Najtrudniej jest zebrać chęci i zacząć. Niemniej trudno upolować temat i napisać coś z sensem. Żeby się kleiło, było lekkie, łatwe i przyjemne. Zwłaszcza w szczycie sezonu ogórkowego. Ogromną przyjemnością jest za to obserwowanie jak rozwija się wspaniała idea lifestylowej platformy zwróconej w stronę kobiet. Największą zaś satysfakcją możliwość napisania kilku słów i dołączenia do zespołu. Zespołu, który wydaje znać się od zawsze.

O motoryzacji można pisać opasłe tomy. To tematyka z pogranicza nowoczesnych technologii i sztuki , która nieustannie zmieniając swoje oblicze staje się kreatorem otaczającego nas świata. Zbyt podniośle? Nie! Dziś, żeby przekonać do siebie klientów, dizajnerzy muszą wykonać większą pracę niż konstruktorzy. Wystarczy powiedzieć, że optymalizacja produkcji sprowadza się do takiej konstrukcji aut, która pozwala wykorzystać podzespoły w całej gamie aut marki – a czasem całego koncernu (VW). Przywiązywanie szczególnej uwagi do rozwiązań technologicznych, zwłaszcza z punktu widzenia petrolhead’a, przestało mieć większy sens. Obecnie wszystko podporządkowane jest ekologicznemu lobbingowi i wyśrubowanym normom emisji spalin. Ten trend zabija motoryzację sensu stricte. Sensu largo zaś nadaje jej zupełnie nowe znaczenie.

Tu o palmę pierwszeństwa biją się wspomniany wcześniej dizajn oraz rozwiązania technologiczne wspomagające kierowcę. W tej pierwszej dyscyplinie też nie jest lekko. Auta dostępne dla większości, które kosztują mniej niż 150 000 zł, z góry skazane są na porażkę. Za sprawą optymalizacji produkcji, również karoserie aut opuszczających taśmy produkcyjne zaczynają wyglądać tak samo. W ruchu ulicznym widać to doskonale. Te wybijające się z tłumu a kosztujące niewiele są zazwyczaj, po prostu, dość kiepsko wykonane. Coś za coś. Dla koncernów jest to wyrzeczenie. Dla klientów – ogromny spadek wartości auta.
Czy pozostało nam się zachwycać asystentem zmiany pasa ruchu, automatycznie otwierającą się pokrywą bagażnika lub parasolem ukrytym w drzwiach? Nie! Motoryzacja potrafi i wzbudza ogromne emocje. Sportowe, estetyczne a nieraz duchowe. Motorsport, zwłaszcza ten w najbardziej elitarnym wydaniu – wyścigów Formuły1 – jest jak wyścig zbrojeń podczas zimnej wojny. Są nieczyste zagrania, wykradanie tajnych projektów i ogromne pieniądze. Jest też wyścig, który jest efektem wielomiesięcznej pracy zespołu i przełożeniem umiejętności kierowcy. Spektakularne strategie decydujące o zmianie opon na 43 a nie 44 okrążeniu podczas wyścigu – jak w starożytnej Sparcie – pozwalają wrócić z tarczą lub na niej. Nigdy bez.
Estetyka w motoryzacji? Topowi producenci, którzy oddają w ręce najbogatszych klientów auta warte miliony, mają – w pewnym sensie – nieograniczoną swobodę kreowania mody. W pewnym sensie, bo każdy projekt musi być podpisany przez głównego księgowego. To trochę jak z ubraniami. W sieciówce oczywiście można znaleźć ładną sukienkę czy buty. Ale i tak większość marzy o zakupowym szale na Fifth Avenue w Nowym Jorku. Światowe tygodnie mody pokazują trend nadchodzących miesięcy. Wtedy projektanci popularnych sklepów chwytają nerwowo za ołówki próbując narysować coś podobnego – nie narażając się przy tym na oskarżenia o kradzież. Podobnie jest w motoryzacji. Z jednego, wybranego modelu Ferrari, Lamborghini czy Aston Martin, garściami czerpią producenci samochodów bardziej pospolitych, montując w swoich modelach podobne światła, lusterka czy charakterystycznie tłoczone pokrywy silników. Efekty są nieraz przyjemne dla oka, ale umówmy się – nie jest to Dior, Louboutin czy Jimmy Choo.

Idea łączenia świata mody ze światem motoryzacji nie jest niczym nowym. Do tego tematu wrócę przy innej okazji. Teraz czas na
najważniejsze. Wszystko, co powyżej, stanowi jedynie tło dla tego akapitu. Duch motoryzacji czyli inaczej mówiąc, doznania duchowe związane z zapachem benzyny. O tym, jakie emocje potrafi wywoływać ten temat niech świadczą dwie, skrajne informacje ostatnich tygodni. Najlepszy polski kierowca wyścigowy jest – ponownie – o krok od wskoczenia do bolidu F1. Jeremy Clarkson, trafił do szpitala z silnym zapaleniem płuc.

Kilka lat tytanicznej pracy, odzyskiwanie sprawności i niewyobrażalny duch walki kładą w tej chwili kłam spekulacjom o końcu kariery Roberta. Na tym polega właśnie magia sportu motorowego. Wymaga szwajcarskiej precyzji, pełnego zaangażowania i podporządkowania, za to nigdy, nigdy nie wybacza błędów – zarówno na torze jak i poza nim. Te dwie informacje poruszają miliony. I to nie jest do końca tak, że na wieść o powrocie Kubicy do sportu klaszczą tylko Polacy. Co to, to nie! Pod wrażeniem są wszyscy. Wszyscy też z trwogą wyczekują kolejnych informacji o powrocie do zdrowia Jeremy’ego Clarksona. Znany głównie z serii Top Gear prezenter telewizyjny, ale też świetny felietonista, trafił do szpitala podczas wakacji na Majorce. Pozostaje mieć nadzieję, że prezenter szybko wróci do zdrowia i wraz ze swoimi kolegami, Richardem Hammondem (który też wraca do zdrowia) oraz Jamesem May’em dokończą zdjęcia do drugiego sezonu programu The Grand Tour.

Jeżeli jesteście zainteresowani pięknem motoryzacji, poznaniem ducha sportu i zachłyśnięcia się talentem Clarksona, podaję receptę. Podczas pobytu we Włoszech niech punktem obowiązkowym będzie jedno z dwóch muzeów w okolicy Bolonii. Lamborghini (Sant’Agata Bolognese) lub Ferrari (Modena). Najlepiej obydwu, bo dzieli je niewiele kilometrów. W wolnej chwili odstawcie na chwilę śmieszne memy z kotami i obejrzyjcie na youtube najlepsze manewry Roberta Kubicy sprzed kilku lat a na plażowy wypoczynek lub deszczowe wieczory w domu, tak dla odmiany, polecam lekturę Jeremy’ego Clarskona. Pierwsze, wydane w Polsce książki, to felietony motoryzacyjne. Późniejsze, są o wszystkim i o niczym – czyli stanowią definicję felietonu. Jeżeli łykniecie bakcyla, to ze swojej strony obiecuję pomóc w jego hodowli. Do zobaczenia!

Autor: Bartek Zachaś

Foto: archiwum prywatne,

By Ed Perchick – flickr, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4392477

Bartek Zachaś – magister prawa, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, doktorant. Jego teksty o motoryzacji są poezją, symfonią  zmysłów, bo jak mówi: w każdym płynie krew z domieszką  benzyny … lub odwrotnie.