Moja złość miesza się z frustracją.To czarny weekend. Nie pierwszy w moim życiu ale chyba ostatni, bo skończy się zawałem lub prochami. Jak tu żyć skoro mimo spełnienia wszystkich krytetiów mój syn nie dostał miejsca w państwowym przedszkolu?

I co teraz? Niby jest czas na odwołanie ale fakty są takie, że miejsc w mojej okolicy nie ma, a na prywatne przedszkole po prostu mnie nie stać.
Na jakim świecie pryszło mi żyć?
W tym mieście samodzielne matki karane są za to, że chcą pracować…
Po urlopie macierzyńskim nie dano mi szansy na powrót na stanowisko, które zajmowałam 10 lat. Jako samotna pracująca mama nie dostałam żadnego wsparcia i szczerze mówiąc nie oczekiwałam go.
Ale mam już dość!
Straciłam pracę, nerwy i nadzieję na normalność.
Za syna oddam życie.
Za miejsce w publicznym przedszkolu mogę oddać nerkę, jeśli jest coś warta.
 
Jak tu żyć Panie Prezydencie?
 
Wierzyłam, że to miasto to dobre miejsce do życia i pracy.
Widocznie bardzo się pomyliłam.
 
samodzielna mama ze Szczecina