Choć mamy wakacje i ostatni szkolny dzwonek dawno za nami, to już za kilkadziesiąt dni szkoła znów powróci jako codzienność naszych dzieci. Powróci, jak co roku, wraz ze wszystkimi tego radościami, ale i kłopotami. Najczęściej szkolnym problemem bywa przykre zetknięcie ze zjawiskiem szkolnej przemocy. Często, niestety, bagatelizowanym przez otoczenie ucznia – “w szkole zawsze tak jest”, ” nie przejmuj się”, “nic na to nie poradzisz, bądź dzielny”. Tymczasem, wcale nie powinno tak być, zawsze należy dużo rozmawiać z dzieckiem, by móc szybko interweniować w tego rodzaju sytuacjach. Młodocianych oprawców należy natomiast pociągnąć do odpowiedzialności. Wcale nie są  tacy bezkarni, jak im się może wydawać.

Szkoła powinna być przyjaznym miejscem, w którym w jak najlepszej atmosferze, w gronie życzliwych koleżanek i kolegów, zdobywa się wiedzę i umiejętności przekazywane przez kompetentnych nauczycieli. Brzmi to jak utopia. Sami dobrze wiemy, że przeważnie w tej szkole to wcale tak sielankowo nie jest. Chyba najczęściej  szwankują relacje pomiędzy uczniami, szczególnie tymi nieco starszymi, których młodzieńcza głupota i burza hormonów popychają nierzadko do agresywnych wybryków, przemocy werbalnej i fizycznej. Przemoc w szkole to temat, niestety, stary jak świat. Większość z nas niestety musiała się z nią zetknąć w swoim dzieciństwie, lub w związku z problemami własnych dzieci. Kilka miesięcy temu media nagłośniły sprawę brutalnego pobicia dziewczynki przez jej szkolne koleżanki. Jest to jednak zapewne kropla w morzu gorzkich łez ofiar podobnych zachowań. Większość z nich nie wychodzi na jaw z powodu zastraszenia ofiary i panującego przekonania o bezkarności podobnych incydentów, szczególnie w przypadku sprawców poniżej 18 roku życia. Jak więc sprawa przemocy w szkole wygląda z prawnego punktu widzenia? Przeczytajmy historię Oli i porozmawiajmy o jej przypadku z adwokatem Mateuszem Przybylskim.

Ola Iksińska bardzo cieszyła się na przeprowadzkę do dużego miasta. Oto wreszcie spełni się jej marzenie o chodzeniu do klasy o profilu artystycznym. Czternastolatka pięknie rysowała, ale dotychczas nie miała większych szans na rozwijanie swych talentów profesjonalnie, bo w małej wiosce, w jakiej dotąd zamieszkiwała, nie było takiej możliwości. Nie było tam ani domu kultury, ani nawet kółka plastycznego. Prawdę mówiąc to prawie nic tam nie było – i załatwiona w mieście atrakcyjna praca dla rodziców Oli, była dla rodziny rodzajem życiowej szansy, dającej nadzieję na nowe, lepsze jutro. Bez wahania, niemal z dnia na dzień, ruszyli więc z przeprowadzką, licząc, że zmierzają do miejsca, gdzie wreszcie będzie im  lepiej. Mimo że był to już początek drugiego semestru, Ola, która świetnie się uczyła, a dodatkowo, jeszcze przed feriami, przedłożyła w starannie opisanej teczce zestaw swoich prac plastycznych, bez problemu dostała się do wymarzonej klasy. Wtedy wszystko się zaczęło. I nie chodzi tu niestety o wielką przygodę ze sztuką…

Zawsze otwarta i radosna dziewczynka nie obawiała się pierwszego dnia nowej szkoły, wręcz przeciwnie: nie mogła się go doczekać. Liczyła też, że w nowej klasie wreszcie spotka prawdziwie bratnią duszę, a może stworzy nawet wspaniałą paczkę przyjaciół, których wspólną pasją jest rysunek. Już w pierwszym dniu przywitała ją jednak nieżyczliwa atmosfera. W wymarzonej klasie nikt nie chciał z nią usiąść. Ponieważ nosiła okulary posadzono ja w pierwszej ławce. Początkowo tłumaczyła sobie, że to właśnie dlatego jest sama, przecież nikt nie lubi siedzieć w pierwszej ławce, blisko nauczyciela i z dala od wesołych liścików i szeptów, ale dalszy bieg wydarzeń wyraźnie dał jej do zrozumienia, że w nowej klasie nikt jej nie lubi i  że nie jest tu mile widziana. Podczas pierwszych dni Ola próbowała jeszcze nawiązać kontakt ze swoimi rówieśnikami, starała się być pomocna, zażartować lub zwyczajnie zagaić, czegokolwiek by jednak nie robiła, w odpowiedzi była boleśnie ignorowana, jakby się wszyscy zmówili. Nawet wyjątkowo radosne rozmowy milkły, gdy tylko się zbliżała do którejś z grupek, nie brak za to było chichotów i złośliwych uśmieszków, gdy stropiona wracała do swej samotnej ławki. Jej jedyną radością była tylko nauka i świetne stopnie, gdy zaś nauczyciel kolejny raz w miesiącu pochwalił wysoki poziom prac plastycznych Oli, po raz pierwszy wyraźnie dało się słyszeć wyraźny szmer dezaprobaty i zazdrości dobiegający z tyłu klasy.
– Powinniście brać przykład z panny Iksińskiej.
– Ja tam ze wsiowej przykładu brać nie będę!; dało się słyszeć z końca sali anonimowe wyznanie i cichy chichot.
Niechęć do dziewczynki rosła wraz z jej kolejnymi sukcesami. Najpierw poniszczono jej przybory do rysunku, które były schowane w szkolnej szafce; ktoś dostał się do niej i z nienawiścią podarł rysunki, podeptał farby i połamał wszystkie kredki. Następnie, gdy była dyżurną, ktoś oblał dziennik klasowy czarną farbą, za co później to właśnie Ola ,z naganą wylądowała na dywaniku u dyrektorki szkoły. Później zaczęło się poszturchiwanie i przezywanie dziewczynki od „kujona”, „cebuli” czy „wsiura”. Tymczasem dziewczynka stawała się coraz bardziej zalękniona i zahukana, nikomu jednak o niczym nie mówiła.
„Rodzice mają przecież dość kłopotów”, tłumaczyła sobie. A potem jeszcze była wygrana Oli w konkursie plastycznym i… pobicie. Ot tak, po prostu. Po wielkim, szkolnym finale, pierwszy raz od dłuższego czasu szczęśliwa i rozpromieniona, zeszła do szatni po swoje rzeczy. I wtedy nagle zrobiło się bardzo cicho, Zgasło światło, a w ruch poszły ciężkie worki z kapciami, pięści, nogi, plecaki. Oprawcami były trzy koleżanki i jeden kolega z klasy. Dziewczynka próbowała się wycofać, widząc agresję napastników, w starciu z czworgiem pełnych nienawiści nastolatków nie miała jednak szans. Wciągnęli ja do boksu, zwyzywali i brutalnie skopali, nie patrząc nawet, gdzie padają ich ciosy. Zniszczyli wygraną przez Olę walizeczkę z drogimi przyborami plastycznymi, podeptali jej okulary. Ją samą, pobitą i z rozciętą głową oraz krwawiącym nosem, zostawili w szatni, zarzucając na nią kurtki i płaszcze.

– A jak coś powiesz komuś, to pamiętaj, wsiuro, nie żyjesz! – Tak brzmiały słowa na odchodne. Rzucone ze śmiechem przez jedną z oprawczyń, drugą po Oli, klasową prymuskę.

A o co poszło? O wszystko i zarazem o nic, jak to zwykle bywa w szkolnych konfliktach. O to, że Ola dobrze się uczy, wygrywa konkursy, pochodzi ze wsi, nosi okulary i… że na pewno to ona doniosła wychowawcy o próbie popijania alkoholu w murach szkoły…

Panie mecenasie, dla Oli pobicie zakończyło się wstrząśnieniem mózgu, złamaniem nosa i pobytem w szpitalu. Pod wpływem rozmów z psychologiem przełamała się i wskazała sprawców przemocy. Jak Pan skomentuje całą tę sytuację, z prawnego punktu widzenia?
 
Nasze rozważania zacząć musimy od kwestii definicyjnych. Otóż przemoc rówieśnicza to pojęcie bardzo złożone i trudne do jednoznacznego zdefiniowania, które w polskim systemie prawnym tak naprawdę nie występuje. Chcąc więc uzyskać pełne rozumienie tego terminu, należałoby nań spojrzeć z perspektywy różnych nauk, a mianowicie pedagogiki, socjologii, psychologii i dopiero potem prawa. Jeżeli jednak usiłujemy opisać przemoc rówieśniczą wyłącznie jako zjawisko prawne, to musi się to wiązać z zawężeniem tego pojęcia. W prawnym zdefiniowaniu przemocy rówieśniczej pomocne może być odwołanie się do definicji przemocy w rodzinie oraz znęcania. Przemoc w rodzinie zdefiniowana jest mianowicie w art. 2 pkt 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zgodnie z tym przepisem, ilekroć ustawa posługuje się pojęciem „przemocy w rodzinie”, należy przez nie rozumieć jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób sprawcy najbliższych, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą. Znęcanie natomiast uregulowane jest w Kodeksie karnym, a konkretniej w jego art. 207 § 1, który stanowi, co następuje: „Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Tym niemniej warto nadmienić, że mimo szerokiego ujęcia przemocy w przywołanych definicjach, terminologia ta może nam jedynie dopomóc w skonstruowaniu prawnej definicji przemocy rówieśniczej. W moim przekonaniu, na prawną definicję przemocy rówieśniczej składać powinno się sześć następujących elementów: po pierwsze, wiek sprawcy/ofiary. Otóż posługując się pojęciem przemocy rówieśniczej, mamy na myśli przemoc, której zarówno ofiara, jak i sprawca są osobami niepełnoletnimi, co w kwestiach prawnych ma niezwykle istotne znaczenie ze względu na określenie przepisów, jakie znajdą do tych osób zastosowanie. Po drugie, działanie w grupie, co oznacza, że przemoc rówieśnicza ma miejsce w grupach, przy czym mogą to być zarówno grupy formalne, takie jak klasa czy cała społeczność szkolna, lub nieformalne, czyli grono znajomych z podwórka, kolegów z zespołu sportowego itp. Po trzecie, w przypadku tej przemocy następuje łamanie norm: aby zatem móc rozpatrywać pojęcie przemocy rówieśniczej w kontekście polskiego prawa, musimy mieć do czynienia ze złamaniem przez sprawcę konkretnej normy prawnej; przede wszystkim chodzi tutaj o ignorowanie norm prawa stanowionego, na przykład karnego, ale również łamanie norm prawnych szeroko rozumianych, czyli regulaminów, przepisów prawa porządkowego czy też organizacyjnego. Po czwarte, miejsce działania: oznacza to, że przemoc rówieśnicza zazwyczaj jest związana z określonym miejscem, głównie ze szkołą, osiedlem lub klubem sportowym. Po piąte, umyślność działania: mianowicie sprawca przemocy rówieśniczej dokonując danego czynu, ma zamiar jego popełnienia, a więc działa ze świadomością i wolą wyrządzenia krzywdy, tak fizycznej, jak i psychicznej, swemu rówieśnikowi. Po szóste wreszcie, warto zauważyć, że w przypadku przemocy rówieśniczej bardzo często mamy do czynienia z przemiennością ról ofiar i sprawców, w związku z tym, że przemoc rówieśnicza ma miejsce w określonej grupie i określonym miejscu, częstokroć role członków tej grupy są zmienne, co powoduje, że raz dana osoba jest ofiarą, aby za chwilę stać się sprawcą. Po przeanalizowaniu powyższych punktów można pokusić się o nakreślenie prawnej definicji przemocy rówieśniczej i wskazać, że: przemoc rówieśnicza to zachowanie polegające na umyślnym łamaniu pewnych norm, nierzadko prawnych, polegające na działaniu bądź zaniechaniu, mająca miejsce w konkretnej grupie funkcjonującej na określonym obszarze lub w określonym miejscu, popełniana przez nieletniego lub grupę nieletnich w stosunku do innego nieletniego lub innych nieletnich, przy czym bardzo często te same osoby pełnią na przemian rolę ofiar i sprawców. Należy jednak cały czas pamiętać o tym, iż jest to definicja zawężająca i absolutnie nie należy trzymać się jej ściśle czy też uważać za wyczerpującą. Jak wynika z powyższych rozważań, przemoc rówieśnicza obejmuje szerokie spectrum działań i zaniechań, może przyjmować formę zarówno zachowań kwalifikowanych jako przestępstwa, wykroczenia bądź czyny karalne, jak i czynów naruszających jedynie regulaminy, umowy czy ustalenia wiążące wyłącznie grupę, do której należy sprawca. Przemoc rówieśnicza przybierająca formę czynów karanych jako przestępstwa to przede wszystkim stosowanie gróźb, szantażu, zniewagi, zniesławienia, pobicia, zmuszania do wykonania określonych czynności czy niszczenie rzeczy należących do ofiary, a także dopuszczanie się na jej szkodę kradzieży, rozbojów czy nawet przemocy seksualnej.

– Co właściwie może grozić oprawcom Oli? Mają dopiero po 14 lat. Czy rzeczywiście są bezkarni?

Stwierdzić trzeba, że w związku z nader szerokim katalogiem czynów mieszczących się w definicji przemocy rówieśniczej zróżnicowany będzie także zakres odpowiedzialności, jaką może ponieść jej sprawca. Sprawca może odpowiadać zarówno na gruncie prawa karnego, prawa cywilnego, jak i prawa administracyjnego. Odpowiedzialność prawną w związku z przemocą rówieśniczą ponosić będą również rodzice lub opiekunowie prawni na gruncie prawa cywilnego oraz prawa rodzinnego i opiekuńczego. Warto również zauważyć, że bardzo często za ten sam czyn, wypełniający znamiona przemocy, sprawca zostanie pociągnięty do odpowiedzialności w oparciu o wszystkie wymienione podstawy prawne. Przykładowo uczeń gimnazjum, będący sprawcą pobicia swego rówieśnika, będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich za czyn karalny, którego się dopuścił, przed sądem cywilnym za wyrządzoną koledze szkodę osobową oraz przed dyrektorem szkoły za naruszenie statutu szkoły – na bazie norm prawa administracyjnego. Rozpatrując przemoc rówieśniczą jako przestępstwo, wykroczenie lub czyn karalny, pamiętać musimy o generalnych zasadach statuujących tę odpowiedzialność na gruncie polskiego systemu prawnego. Zasady odpowiedzialności karnej za popełnienie przestępstwa, wykroczenia oraz czynu karalnego będą różne w zależności od wieku sprawcy. I tak: nieletniego, który przed ukończeniem 13 roku życia dopuszcza się czynu zabronionego, sąd potraktuje wyłącznie jako osobę wykazującą przejawy demoralizacji; wobec takiego nieletniego można zastosować tylko środki przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich. Z kolei wobec nieletnich między 13 a 17 rokiem życia, a zatem przykładowo również takich, którzy zaatakowali naszą nieszczęśliwą Olę, dopuszczających się czynu zabronionego co do zasady sąd zastosuje środki przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Jeżeli jednak nieletni ukończył lat 15 i dopuścił się wyjątkowo ciężkiego czynu zabronionego, na przykład zabójstwa czy zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą, to może odpowiadać na zasadach określonych w Kodeksie Karnym, a więc jak dorosły, o ile sąd uzna, że okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności wcześniej stosowane wobec niego środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne.

Na koniec wiedzmy, że jeżeli sprawca między 17 a 18 rokiem życia dopuszcza się czynu zabronionego, to co do zasady sąd stosuje przepisy Kodeksu Karnego oraz Kodeksu Wykroczeń; taka osoba nie jest sprawcą nieletnim, ponieważ ukończyła lat 17 i na gruncie prawa karnego jest już dorosła. Wyjątkowo jednak sąd zastosuje względem tego sprawcy zamiast kary środki wychowawcze, lecznicze albo poprawcze przewidziane dla nieletnich, jeżeli popełniony czyn jest występkiem, a okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają.

Jak pamiętamy, przemoc rówieśnicza jako przestępstwo to przede wszystkim czyny polegające na groźbach, szantażu, zniewagach, zniesławieniu, pobiciu, zmuszaniu do wykonania określonych czynności, niszczeniu mienia, kradzieży, rozboju czy aktach przemocy seksualnej. Zasady odpowiedzialności karnej za popełnienie czynu karalnego określa ustawa z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich.  Zdecydowana większość uczniów stosujących przemoc rówieśniczą nie popełnia przestępstw i wykroczeń, gdyż nie ukończyła jeszcze 17 lat – i tak też jest w odniesieniu do sprawców napadu na naszą Olę. W stosunku do nich zastosowanie znajdą więc przepisy ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Wyżej wspomniana ustawa nie posługuje się pojęciem przestępstwa czy wykroczenia, a używa terminu „czyn karalny”. Celem stosowania ustawy w sprawach nieletnich jest resocjalizacja i wychowywanie sprawcy, a nie jego ukaranie. Postępowanie wobec nieletniego sprawcy czynu karalnego toczy się przed sądem rodzinnym, zwanym w tym przypadku sądem dla nieletnich, a nie sądem karnym. Nie zapominajmy bowiem, że sprawca czynów karalnych co do zasady nie jest traktowany jako przestępca. Ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich stanowi, że przewidziane w niej środki podejmuje się jedynie w wypadkach, gdy nieletni wykaże przejawy demoralizacji lub dopuści się czynu karalnego. W stosunku do nieletniego popełniającego czyn karalny sąd rodzinny może: udzielić mu upomnienia, zobowiązać go do określonego zachowania, w szczególności do naprawienia wyrządzonej szkody, do wykonania określonych prac, do przeproszenia pokrzywdzonego, do podjęcia nauki lub pracy, do uczestniczenia przez niego w odpowiednich zajęciach o charakterze terapeutycznym lub szkoleniowym, do zaniechania używania przez niego alkoholu lub innego środka odurzającego, do powstrzymania się od przebywania w określonych środowiskach lub miejscach. Ponadto sąd może ustanowić nad nieletnim nadzór odpowiedzialny rodziców lub opiekunów, ustanowić nad nim nadzór organizacji młodzieżowej lub innej organizacji lub osoby udzielającej poręczenia za nieletniego albo zastosować nad nim nadzór kuratora. Sąd może również skierować go do ośrodka kuratorskiego, a także do organizacji lub instytucji zajmujących pracą z nieletnimi o charakterze wychowawczym, terapeutycznym lub szkoleniowym, po uprzednim porozumieniu się z tą organizacją lub instytucją. Wobec nieletniego można też, oczywiście w razie wystąpienia konkretnych ku temu podstaw, orzec zakaz prowadzenia przez niego pojazdów lub wskazać na brak możliwości uzyskania przezeń uprawnienia do prowadzenia pojazdów, a także orzec przepadek rzeczy uzyskanych przez niego w związku z popełnieniem czynu karalnego. Wreszcie sąd może też orzec o umieszczeniu sprawcy w rodzinie zastępczej, w odpowiedniej placówce opiekuńczo-wychowawczej albo w ośrodku szkolno-wychowawczym. Wszystkie wyżej wymienione środki ustawa nazywa wychowawczymi. Istnieje w naszym systemie prawnym dodatkowy środek oddziaływania na nieletniego, zwany poprawczym, a mianowicie orzeczenie o umieszczeniu nieletniego w zakładzie poprawczym, lecz w zasadzie tylko wówczas, gdy nieletni dopuścił się czynu karalnego i przemawiają za tym wysoki stopień demoralizacji nieletniego, okoliczności i charakter czynu, a zwłaszcza wtedy, gdy inne środki okazały się nieskuteczne lub nie rokują resocjalizacji nieletniego. Sąd może również zobowiązać rodziców lub opiekunów nieletniego do poprawy jego warunków wychowawczych, bytowych lub zdrowotnych, a także do ścisłej współpracy ze szkołą, poradnią zakładem pracy, w którym nieletni jest zatrudniony, lekarzem lub zakładem leczniczym; sąd może też zobowiązać rodziców lub opiekunów do naprawienia w całości lub w części szkody wyrządzonej przez nieletniego. Należy pamiętać o tym, że w sprawie nieletniego sąd musi kierować się przede wszystkim jego dobrem, dążąc do osiągnięcia
korzystnych zmian w osobowości i zachowaniu się nieletniego oraz zmierzając w miarę potrzeby do prawidłowego spełniania przez rodziców lub opiekunów ich obowiązków wychowawczych wobec nieletniego, uwzględniając przy tym interes społeczny. W postępowaniu z nieletnimi sąd bierze pod uwagę ich osobowość, w szczególności wiek, stan zdrowia, stopień rozwoju psychicznego i fizycznego, cechy charakteru, a także zachowanie się oraz przyczyny i stopień demoralizacji, charakter środowiska oraz warunki wychowania nieletniego.

Sprawcy przemocy rówieśniczej mogą również ponieść odpowiedzialność cywilną za swoje czyny. Odpowiedzialność ta uzależniona jest od zdolności do czynności prawnych, ta zaś, podobnie jak przy odpowiedzialności karnej, zależy przede wszystkim od wieku małoletniego sprawcy. Otóż zgodnie z postanowieniami Kodeksu cywilnego, małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę (art. 426 Kodeksu cywilnego). Małoletnim, którzy nie ukończyli 13 lat, nie można przypisać winy. W systemie polskiego prawa cywilnego odpowiedzialność za czyny takiej osoby jest przeniesiona na osobę sprawującą opiekę nad małoletnim, czyli jego rodzica albo opiekuna prawnego; art. 427 Kodeksu cywilnego stanowi mianowicie w tym względzie, że kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczyni zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda powstałaby także przy starannym wykonywaniu nadzoru. Sytuacja prawna zmienia się jednak, gdy małoletni ukończy 13 lat. Wtedy w grę wchodzi jego własna odpowiedzialność i co do zasady wyłączona zostaje wówczas odpowiedzialność sprawujących nadzór na podstawie art. 427 Kodeksu cywilnego. Taki małoletni odpowiada więc za swoje czyny na podstawie art. 415 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Z chwilą ukończenia trzynastego roku życia przepisy polskiego prawa przypisują małoletniemu zdolność działania z rozeznaniem w zakresie czynów niedozwolonych (tak zwanych „deliktów”), a w następstwie tego ponoszenie odpowiedzialności za szkodę spowodowaną takimi czynami. Warto jednak zważyć, że odpowiedzialność 13-letniego sprawcy nie wyłącza całkowicie odpowiedzialności rodziców czy też innych osób zobowiązanych do nadzoru. Nie będą oni wprawdzie odpowiadali za czyny dziecka na podstawie wspomnianego wyżej art. 427 Kodeksu cywilnego, ale odpowiedzą za swoje zaniedbanie polegające na zawinionym niedopełnieniu obowiązku nadzoru. Rodzice czy opiekunowie mają bowiem obowiązek nadzoru nad swymi małoletnimi dziećmi, także tymi, które ukończyły 13 lat. Obowiązek ten nakładają na nich przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego z dnia 25 lutego 1964 roku, a mianowicie art. 92, zgodnie z którym dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską. Art. 93. § 1. tego kodeksu stanowi, że władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, a wedle art. 95. § 1. obejmuje ona w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka. Co więcej, dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny, a rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Pamiętajmy również o tym, że możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której odpowiedzialność za ten sam czyn ponosić będzie i małoletni, i osoba zobowiązana do sprawowania nad nim opieki.

Jak widać, sprawcy pobicia Oli bynajmniej nie mogą czuć się bezkarni. Jakkolwiek bowiem w świetle obowiązujących przepisów prawa nie odpowiedzą oni jako przestępcy, to jednak mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności na gruncie przepisów ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, a wtedy sąd może orzec wobec nich opisane wyżej środki wychowawcze czy nawet środek poprawczy, choć oczywiście ten ostatni stanowi swego rodzaju ostateczność. Co więcej, agresywni rówieśnicy nieszczęsnej bohaterki muszą się liczyć także z odpowiedzialnością cywilną, głównie zaś z roszczeniem Oli o zasądzenie na jej rzecz odpowiedniego zadośćuczynienia i odszkodowania za koszty leczenia i zniszczone mienie dziewczynki. Szczerze powiedziawszy, ta ostatnia forma pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności może się okazać najbardziej skuteczna i wywrzeć najlepszy skutek „wychowawczy”. Mówimy tutaj  przecież o świadczeniach finansowych zasądzonych na rzecz małoletniej poszkodowanej świadczeniach, które finalnie ze swoich portfeli będą zapewne musieli w zastępstwie dzieci uiścić rodzice sprawców napadu. Sądzę, że taka realna i odczuwalna dolegliwość w postaci znacznego uszczuplenia domowego budżetu mogłaby skłonić owych rodziców do zdecydowanie poważniejszego przyjrzenia się wychowaniu własnych potomków.

Jak postępować w przypadku, gdy podejrzewamy, że nasze dziecko jest ofiarą przemocy szkolnej?

Jeżeli chodzi o kwestie psychologiczne, to wołałbym się nie wypowiadać w tym przedmiocie. To pytanie powinno zostać zadane profesjonalistom, czyli pedagogom i psychologom, którzy mogliby doradzić rodzicom, jak należy podchodzić i rozmawiać z dzieckiem, jeżeli podejrzewamy albo nawet mamy już pewność, iż stało się ono ofiarą szkolnej przemocy. Psychika dzieci jest niezwykle wrażliwa, toteż łatwo popełnić tutaj błędy, tym bardzie że przecież w podobnych sytuacjach nasze pociechy mają częstokroć tendencje do obwiniania samych siebie za powstałe zdarzenie. Z punktu widzenia działań ściśle prawnych natomiast najważniejsze jest oczywiście zebranie jak największej ilości potrzebnych informacji. Przede wszystkim zatem postarajmy się w podobnej sytuacji ustalić wszelkie fakty. Dowiedzmy się mianowicie, kto napastuje nasze dziecko i w jakim celu. Sprawdźmy, czy prześladowanie owo ma miejsce w klasie, w szkole czy może w drodze dodo domu po zakończonych lekcjach? Czy chodzi o przemoc niejako dla niej samej czy też na przykład akty agresji służą wymuszaniu haraczu? Czy zachowania te polegają na wyzwiskach i groźbach, czy także na przemocy fizyczna? Ustalmy również, czy nasze dziecko jest jedyną ofiarą, czy też napastnicy atakują ponadto innych uczniów? Wreszcie musimy koniecznie stwierdzić, czy nauczyciele wiedzą o tym, co się dzieje? Następnie postarajmy się podpowiedzieć dziecku, jak może starać się zmniejszyć zaistniałe zagrożenie. Otóż doradźmy, by przez cały czas pobytu na terenie szkoły przebywało w czyimś towarzystwie i unikało miejsc odosobnionych. Szkolni awanturnicy nie przecież lubią działać przy świadkach. Wytłumaczmy dziecku, że unikanie spotkania z tymi, którzy go krzywdzą, nie jest oznaką tchórzostwa, lecz rozsądku. Tchórzami są bowiem ci, którzy mając przewagę liczebną, napastują słabszych i czerpią z tego powodu satysfakcję. Jeśli nie da się uniknąć spotkania oko w oko z agresorami, doradźmy zachowanie spokoju, ale też nie sugerujmy, by prowokowało kogokolwiek do ataku. Na wszelkie docinki i zaczepki dziecko powinno reagować obojętnością i milczeniem, za wszelką cenę unikając własnych agresywnych zachowań. Jeśli sytuacja wymyka się spod kontroli, niechaj nasza pociecha absolutnie nie wstydzi się szukać pomocy u osób postronnych, to jest nauczycieli, przechodniów czy starszych uczniów. My sami jako rodzice lub opiekunowie nie ukrywajmy przed dzieckiem tego, że o wszystkim poinformujemy personel szkołę, w tym jego wychowawcę, dyrekcję oraz szkolnego pedagoga. Zażądajmy stanowczo od wymienionych osób wyjaśnienia całej sprawy i ukarania sprawców oraz poinformowania rodziców o nagannym postępowaniu ich potomstwa. Jeśli zaś nasze dziecko poważnie ucierpiało z powodu agresji, na przykład zostało pobite lub okradzione, jak Ola z naszej opowieści, to bez wahania zgłośmy sprawę na policji, gdyż tolerancja dla takich postępków jest zgubna i doprowadzi wyłącznie do ugruntowania u nieletnich sprawców poczucia daleko idącej bezkarności.

Jak zbierać dowody?

Podobnie jak w przypadku przemocy rodzinnej, gromadzenie dowodów w sprawie aktów szkolnej agresji może być utrudnione z uwagi na postawę samego pokrzywdzonego dziecka, które może zwyczajnie odczuwać wstyd związany z zaistniałą sytuacją i unikać dalszego drążenia całego tego, niewątpliwie dlań przykrego tematu. Wybór drogi postępowania prawnego należy do osoby zainteresowanej konkretnym rozwiązaniem swoich problemów życiowych, a więc do ofiary przemocy, przy czym w sytuacji przemocy szkolnej, której ofiarą jest małoletnie dziecko, to my jako dorośli, odpowiedzialni rodzice powinniśmy wziąć na siebie trud wyjaśnienia tej sprawy, aby uchronić nasze dziecko przed podobnymi incydentami w przyszłości. Pamiętajmy również, że kwestia utrwalania dowodów działania sprawcy przemocy jest niezależna od kwestii późniejszego ich wykorzystania, ten sam dowód bowiem można wykorzystać w rozmaitych postępowaniach zarówno cywilnych, karnych, jak i administracyjnych. Gromadzenie dowodów ma też w procesie pracy z ofiarą przemocy znaczenie równie ważne jak pomoc terapeutyczna, materialna czy też zapewnienie bezpieczeństwa osobistego. Skuteczne pomaganie za pomocą prawa jest bowiem możliwe tylko wtedy, gdy posiadamy narzędzie w postaci znajomości przepisów oraz właśnie dowodów na zaistnienie konkretnych okoliczności, mających znaczenie prawne. Czas więc na zapoznanie się z rodzajami dowodów. Pierwszym z nich mogą być zeznania świadków. Każda osoba posiadająca wiedzę dotyczącą interesujących nas kwestii, jeżeli zostanie powołana przez ofiarę przemocy, celem przesłuchania jej w charakterze świadka, ma obowiązek stawić się na wezwanie właściwego organu, czyli policji lub prokuratora, i złożyć zeznania. Podstawowym świadkiem we własnej sprawie będzie sama ofiara przemocy. Świadkami mogą być także jej krewni i powinowaci (rodzice, bracia, teściowie itd.) oraz dzieci, niezależnie od ich wieku. Pamiętać przy tym należy, że regulacja art. 185a § 1 kodeksu postępowania karnego stanowić, iż w  sprawach o przestępstwa popełnione z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej lub określone w przepisach kodeksu karnego pokrzywdzonego, który w chwili przesłuchania nie ukończył 15 lat, przesłuchuje się w charakterze świadka tylko raz i wówczas, gdy jego zeznania mogą mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, chyba że wyjdą na jaw istotne okoliczności, których wyjaśnienie wymaga ponownego przesłuchania, lub żąda tego oskarżony, który nie miał obrońcy w czasie pierwszego przesłuchania pokrzywdzonego. Małoletni może zostać przesłuchany jedynie w obecności przedstawiciela ustawowego bądź opiekuna i na posiedzeniu z udziałem biegłego psychologa. Prokurator, obrońca oraz pełnomocnik pokrzywdzonego mają prawo wziąć udział w przesłuchaniu. Zgodnie natomiast z art. 185b świadka, który w chwili przesłuchania nie ukończył 15 lat w chwili przesłuchania, przesłuchuje się w warunkach określonych w art. 185a, czyli opisanych już powyżej,, jeżeli zeznania tego świadka mogą mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Jednakże małoletniego świadka, który ukończył 15 lat przesłuchuje się w trybie przesłuchiwania na odległość za pomocą środków komunikacji elektronicznej, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że bezpośrednia obecność oskarżonego przy przesłuchaniu mogłaby oddziaływać krępująco na zeznania świadka lub wywierać negatywny wpływ na jego stan psychiczny. Pamiętajmy zarazem, że zeznania małoletnich mają walor często szczególnej wiarygodności. Jest to zgodne z łacińską paremią „Ex ore parvulorum veritas”, co oznacza, że „prawda płynie z ust dzieci”, zwłaszcza gdy ich zeznania są poparte stosowną opinią psychologiczną w przedmiocie możliwości zapamiętywania i odtwarzania swoich przeżyć oraz zdolności konkretnego dziecka do kłamstwa lub konfabulacji. Poszukując świadków dla poparcia zeznań ofiary przemocy należy wiedzieć, że świadkiem może być również osoba, która nie była wprawdzie bezpośrednim obserwatorem zdarzeń, natomiast słyszała o nich i zna ich przebieg od ofiary: na przykład rodzice pokrzywdzonego dziecka lub jego szkolni opiekunowie. Istotnym dowodem osobowym w sprawie będą również relacje samych sprawców, aczkolwiek w tym przypadku organy procesowe z pewnością podejdą do ich oświadczeń z odpowiednią dozą krytycyzmu. Kolejną ważną grupę dowodów będą stanowiły wszelkiego rodzaju dokumenty, a mianowicie notatki sporządzone przez nauczycieli czy szkolnych psychologów, a także zaświadczenia wystawione przez policję, która badała całe zajście oraz przykładowo materiały lekarskie, ilustrujące zakres obrażeń doznanych przez pokrzywdzone dziecko. Współcześnie, przy daleko idącym rozwoju techniki i znacznym stopniu zaznajomienia naszych pociech chociażby z obsługą telefonów komórkowych, nie sposób też wykluczyć tego, iż powstanie podczas ataku agresywnych rówieśników nagranie ich zachowania utrwalające tak obraz, jak i dźwięk. Z oczywistych względów taki zapis byłby także świetnym źródłem dowodowym w ewentualnym późniejszym postępowaniu. Analogiczny walor dowodowy mogą mieć zdjęcia wykonane podczas całego incydentu lub już po nim, a pokazujące stan pokrzywdzonego dziecka. Powyższe wyliczenie i opis środków dowodowych jest oczywiście bardzo uproszczone, pozostałe zagadnienia dowodowe pozostawić należy bowiem organom prowadzącym konkretne postępowania prawne. Podstawową zasadą jest jednak każdorazowe pamiętanie o tym, że ostatecznej oceny dowodów dokonają sądy obydwu instancji, lecz aby mogły tej oceny dokonać, należy im najpierw owe dowody przedłożyć.

Czy nauczyciele, którzy wiedzą o problemie przemocy, lecz „zamiatają  takie sprawy pod dywan”, także mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności?
 
Niezależnie od tego, czy czyn danego ucznia wyczerpał znamiona przestępstwa, wykroczenia, czy też będzie sklasyfikowany jako czyn karalny nieletniego, każdy przejaw przemocy rówieśniczej narusza przepisy administracyjne, obowiązujące w szkole, a wynikające zarówno z ustawy o systemie oświaty, jak i statutów, regulaminów oraz innych procedur wewnętrznych placówki. Każda ze szkół powinna mieć własne, wewnętrzne przepisy dotyczące postępowania w przypadku wystąpienia w danej jednostce oświatowej przypadków przemocy rówieśniczej. W związku z powyższym sądzę, że omawiając kwestie aspektów prawnych przemocy rówieśniczej, warto wspomnieć jeszcze o przepisach prawa karnego, które mają zastosowanie przede wszystkim w szkole i odnoszą się właśnie do kwestii odpowiedzialności nauczycieli oraz innych osób mających wiedzę na temat występowania w danej grupie uczniowskiej przemocy rówieśniczej. Przepisami tymi są na przykład art. 304 par. 1 Kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którym: Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Jeżeli zachodzi uzasadniona obawa użycia wobec osoby zawiadamiającej lub osoby dla niego najbliższej przemocy lub groźby bezprawnej, można zastrzec dane dotyczące miejsca zamieszkania do wyłącznej wiadomości prokuratora lub sądu. Pisma procesowe doręcza się wówczas do instytucji, w której ta osoba jest zatrudniona, lub na inny wskazany przez nią adres. Warto tutaj też przywołać art. 304 par. 2 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi: Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw. Pamiętajmy w związku z tym, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu społecznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch, o czym stanowi art. 231 Kodeksu karnego), a funkcjonariuszem publicznym jest na przykład dyrektor szkoły. Nie jest zatem tak, że nauczyciele i dyrekcja danej szkoły mogą bezkarnie ignorować przypadki przemocy, do których dochodzi w ich placówce, albowiem konsekwencją takich praktyk może się okazać postawienie im samym zarzutów prawnokarnych.