzienne i stosowanie transporterów jest na samym początku trudne, ale wykonalne.

AB: ILE MAMY CZASU W POLSCE NA SKUTECZNE PRZYGOTOWANIE SIĘ DO OBRONY PRZED TYM PROCEDEREM?

S.A.G: Trzeba poznać zasady działania tej „gry”, w której stawką jest życie młodego człowieka i zbudować trwałe, niezniszczalne mury obronne, przez które nie przedostanie się żaden wirus. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rodzicami, którzy aby ustrzec dziecko, przed dramatycznymi konsekwencjami muszą przede wszystkim zapanować nad własnym lękiem, bo nie każdy nowy znajomy, z którym dziecko zaczyna korespondować w sieci jest potencjalnym zabójcą. Ale należy zachować UWAŻNOŚĆ, interesując się życiem dziecka, jego pragnieniami, umiejętnościami, ale głównie POTRZEBĄ MIŁOŚCI, która manifestuje się tęsknotą (fizyczną i psychiczną) za OBECNOŚCIĄ RODZICA.

AB: KAŻDY RODZIC ZAPYTA NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ, NA JAKIE TREŚCI, OBRAZY?

S.A.G: Mówiłam już o tym wcześniej, teraz powiem coś na temat aranżacji rysunków i zadań, które pojawiają się w ich tle. Gra rozpoczyna się niewinnie (bo musi uśpić czujność grającego), wiec najpierw pojawia się pytanie, czy „ chcesz wejść do gry?” Jeśli chcesz, kliknij, albo dotknij na ekranie, jakiegoś elementu i zaloguj się w niej. W ten sposób (niczego nie podejrzewający) gracz wchodzi w jakąś nową, „baśniową” przestrzeń, w której może coś uzupełnić, narysować, dodać, otrzymać nowe zadania. Uzyskuje najpierw informacje, że jest jedyny, wybrany i cool. Zadania o charakterze destrukcyjnym pojawiają się zdecydowanie później, kiedy prowadzący grę zyskuje pewność, że dziecko uzależniło się od zadań i oczekuje na kolejne. Nie specjalnie zwraca uwagę na pierwszy i drugi plan w tych rysunkach, gdy np. pojawia się postać dziewczynki z nożem lub strzałą w dłoni. Dorosły ma możliwość oceny wartości i przydatności ikonograficznego zapisu, dziecko dopiero powoli tę umiejętność nabywa. Dlatego jest łatwą ofiarą (zdobyczą) dla przestępcy.

AB: JAK TECHNICZNIE ZORGANIZOWAĆ WSPARCIE W TAKICH SYTUACJACH?

S.A.G: Jednym z zabezpieczeń, jest już sama informacja o tym, że takie zagrożenie pojawiło się w sieci, a drugim zainteresowanie jak największej grupy osób tym problemem. Im więcej osób się tym interesuje, tym łatwiej jest zbudować sieć szybkiego reagowania, po kilku pierwszych dniach uczestniczenia dziecka w grze, a nie po kilkudziesięciu.

AB: W OSTATNIM TYLKO MIESIĄCU ŻYCIE STRACIŁO PONAD 50 – CIORO DZIECI W WIEKU OD 9-15 LAT, A ŁĄCZNIE NIEMAL 150, ZWANYCH W TYCH GRACH DELFINKAMI. CZY ZA TYM IDZIE JAKIŚ KONKRETNY ZYSK DLA DYSTRYBUTORÓW GRY? CO ICH DO TEGO MOTYWUJE?

S.A.G: Prawdopodobnie gra nie przynosi żadnego dochodu finansowego. Oni zabijają dla samego zabijania. Być może, są to kolekcjonerzy śmierci dla zabawy(?), gdzie ilość „OFIAR NA KONCIE”, to ich jedyny zysk.

Agata Baryła: DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.

Sławomira Anna Gruszewska: Dziękuję.

Materiał przygotowany przy współpracy ze Szczecińską Szkołą Wyższą Collegium Balticum

W poniższej galerii znajdują się przykładowe obrazy, na które natknęły się ofiary śmiertelnej gry. Sprawdź co ogląda Twój podopieczny!

Kolejność nie jest przypadkowa.  Obrazy są ruchome, trójwymiarowe, bardzo sugestywne.

*Materiał chroniony prawami autorskimi. Udostępnianie możliwe z podaniem źródła: www.kobiecasprawa.pl