Stół biesiadny to jedyne miejsce, gdzie człowiek nigdy nie zazna nudy przez pierwszą godzinę.

– Denerwuje mnie bardzo to,  że teraz wszyscy tak  gotują, to takie nudne – powiedział  nieco chef-1245676_1920przemądrzale pewien starszy pan, gdy usłyszał podczas spotkania rodzinnego  podekscytowaną wymianę zdań kucharzy-amatorów. – Co to niby za sztuka, zwykłe gotowanie…
O jakże bardzo się mylił. Kuchnia bez wątpienia jest sztuką, sztuką użytkową. Operujemy w niej  technikami, smakami, teksturami, zapachami, a wreszcie własnymi emocjami. W kuchni tworzymy przecież często małe dzieła sztuki. Niezliczona ilość kombinacji kulinarnych z dostępnych produktów przyprawia o rozkoszny zawrót głowy tego, kto choć raz zakosztował satysfakcji z własnoręcznie przyrządzonego, pysznego posiłku.
W naszym kraju, od kilku dobrych lat, regularnie wzrasta zainteresowanie jedzeniem. Większa jest obecnie świadomość wpływu pożywienia na zdrowie, więcej też znamy produktów i smaków. Nasze apetyty na wyrafinowaną kuchnię budzą się pod wpływem zagranicznych wojaży, bywania w oryginalnych modnych restauracjach, lektury inspirujących blogów kulinarnych i wreszcie dużej ilości ciekawych programów telewizyjnych kręcących się wokół kuchni i gotowania. Moda na kuchnię to w dużej mierze własne próby kucharzenia. Instagram i Facebooka codziennie zalewacook-1345515_1920 fala zdjęć mniej lub bardziej udanych potraw. Czasem jest to bezpretensjonalna próba pochwalenia się swoim dokonaniem kulinarnym, czasem, niestety, są to pseudoartystyczne twory, które mają tylko za zadanie efektownie wyglądać na  kolorowej fotce. Ale skupmy się na pozytywach, których jest przecież niemało. Jakie są zalety tej wszechobecnej mody na gotowanie? Z pewnością przyczynia się ona do zadbania o zdrowie i sylwetkę. Przygotowując samodzielnie posiłek, mamy przecież pewną kontrolę nad jakością i kalorycznością składników. A zabawa w kucharza-amatora może być również bardziej ekonomiczna niż odgrzewane gotowce. Innym wartym zauważenia pozytywnym aspektem mody na kuchnię jest rozwój naszych cook-1375797_1920horyzontów myślowych i smakowych. Często staramy się zgłębić historię produktu, który nas szczególnie zainteresował lub po prostu otwieramy się na nowe doznania smakowe, rzecz bezcenna dla naszych neuronów. Jeśli już o neuronach mowa to nie można nie zauważyć, że dla wielu gotowanie to swoista terapia, odskocznia od codzienności, prawdziwy poprawiacz humoru. Warto też czasem „poczytać” dawne książki kucharskie, by znaleźć inspirację dla własnych dokonań lub by poczuć dawny styl życia, jedzenia i pisania. Polecam, bo odkrywanie różnych aspektów kuchni to świetna przygoda. Są też oczywiście i tacy, choć szczęśliwie nie jest ich wielu, którzy w pogoni za wysublimowanymi kombinacjami smaków zatracili pewną świeżość spojrzenia, kuchnię i gotowanie traktują śmiertelnie poważnie, a ich kulinarny snobizm już dawno przekroczył rozsądną miarę. Nie warto brać z nichfizjologia smaku przykładu.
Gotowanie i wiedza o kuchni są obecnie  bardzo modne, co do tego nie ma wątpliwości. Nie trzeba jednak nikomu przypominać, że w tej jak i we wszystkich innych modach potrzebny jest zdrowy rozsądek, tak by przystosować owe trendy do naszych upodobań i potrzeb. Na pewno jednak warto uwzględnić trend na gotowanie w swoim własnym życiu. W końcu jedzenie w jakimś stopniu określa nas samych i nasz stosunek do siebie. „Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś” wyzwanie mistrza kucharzy Anthelme Brillat-Savarin’a zdaje się również nie wychodzić z mody. A więc… kim jesteś?

Daria Woszczatyńska-Przybylska

 

Co pisał o jedzeniu Jean Anthelme Brillat-Savarin (1755–1826) – francuski polityk, prawnik i pisarz?

„Losy narodów zależą od sposobów ich odżywiania”.
Źródło: „Studia Polono-Slavica-Orientalia”, tom 6, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1980, s. 110.

„Odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiazdy”.
Źródło: Zofia Szromba-Rysowa, Przy wspólnym stole, wyd. Ossolineum, 1988, s. 65.

„Powiedz mi, co jesz, a ja ci powiem, kim jesteś”. 

Źródło: Fizjologia smaku (1825), cyt. za: Henryk Markiewicz, Andrzej Romanowski, Skrzydlate słowa, Warszawa 1990, PIW, s. 123.
„Stół biesiadny to jedyne miejsce, gdzie człowiek nigdy nie zazna nudy przez pierwszą godzinę”.