To musiało się tak skończyć…

blur-1283865_1920Wieczór autorski z przesympatyczną, nadzwyczaj skromną Anna Sakowicz za nami. Serdecznie dziękuję autorce i  wszystkim    współorganizatorom. Teraz jeszcze bardziej wierzę, że warto promować kulturę lokalnie. Muszę jednak uzupełnić tę historię o tzw backstage 🙂

Cały dzień, a nawet tydzień zwariowany. Organizacja wieczoru autorskiego, na osiedlowym, dziewiczym terenie jest wyczynem nie lada. Szczecińskie Prawobrzeże nie zawiodło i śmiem stwierdzić, że mój sukces został przypieczętowywany, jak za szczenięcych czasów z klasą – strupami na kolanach. Organizacja tego typu wydarzenia wiąże się z inwestycją czasu i pieniędzy. O ile z pieniędzmi nie było aż tak źle, bo dopisali wspaniali sponsorzy, o tyle z czasem jak zwykle było słabo. Należy dodać, że gdybym poszła w piwo, chipsy i disco polo byłoby dużo łatwiej. Wieczór się odbył, był naprawdę świetny, ale dobrych zdjęć mieć nie będę gdyż…. wzięłam super, ekstra markowy z najwyższej półki aparat, tyle że nie nie było w środku baterii….To nic, pomyślałam zrobię zdjęcia “ajfonem”. Patrzę, a tu czerwono na baterii. Ledwo, ledwo na oszczędzaniu pstrykałam, więc fotki jakości takiej sobie wyszły. Po udanym wieczorze (okazało się, że mieszańcy osiedli jednak potrzebują kultury z górnej półki), pędzę do auta przez pasy i sruuuuu! Torebka w jedną, ja w drugą i leżę sobie w płaszczyku od Desiguala, w kałuży i błocie. Musiałam to uczynić nadzwyczaj spektakularnie i przekonująco, bo natychmiast podbiegli dwaj cudowni, młodzi i przystojni policjanci. Z zatroskaniem pytali czy będę żyła. Widziałam co prawda iskierki ubawu w ich oczach, ale dzielnie się powstrzymywali. Pomogłam im podrygując razy parę, poruszając kolanami. Miał być to dowód na to, że jestem cała. W końcu mogli swobodnie się pośmiać. Dodałam żartem, poprawiając koronę, że jestem trzeźwa i rozeszliśmy się w dobrych humorach. W sumie bardziej oni chichrali, ja troszkę udawałam, bo nadwyrężone kolana pulsowały z rozpaczy. Co ciekawe rajstopy pozostały w stanie nienaruszonym, zaś nogi me noszą ślady harców z betonem. Wiecie co mnie zdumiało najbardziej? Gdy tak sobie leciałam nad pasami, w eleganckich, wysokich kozaczkach, sukienusi i wyprostowanych świeżo zębach, myślałam jedynie o tym, żeby ich nie wybić, bo dwa lata noszenia aparatu ortodontycznego poszłoby się czesać. Świat mój stanął na….. nowych zębach!

Agata

P.S

Wkrótce bardziej merytoryczna recenzja ze spotkania 🙂 Niebawem kolejne wieczory autorskie. Zapowiada się ekstremalnie więc zamierzam kupić sobie na tę okazję nakolanniki i kask:)

Bardzo chcę podziękować za wiarę w przedsięwzięcie i wsparcie:

Niepublicznej Szkole Legato

SSW Collegoim Balticum,

OKS Kasta Majowe,

Miastu Szczecin,

Głosowi Prawobrzeża

Szmaragd Cafe  (pyszne, zdrowe ciastka Krótki skład)

Kwiaciarni Marcelina

Fotorelacja z “ajfona” na wyczerpaniu 🙂