Czasem nachodzi czas nas pozytywny zryw dumy historycznej i dobrze. Musimy być z siebie dumne, bo nikt za nas tego czuć nie będzie. W ten bardzo ważny dla nas wszystkich dzień, gorąco Wam polecamy opracowanie Dr hab. Joanny Dufrat, z Uniwersytetu Wrocławskiego, na temat Ligi Kobiet, a w nim m.in o roli kobiet w odzyskaniu niepodległości i walce o swoje prawa. Mówiąc o święcie 11 listopada, najczęściej wspominamy panów Dmowskiego i Piłsudskiego.  Ale jak to? – ktoś spyta. To kobiet wówczas nie było, poleciały w kosmos i wróciły po tym, jak panowie dzielnie zawalczyli o nowy, lepszy świat? Otóż nie. Śmiemy twierdzić, że bez kobiet mogło być, pisząc ostrożnie, bardzo różnie.

Dla zachęty cytat:

„W listopadzie 1918 r. Polki otrzymały czynne i bierne prawo wyborcze, mimo że w tym okresie żadne środowisko polityczne w Polsce nie podchodziło z entuzjazmem do tego postulatu. U progu II Rzeczypospolitej nie mogły one sobie jednak pozwolić na zignorowanie żądań tak dużego – i zorganizowanego – kobiecego elektoratu. W czasie wojny polscy politycy dostrzegli bowiem nie tylko zdolności organizacyjne kobiet, ale przede wszystkim siłę kobiecej opinii publicznej, którą – w kontekście zbliżających się wyborów do Sejmu Ustawodawczego – można było potencjalnie wykorzystać. Środowiska postępowo-radykalne liczyły na to, że widoczną w latach 1914-1918 aktywizację kobiet w kręgu lewicy niepodległościowej uda się im utrzymać również w okresie powojennym, podczas gdy prawicowe miały nadzieję, że gdy opadną niepodległościowe nastroje, górę wezmą tradycyjne wartości w życiu kobiet polskich wyrażone w haśle „Bóg, Ojczyzna, Rodzina”. W rzeczywistości jednak – o czym należy pamiętać – o przyznaniu Polkom praw politycznych zadecydowała postawa samych kobiet, które w czasie wojny masowo włączyły się do służby narodowej. Było to niewątpliwie zasługą Ligi Kobiet i jej zdolności mobilizowania mas kobiecych”.

Źródło