Kocham liczby, procenty i wykresy, bo nie ma nic gorszego od “wydaje mi się” głoszonego jako prawdę objawioną. Czy wysiłki instytucji Unii Europejskiej w kwestii równości płci przynoszą zadowalające efekty? Zamiast domyślać się odpowiedzi, sięgnęłam po raport Gender Equality Index 2019. Moje zachwyty i rozczarowania poniżej.

Raporty nie są najprzyjemniejszą lekturą świata, ale w jakiś sposób musimy się po tym świecie poruszać. Jako zwolenniczka koncepcji Factfullness (o której na pewno kiedyś napiszę) lubię wiedzieć, na czym stoję, więc dane okazują się być bardzo pomocne. Rzetelna informacja staje się luksusem, dlatego sięgam po ten luksus z przyjemnością.

The Gender Equality Index jest narzędziem, dzięki któremu możemy mierzyć postęp w dziedzinie równości płci. Badane są obszary pracy (work), wiedzy (knowledge), sytuacji finansowej (money), władzy (power), czasu (time) i zdrowia (health). Badanie przeprowadzono 5 razy, pierwszy raz w 2005 roku. Najnowszy index jest skoncentrowany na równowadze między życiem zawodowym i osobistym (work-life balance). Index jest dostępny tutaj.

Wstęp do raportu nie napawa optymizmem. Zaczynamy od stwierdzenia, że Unia Europejska zbliża się do równości płci w ślimaczym tempie. To nie moja parafraza (“The European Union has been moving towards gender equality at a snail’s pace”). Możemy sobie (jako Europejki i Europejczycy) przyznać 67.4 na 100 możliwych punktów, o 5.4 punktów więcej niż w 2005 roku. Bardzo rozczarowujące, wydawało mi się, że świat bardziej się zmienił przez ostatnie 14 lat. Ba, mogłabym pochopnie założyć, że jesteśmy bliżej mety. Niestety.

O równość płci najłatwiej w dziedzinie zdrowia. Zastanawiałam się, co to konkretnie oznacza. Może to, że pani w przychodni nie obchodzi twoja płeć podczas rejestracji do lekarza? Chyba tak. Dane zawarte w indeksie nie wskazują na dyskryminację płciową w dostępie do podstawowych świadczeń zdrowotnych. Badanie wskazuje na to, że kobiety korzystają z osiągnięć medycyny bardziej świadomie. Może to wynikać z ich roli reprodukcyjnej (jak to paskudnie brzmi!), częstszego pełnienia funkcji opiekuńczych i faktu, że populacja kobiet jest większa niż populacja mężczyzn. Co ciekawe, lekarze badający osoby z określonymi zaburzeniami funkcjonowania psychicznego, u kobiet częściej diagnozują depresję, a mężczyzn stres. Kobiety szybciej dowiadują, że są chore i rzadziej podejmują zachowania ryzykowne, które zagrażają zdrowiu i życiu.

Nie zawsze jest jednak różowo. “Męźczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, czyli mężczyźni dopuszczający się przemocy (sex-based violence) są odpowiedzialni za niechciane ciąże, zachorowalność za choroby przenoszone drogą płciową, depresje i choroby chroniczne wśród kobiet. W skrócie, Twoje zdrowie może być zagrożone tylko i wyłącznie dlatego, że urodziłaś się kobietą.

Jeżeli interesuje cię emigracja i irytują nierówności płciowe, polecam przeprowadzkę do Szwecji lub Danii. Jeżeli kochasz nierówności pomiędzy mężczyznami i kobietami, wybierz życie na Litwie – tam wynik mierzony w punktach nie poprawił się od 2005 roku. Zanim wyjedziesz, przybij sobie piątkę z Januszem Korwin-Mikke. Co z tą Polską? My stoimy poniżej średniego wyniku, czyli jestem zawiedzona, ale nie zaskoczona. Różnica w zarobkach mieszkanek i mieszkańców Unii Europejskiej wynosi 16%. Niby nie tak źle, ale wyobraźcie sobie, że kobiety w Rumuni zarabiają o 26 procent mniej mężczyźni. W dziedzinie zarobków mamy w Unii spore nierówności pomiędzy poszczególnymi państwami.

Cieszę się, że tegoroczny indeks koncentruje się na równowadze pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym kobiet. Coraz rzadziej mówimy, że wybiera się albo dzieci, albo karierę. Z drugiej strony, bez odpowiedniej polityki rodzinnej, miejsc pracy dostosowanych do wspierania matek i ojców, dostępnych żłobków i przedszkoli oraz edukacji ciągle będziemy w tyle w kwestii równego traktowania.

Za każdym razem, gdy analizuję tego typu raporty, szukam w głowie historii osób, które znam. Widzę kolejki do placówek przedszkolnych, nie widzę zbyt wielu ojców na tacierzyńskim, znam historie przemocowe o podłożu płciowym, nie dostrzegam parytetu w polskim parlamencie (o tym pisałam tutaj). Gdy ktoś powie ci, że nierówności płciowe już nie istnieją, wyślij “temu komuś” Gender Equality Index 2019. Na tym polega magia wykresów, trudno z nimi polemizować zaczynając od “wydaje mi się”.