Kolejne dni Monika robiła wszystko, by jak najmniej przebywać w towarzystwie swojego męża. Pojawiła się w niej niechęć. Zauważyła, że jej dobre samopoczucie znika, gdy tylko on przekracza próg domu. Marek również zauważył zmiany w zachowaniu Moniki. Wydawał się być obojętny wobec tego faktu, ale powoli tracił pewność siebie. Nie zaczepiał żony, nie szukał pretekstów do kłótni, ale również nie robił nic, żeby sytuację wyjaśnić, czy też w jakikolwiek sposób zbliżyć się do żony. W niedzielny poranek zabrał cały sprzęt na ryby i poinformował ją, że wróci późnym wieczorem. Na odchodne rzucił tylko: „Zmieniłaś się. Jesteś jakaś dziwna.” Monika uśmiechnęła się pod nosem i nie komentując tego wyszła do pokoju Majki.W poniedziałek po południu wpadła do coaching-roomu z wypiekami na twarzy i w progu powiedziała:

„Mam cel na dzisiejszą sesję: chcę podjąć decyzję co robić dalej z moim małżeństwem”.- Ok, chcesz podjąć decyzję co dalej z małżeństwem. Co to dla ciebie oznacza?- To oznacza, że chcę wiedzieć, czy to ratować, czy odejść- …i jak już będziesz wiedziała to co ci to da?- Będę wiedziała jakie podjąć działania- Będziesz wiedziała jakie podjąć działania. Rozumiem, ale jaki to będzie miało wpływ na Ciebie?- Oj, będę spokojniejsza, chyba spokojniejsza. Męczy mnie to co jest teraz. Życie w zawieszeniu mi nie odpowiada. Albo wóz, albo przewóz.- A czym jest to: życie w zawieszeniu?- Życie w zawieszeniu to dla mnie na tę chwilę małżeństwo tylko na papierze. Nic nas nie łączy, jesteśmy tylko w jednym domu i nic poza tym. My nawet nie rozmawiamy. Każdy żyje sobie, więc czas coś z tym zrobić. Nawet nie wiem co o tym myśli Marek. (…)- Monika mam dla ciebie zadanie. Popracujemy w przestrzeni. Napisz na kartce duże „JA”. Połóż proszę kartkę na środku pokoju. Na kolejnej czterech kartkach wpisz imiona bliskich Ci osób. Jedną z nich niech będzie twój mąż..- Ok mam. To moja mama , moja przyjaciółka Kryśka i Tomek – wspólny przyjaciel domu.- Zapisz cztery pytania, które chciałabyś zadać swojemu mężowi.- Potrzebuję kilka minut, żeby się dobrze zastanowić.- Dobrze.Monika zapisała:Czy ty mnie jeszcze kochasz?Jak wyobrażasz sobie nasze małżeństwo dalej?Co miałabym zrobić, żeby było jak na początku i żeby się między nami ułożyło?Na czym tobie najbardziej zależy?- Proszę żebyś stanęła teraz na kartce z napisem „JA”. – powiedziała Beata – w tej chwili w czterech rogach pokoju pojawią się twoje bliskie osoby: mama, Krysia, Tomek i oczywiście Marek. Jesteś gotowa? Zaczynamy?- Tak.- Monika, jak byś nazwała swoją relację z Markiem teraz?- Relacja niedomówień, obojętności, zimna i brudna.- Powiedziałaś zimna i brudna jak co?- Zimna jak rzeka, a na dodatek zanieczyszczona jakimiś odpadami powrzucanymi przez innych i przez nas.- Gdzie ty teraz jesteś?- Ja jestem w tej rzece i chcę z niej wyjść, bo się jej brzydzę.- Co w tym jest dla ciebie najtrudniejsze?- Nie umiem sobie poradzić, porywa mnie prąd i nie mogę dotrzeć na brzeg.- Co by się stało gdyby rzeka była czysta.- To pewnie mogłabym się w niej wykąpać, orzeźwić i po prostu w niej być.- Co trzeba zrobić żeby rzeka była czysta?- Wyłowić brudy i ją zdezynfekować.- Monika stojąc w tej wodzie odpowiedz na pytania, które spisałaś dla swojego męża. Jak to wygląda z twojej perspektywy?- Uważam, że Marek już mnie nie kocha. Może jeszcze trochę lubi, ale wydaje mi się, że on już wcale nie chce naszego małżeństwa i już nic się nie da zrobić, by je uratować. Najbardziej i tak mu zależy na pracy i pieniądzach.- Jak się z tym czujesz?- Okropnie. Chciałabym żeby mnie jeszcze kochał – dodała smutno.- Co ty możesz zrobić patrząc na swoje małżeństwo z takiej perspektywy?- Tylko odejść. Chyba nie mam wyjścia – płacze (…)- Czy jesteś gotowa zostawić swój punkt widzenia i zmienić miejsce?- Nie wiem co ma być dalej, ale chyba tak.- zmień swoje miejsce, stań w jednym z rogów, gdzie są Twoi bliscy. Który róg wybierasz?- Idę do mamy.- Wyobraź sobie, że weszłaś w skórę mamy. Poczuj to. Przypomnij sobie jej głos, ton i jako mama odpowiedz na pytania, które zapisałaś z jej perspektywy.-Kochanie, nie chcę cię ranić, ale ja tego uczucia nie widzę już dawno. On wcale nie wyobraża sobie dalszego małżeństwa. Żyje z dnia na dzień i wcale o to nie dba. Dostosuje się do tego co ty zadecydujesz. Już nic nie zrobisz, bo dla niego ważne jest tylko to, żeby żyć tak jak on ma na to ochotę i nie bierze pod uwagę potrzeb swojej rodziny…Monika zamilkła. Zasmucona stała i patrzyła w kierunku środka.- Jak to jest mierzyć się ze słowami mamy?- Ciężko, cholernie ciężko. Nie ma szans na to małżeństwo. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – rozwód.- Zadrżałaś- Bo się boję- Czego się boisz?- Jak to będzie bez niego, jak sobie poradzę- Jak sobie poradzisz?Monika westchnęła-Muszę! Nie mam wyjścia! – poczuła nagły przypływ siły i gniewu– Możemy iść dalej. Idę do Tomka.- Co mówi Tomek?- Marek cię kocha, nie widzisz tego? On teraz się wycofał, bo nie rozumie co się z tobą dzieje. Cierpliwie czeka aż sobie poukładasz to co zaczęłaś i będziesz gotowa na rozmowę. Co Ty możesz zrobić: zauważać go i doceniać. Na początku świata poza nim nie widziałaś, a po urodzeniu Majki całkowicie odstawiłaś go na bok, dlatego był tak sfrustrowany. Każdy facet by był. On chciałby żebyś znów była jego czułą żoną – Monika mówiła z zamkniętymi oczami. Gdy je otworzyła wyglądała na zdziwioną.- Jak?- Jestem zaskoczona tym co usłyszałam. To dla mnie zupełnie coś nowego. Takiego punktu widzenia nie brałam pod uwagę. – chwilę trwała w milczeniu i zamyśleniu. Chwilę później mierzyła się już ze słowami wypowiadanymi przez Krysię, a potem przez Marka.Po zakończeniu ćwiczenia sesji powiedziała:- Mam mętlik w głowie. Co osoba to inne spojrzenie. Mój punkt widzenia nie jest jedyny i prawdziwy. Może my faktycznie oboje się zupełnie pogubiliśmy. To, że przestałam Marka zauważać po urodzeniu Majki to prawda.- Co z tego ćwiczenia bierzesz dla siebie?- Wiesz, tak myślę sobie teraz, że dosyć często fiksuję się na swojej perspektywie zapominając, że warto spojrzeć na sprawy z dystansu i nie tylko swoimi oczami.- Gratuluję wniosków. Co chcesz teraz zrobić?- Jeszcze dziś porozmawiać z Markiem.- A więc trzymam kciuki!

6 miesięcy później

Monika wyszła z sądu razem z Markiem. Szli obok siebie w całkowitym milczeniu. Niestety po wielu próbach, małżeństwa nie udało się uratować. Rozminęli się w swoich oczekiwaniach i wyobrażeniach o szczęśliwej rodzinie. Pomimo rozwodu, który nie należy do przyjemnych przeżyć Monika czuła się wolna i szczęśliwa. Jej życie zaczynało się na nowo. Wierzyła, że wszystko co się stało, wydarzyło się po to, by wreszcie zrozumiała, że trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a to jakie ono będzie zależy tylko od niej samej.

Kobieta