Każdy z nas zna kultowe powiedzenie „przez żołądek do serca”, jest ono przecież stare jak świat. Sądzę, że jeszcze sędziwsze jest pragnienie ludzi, by móc wpływać na częstotliwość i jakość miłosnych zbliżeń  przy pomocy innej niż niekiedy  kłopotliwa w tej sferze komunikacja lub… zmiana partnera. Czasem permanentne niedospanie, stres, wiek lub inne niedyspozycje odbierają chęć na intymne spotkanie z ukochaną osobą.  Sypialni z pomocą przychodzi wtedy kuchnia i jej słynne afrodyzjaki, czyli specjały uzdalniające do kultywowania częstszej i lepszej miłości fizycznej.

lpixabay-adybugs-1593406_1920Choć chciały tego dawne wieki, we współczesnych afrodyzjakach, na szczęście, nie ma nic z magii, ich mechanizm bywa najczęściej  dość prosty. Za afrodyzjaki uważa się te pokarmy, które (szczególnie chodzi tu o mężczyzn) zwiększają ukrwienie narządów płciowych, wzmagając ich wrażliwość, a co za tym idzie, wywołując ochotę na  miłosne igraszki. Inna bardziej naukowa teza głosi, że afrodyzjakiem są te pokarmy które zawierają odpowiednie stężenie właściwych pierwiastków podnoszących libido lub zwiększających produkcję nasienia; zaliczają się do nich fosfor wapń, cynk, selen, jod, żelazo, glikofosforan oraz witaminy, A, B, D i E. Ta ostatnia zwana jest witaminą młodości, a co za tym idzie witalności.

pixabay-afrodyzjaki-shrimp-cocktail-1670404_1920Powyższe warunki doskonale spełniają owoce morza, które podobno w roli afrodyzjaków sprawdzają się nie tylko teoretycznie, ale i w praktyce potrafią dawać bardzo pożądane rezultaty. Osławione już owoce morza, jajka, szampan, truskawki, czekoladę, imbir, chilli, lubczyk są znane większości z nas. Warto jednak poznać mniej typowy punkt widzenia Poniżej ku przedweekendowej rozrywce przedstawiamy nasz subiektywny wybór dziwnych lub zaskakujących afrodyzjaków:

Cebula i czosnek. Będące świetnymi antybiotykami niepozorny czosnek i cebula nie kojarzą się raczej z pixabay-garlic-1522739_1920uprawianiem miłości. Bardzo niesłusznie zresztą. Już starożytni znali ich właściwości bakteriobójcze i podnoszące ogólną witalność. Starożytni Rzymianie wiedzieli, jaki z nich zrobić użytek i sporządzali zeń specjalne miłosne napoje, które dodawały zapału do cielesnych uciech obydwu płciom. Ich afrodyzjakalne działanie można wyjaśnić tym, iż po prostu rozgrzewają i poprawiają ukrwienie i wzmagają erekcję. Omawiane warzywa posiadają również w swoim składzie allicynę, która korzystnie wpływa na parametry nasienia.
Nie od dziś, bo aż od czasów starożytnych wiadomo też o afrodyzjakalnych właściwościach selera. Seler jest szczególnie sprzymierzeńcem mężczyzn. To niepozorne warzywo w sposób skuteczny, ale i bezpieczny dla zdrowia potrafi podnieść męską potencję, dostarczając przy tym organizmowi mnóstwo cennych składników. Afrodyzjakiem jest zarówno obecny w pęczku włoszczyzny niepozorny seler korzeniowy, jak i modny, pasujący m.in. do lekkich sałatek wiosennie zielony seler naciowy.
Jaskółcze gniazda to luksusowy azjatycki specjał, który ponoć wspaniale podnosi temperaturę uczuć. Gniazda salangan, czyli ptaków z rodziny jerzykowatych składają się z  zaprawy, czyli ptasiej wydzieliny godowej, i włókien roślin czyli głównego budulca jaskółczego gniazdka. Najdroższe z gniazd składają się praktycznie z samej zastygłej wydzieliny. Spożywa się je w postaci zup lub galaretek, posiadają ponoć niezwykle podniecający korzenny aromat.
pixabay-afrodyzjaki-narrow-lined-puffer-586338_1280Choć bywa, że z miłości można postradać zmysły, to przy konsumpcji tego  azjatyckiego afrodyzjaku można postradać nawet życie. Mowa oczywiście o słynnej japońskiej rybie fugu, zwanej popularnie rozdymką. Nie wiadomo właściwie, czy jej afrodyzjakalne właściwości wynikają z tego, że generalnie ryby ze względu na bogactwo składników mineralnych podnoszą libido, czy też główną rolę odgrywa aspekt psychologiczny – podniecenie mianowicie wywołuje igranie z niebezpieczeństwem. Niewłaściwie sprawiona (a jest to bardzo trudna sztuka) fugu rokrocznie przenosi na tamten świat wielu amatorów mocnych wrażeń miłosno-kulinarnych.
Innym azjatyckim „smakołykiem” dla kochanków spragnionych ekstremalnych wrażeń jest tzw. balutpixabay-champagne-374753_1920, czyli gotowane jajko kacze lub kurze, wewnątrz którego znajduje się w pełni wykształcony ptasi zarodek, posiadający już piórka i pazurki, spożywany oczywiście całość. Ta przerażająca przekąska jest daniem narodowym Filipin.
Innym, niemniej specyficznym kulinarnym dodatkiem była przez długi czas obecna w wyrafinowanej ambra-pixabay-scent-1431054_1920kuchni ambra. Choć sama nazwa brzmi dość przyjemnie, jest to po prostu wydzielina kaszalota, powstała, uwaga, wskutek jego niedyspozycji trawiennej. Ambra ceniona w przemyśle perfumeryjnym ze względu na specyficzny zapach przywodzący ponoć na myśl słodkawą woń mieszaniny końskiego potu i morskich fal, we francuskiej kuchni pojawiała się głównie z towarzyszeniem gorącej pitnej czekolady. Byli tacy, jak król angielski Karol II, którzy łączyli ambrę z jajkami i spożywali w charakterze aromatycznego i wzmacniającego śniadania. Obecnie naturalna ambra nie jest jednak raczej dostępna, a związane jest to z ochroną kaszalotów.
Dla amatorów niezwykłości gratką będzie wizyta w słynnej sycylijskiej restauracji Pino Corrientego. Serwuje się w niej bowiem właśnie smakołyki sprzyjające amorom. Jej właściciel jest zresztą autorem znakomitej książki poświęconej niezwykłym afrodyzjakom. Jej lektura z pewnością rozgrzeje nas w  chłodne jesienne wieczory. Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, iż dowiedzieć się z niej można takich ciekawostek jak m.in. to, że znakomitym afrodyzjakiem jest według Eskimosów aromatyczna zupa z suszonego mięsa, płetwy wieloryba, moktoku i papryki lub potrawka sporządzona z przecieru pomidorowego, suszonego mięsa, obsmażanych na oliwie grzybów i… ptasich oczu. Ogon kangura  przyrządzony ze śliwkami oraz gałką muszkatołową jest natomiast erotycznym panaceum według mieszkańców Australii, zaś byczy ogon duszony wraz z byczymi jądrami dodaje animuszu hiszpańskim parom. Koniecznie polecam lekturę „Afrodyzjaków w kuchni”.
Podsumowując: od niepamiętnych czasów ludzie pragnęli ku obopólnej satysfakcji zsynchronizować pixabay-ove-1536226_1920swoje miłosne apetyty. Czy afrodyzjaki były skuteczne? Sądzę, że niekoniecznie, a już na pewno nie dla każdej pary. Ale może sama świadomość tego, że spożywa się właśnie coś, co powinno natchnąć do miłosnych uścisków, potrafiła podgrzać atmosferę i zadziałać jak placebo. I jeszcze jedno – a może zainspirowane tematem miłosnej kuchni same skomponujecie autorskie danie, które będzie waszą strawą Wenus? Już bez kontrowersji rzecz jasna, apetyczne, smaczne i bezpieczne dla zdrowia. To byłoby coś – miłosne danie awaryjne. Znany smakosz Anthelme Brillat-Savarin powiedział kiedyś, że „odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiazdy”. Wystarczy więc tylko pomyśleć, o ileż więcej szczęścia dostarczyłoby ludzkości odkrycie nowego afrodyzjaku, który sprawdziłby się u każdego złaknionego namiętności kochanka…

Daria Woszczatyńska