Wierzy, że samo życie to najlepsza szkoła dla pisarza. Ceni swoje doświadczenie pedagogiczne: studia, a potem pracę z dziećmi. Studia ekonomiczne – wykształciły w niej  poczucie organizacji. Ale, jak pisze, najważniejsze wydarzyło się potem. Od zawsze kochała podróże i motocykle i ta pasja zaprowadziła ją na inne kontynenty, na tory wyścigowe oraz do redakcji kilku magazynów. Dzięki podróżom i pracy dziennikarskiej poznała wiele fascynujących osób, a sport wykształcił we niej poczucie dyscypliny, oraz obudził ducha zdrowej rywalizacji. Już pierwszy artykuł w „Playboy’u” w 1997 roku przyniósł  popularność, a wszystkie następne , które pisała w późniejszych latach ugruntowały pozycję dziennikarki. Voyage, Motocykl, Elle, Auto Moto. A potem praca w telewizji. Odnajduje pasję we wszystkim co robi, a pisanie książek jest połączeniem wszystkich jej życiowych dróg.

Rozmawiam z Moniką Marin, autorką bestsellerowej sagi dla dzieci “Kroniki Saltamontes”, okrzykniętej polskim odpowiednikiem Harrego Pottera oraz ksiązek dla najmłodszych

AMD: Obecnie promuje się kobiety przedsiębiorcze, które prowadzą własne biznesy i są niezależne finansowo. Być pisarką to ciężka praca, przygoda czy dobra zabawa?

MM: Nigdy w życiu nie robiłam czegoś tylko dlatego, że „się to promuje”. Przede wszystkim zadawałam sobie pytanie co jest dobre dla mnie i najbliższych. Nie zawsze byłam kobietą przedsiębiorczą, a szczególnie nie wtedy, gdy pewnego dnia przerwałam mocno rozbujaną karierę zawodową dla rodziny. Ale właśnie ta decyzja spowodowała, że zrezygnowałam z pracy dziennikarskiej, która wymagała ode mnie mobilności, na rzecz częstszego spędzania czasu w domu i pisaniu książek. Najpiękniejsze rzeczy powstają nie z obowiązku, ale z miłości. Gdy syn mnie poprosił o książkę nie mogłam mu przecież odmówić. Nie wiedząc więc, czy kiedykolwiek zostanie wydana i czy się spodoba komukolwiek poza moim synem – napisałam pierwszy tom „Kronik Saltamontes – Ucieczkę z mroku”. Była to praca, która pochłonęła mój umysł na wiele miesięcy, bez jakiejkolwiek gwarancji na sukces. A że sukces nadszedł i książka jest czytana przez tysiące nastolatków, jest dowodem na to, że powieść zaczęła żyć własnym życiem.

AMD: Strona autorska, profil na Facebooku, spotkania z czytelnikami… aby wypromować książkę trzeba działać na wielu polach. To praca zespołu ludzi czy wszystko trzyma Pani w swej garści?

MM: Staram się większość rzeczy robić sama, ale doba okazuje się zbyt krótka. Często więc pomagają mi ludzie, którzy mają podobne poglądy na życie, oraz mam do nich zaufanie.
AMD: Mówi się o tym, że humanistyczne studia nie mają racji bytu i nie dają pieniędzy. Prawda czy mit?

MM: Nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Skończyłam studia pedagogiczne, ale rzetelnego dziennikarstwa nauczyłam się gdzie indziej. Studia pomagają, ale samo ich ukończenie nie gwarantuje późniejszego sukcesu pisarskiego. Mam kilku znajomych dziennikarzy, i to dobrych dziennikarzy, którzy są genialni w swojej pracy i potrafią się z tego utrzymać, a nie ukończyli dziennikarstwa. Życie potrafi zaskakiwać, należy się trzymać wyznaczonej drogi i robić plany, ale być również elastycznym, umieć się dostosować, oraz wierzyć w siebie.

AMD: Skąd pomysł na pisanie? Misternie opracowany plan czy przypadek? Jaką rolę odgrywa tu rodzina. Wspiera Pani rozwój, pomaga?

MM: Pisanie artykułów do kolorowych magazynów zaczęłam już 20 lat temu, ta praca na tyle mnie wciągnęła, że myślałam, że będę to robić do końca życia. Ale tak jak wspomniałam – pewnego dnia postanowiłam, że muszę zwolnić, aby zbudować solidne fundamenty do tego, co jest dla mnie najważniejsze i na czym opiera się potem cała reszta. A tymi fundamentami dla mnie jest szczęśliwa rodzina.

Dzięki synowi napisałam pierwszą książkę czerpiąc z ogromu doświadczeń jakie miałam podczas dziennikarskiej pracy, która polegała również na podróżowaniu po świecie. Rodzina mnie wspiera w tym co robię, a ja czuję, że mogę na nich liczyć.

AMD: Matka, żona, nauczycielka, dziennikarka podróżniczka, pisarka…czy to wszystko? A może dopiero początek? Jako rola jest najbliższa Pani sercu?

MM: Rola najbliższa mojemu sercu, to rola matki, żony i pisarki. Podróże zajmują stały element mojego życia, kiedyś wyjeżdżałam sama, dziś staram się jak najczęściej wyjeżdżać z rodziną. Mimo, że ukończyłam studia pedagogiczne nie pracuję jako nauczycielka, a po sukcesie „Kronik Saltamontes” dziennikarstwo odeszło na dalszy plan.

AMD: Serdecznie gratuluję sukcesu i dziękuję za rozmowę

AMM: Dziękuję

Rozmawiała Anna Maria Dąbkowska

Biogram Autorki

Miejsce urodzenia: Polska, Szczecin
Wykształcenie: wyższe pedagogiczne i MBA
Zawód: dziennikarka od 1997 roku
Obecnie: autorka książek
Pasja: motocykle, podróże
Dewiza: „nie da się pisać w oderwaniu od życia”

Adres strony internetowej: www.monikamarin.eu

kontakt do menadżera:

Anna Janeczek – Wrześniak
Manager
anna.janeczek@pinusmedia.eu