Modna, czyli świadoma moda

Czy ubiór, poza przypadkiem niedostosowania go do panującej aury, może być niezdrowy? Okazuje się, że tak. I to bardzo. Jakiś czas temu powszechne (i zrozumiałe) wzburzenie konsumentów wywołała publikacja pewnego raportu Greenpeace. Raport ów nosił wiele mówiący tytuł „Toksyczne chemikalia: wielki sekret mody”. Wynikało zeń, iż podczas produkcji ubrań wielu światowych i popularnych marekwig-1523203_1280 stosowanych jest mnóstwo bardzo szkodliwych substancji. Związki chemiczne wykorzystywane w wielkich odzieżowych koncernach m.in do obróbki tkanin oraz do ich barwienia okazały się być potencjalnie bardzo niebezpiecznymi – nie tylko dla środowiska naturalnego (m.in. ścieki), ale i dla zdrowia użytkowników oraz (być może najbardziej) dla pracowników ich produkcji.
Finał całej akcji jest taki, że pod wpływem nacisku oburzonych konsumentów niektóre z marek zobowiązały się do 2020 roku zupełnie zrezygnować z wykorzystywania szkodliwych substancji przy produkcji swoich ubrań. Zobaczymy, na ile uda się im zrealizować to szlachetne postanowienie.

Doskonale jednak wiemy, że szkodliwe chemikalia to, niestety, nie jedyny grzeszek wielkich koncernów odzieżowych.

children-1029118_1280Temat jest chwytliwy i często pojawia się w mediach. Emocjonujemy się więc reportażami dotyczącymi przymusowej pracy dzieci przy produkcji ubrań lub na plantacjach bawełny, a termin „małe chińskie raczki” już na stałe wszedł do naszego codziennego języka. Nie jest tajemnicą, że niskie koszty produkcji to efekt niewiarygodnie niskich wynagrodzeń w Krajach Trzeciego Świata, wynagrodzeń nie pozwalających ciężko pracującym na godne przeżycie i wyjście z ubóstwa. Nierzadko to również efekt „zatrudniania” małoletnich, którzy mają do powiedzenia jeszcze mniej niż dorośli pracownicy fabryki. Praca odbywa się z narażeniem własnego życia, a jej ilość zwyczajnie przekracza ludzkie siły. Mająca miejsce 24 kwietnia 2013 roku ogromna katastrofa budowlana w Rana Plaza kosztowała życie 1134 ofiar. Tak niewiarygodnie wysoka była cena tanich ubrań, szytych w zlokalizowanych w przeciążonym biurowcu fabrykach.

Drugą rocznicę strasznego wydarzenia tagowano w internecie słowami: „Nikt nie powinien umierać za niższą cenę T-shirta”, „Pamiętam o #RanaPlaza”, „Tani T-shirt kosztuje życie” czy „Pamiętajmy #RanaPlaza #Solidarnie”. Jak wielu jednak pamiętało o tym wydarzeniu w tym roku? Jak wielu z tych wzruszonych po katastrofie rzeczywiście zaczęło kupować rozsądniej, nie kusząc się na kolejny t-shirt kosztujący dziesięć czy piętnaście złotych? Nasze poruszenie (a niekiedy nawet górnolotne deklaracje) pojawiające się po obejrzeniu kolejnego drastycznego materiału dotyczącego warunków pracy w Krajach Trzeciego Świata najczęściej mają niestety wartość krokodylich łez, bo ostatecznie i tak za kilka dni, w ramach poprawy humoru, wybierzemy się na babski maraton po galeriach handlowych albo (wersja dla mniejszego budżetu) kupimy za bezcen, może nawet na jakimś targowisku, chiński komplet bielizny marki no-name albo właśnie kolejny zabawny t-shirt.

– No, ale przecież, skoro to wszystko dzieje się tak bardzo daleko, to co zrobić? – wzruszy ktoś ramionami.

Zamiast bezowocnego narzekania na poczynania niektórych producentów mody lepiej zapytać, co ja osobiście mogę w tym wszystkim zmienić, jaki ja mogę mieć udział w poprawie tej sytuacji? I choć pytania te są proste, prowadzą do konkretnych rozwiązań. Na te niestety nie mamy często ani chęci, ani odwagi. Częściej jednak wydaje się nam chyba, że na owe rozwiązania brak nam po prostu pieniędzy i jesteśmy skazani na odzież nietrwałą, lecz stosunkowo nie tak drogą i efektowną.

 A przecież modny teraz recycling czy upcycling oraz swap parties nie wymagają wcale wielkich nakładów finansowych.

Niezliczona ilość tutoriali DIY motywuje do nadania drugiego życia znoszonym clothes-922988_1280szortom czy spłowiałej koszulce. A ile przy tym zabawy! Wszystkie te działania są przy tym ekologiczne i bardzo na czasie. A jeśli chcemy kupować rzeczy nowe – oczywiście, proszę bardzo, ale z głową, wyznawcy slow fashion wolą bowiem posiadać w garderobie mniej rzeczy, lecz za to lepszej jakości, wykonanych z szacunkiem dla praw społecznych oraz dla przyrody.
Wiele z naszych rodzimych inicjatyw odzieżowych posiada produkcję zlokalizowaną w naszym kraju, nie zaś w Azji. Niektóre z nich posiadają nawet specjalne certyfikaty potwierdzające spełnianie przez ich wyroby ekologicznych standardów. Szukajmy więc na polskich ubraniach adnotacji dotyczących choćby miejsca ich produkcji. Pozwoli to, chociażby w niewielkim zakresie, nie dofinansowywać produkcji związanej z central-embassy-498554_1280wyzyskiem innych ludzi. Może warto też przypomnieć, że dziś moda pochodząca od naszych rodzimych firm i młodych polskich projektantów nie jest jedynie modą elitarną, kreowaną wyłącznie dla bogaczy, dostępną li tylko w stołecznych butikach. Możemy poszczycić się ogromem nowo powstałych, jak i prężnie już jakiś czas działających modowych polskich minibiznesów. Jak wspominałam, wiele z nich posiada ekologiczne podejście do procesu knit-869221_1280tworzenia ubrań. Wystarczy tylko dobrze rozejrzeć się wokół, poszperać w sieci, być może zapolować na sezonowe obniżki cen i końcówki serii, by móc (odpowiedzialnie) zaopatrzyć się w wyroby doskonałe gatunkowo, o intrygującym designie, wykonane nierzadko z certyfikowanych materiałów. Czas również na prostą refleksję dotyczącą cen tych ubrań. Mimo wszystko, przyznać trzeba, iż nierzadko zdarza się że są one wyższe niż te, które sprzedawane są w sieciówkach i centrach handlowych. Ale wynika to przecież z prostej sumy kosztów produkcji w cywilizowanych warunkach w Polsce, kosztów lepszych gatunkowo tkanin i godziwego wynagrodzenia dla pracowników firmy, w tym dla twórcy wzoru, konstruktoralogo produkt polski2, twórcy prototypu, fotografa, modeli itp. Dostępne badania pokazują zresztą, że jesteśmy w stanie zapłacić nieco więcej za produkt, który powstał bez krzywdy dla drugiego człowieka i dla środowiska. Nasza świadomość niewątpliwie rośnie.
Jeśli chcemy jeszcze poczytać i dokształcić się w zakresie odpowiedzialnej mody, to polecam odwiedzić  stronę http://cleanclothes.pl/.

Jak głosi zawarte na jej stronie hasło, jest to platforma, która aktywnie walczy o lepsze warunki pracy w globalnym przemyśle odzieżowym. Warto również dowiedzieć się co nieco o realizowanym od kilku lat ciekawym projekcie „Kupuj odpowiedzialnie ubrania”, niezwykle wyczerpująco opisanym na http://www.ekonsument.pl/s104_o_projekcie.html.

Na pewno warto zatem choć przez chwilę zatrzymać się i pomyśleć.

Daria Woszczatyńska-Przybylska