Pierwsze koty za płoty

We wrześniu mój niespełna trzyletni syn zaczął edukację w przedszkolu ( a dokładnie w punkcie przedszkolnym w szkole podstawowej na prawobrzeżu Szczecina). Przyznam, że miałam wiele obaw jak mój grudniowy osesek poradzi sobie w nowym otoczeniu, gdzie w jednej grupie są dwa roczniki, a obok biegają starszaki w pierwszej klasy.

Dokonując wyboru placówki w procesie rekrutacji zachowałam się jak psi detektyw. Obejrzałam każdy kąt i pytałam innych rodziców o atmosferę, warunki i kadrę. W końcu 9-10 godzin w placówce to dużo, warto więc by dziecko miało godziwe warunki.
Wrzesień i październik minął szybko i bez większych perturbacji. Okazało się, że rok w żłobku zdał egzamin, a Gabiś jest otwarty na nowe znajomości i umiejętności. Panie chwalą syna, a ja pękam z dumy. A jeszcze nie tak dawno był taki malutki i nieporadny.

Dodatkowe zajęcia?

Z racji, że sama wychowuję syna, a dojazdy do pracy i powrót zajmują mi ok 2 godzin zdecydowałam pracować w niepełnym wymiarze czasu pracy ( 9/10) by syn nie siedział w szkole od świtu do zmierzchu ( można korzystać z tego prawa do czwartego roku życia dziecka).

Zmęczona mama i rozdrażnione dziecko to nic fajnego. Postanowiłam zaoszczędzoną godzinę przeznaczyć dla niego. Wolę spokojnie zjeść wspólne śniadanie, zawieźć i odebrać syna, a nie biegać i poganiać bogu ducha winnego malucha.
Nie zapisałam syna na żadne zajęcia dodatkowe, wychodząc z założenia , że i tak ma dużo bodźców i rozrywek. Wolę za to wyjść z synem na plac zabaw, gdy jest ładna pogoda lub pobawić się z nim sama, bo oboje potrzebujemy się sobą nacieszyć.
Nauka przez zabawę.

Każdy rodzaj zabawy rozwija umiejętności konieczne dla odniesienia sukcesu szkolnego, np. tworzenie budowli z klocków kształtuje zdolności do rozwiązywania problemów, myślenie przyczynowo-skutkowe, spostrzeganie i orientację w przestrzeni. Jeżeli dodatkowo angażują się w nią inne osoby, rozwijana jest umiejętność prowadzenia rozmowy, wytrzymania określonego poziomu frustracji (oczekiwanie na swoją kolej), przyjmowania perspektywy drugiej osoby oraz rozwiązywania sytuacji spornych (która z kolei wymaga zdolności do negocjacji, wyrażania własnej opinii, przekonywania innych czy oceny, kiedy należy ustąpić, a kiedy bronić swojego zdania).

Jako pedagog wiem, że nie ma lepszego sposobu, by dowiedzieć się, jak poznawczo, społecznie i emocjonalnie funkcjonuje dziecko, niż wspólna gra planszowa lub zabawa. Czas spędzony razem na rozrywce pozwala ocenić, jak dziecko znosi porażkę i wygraną, czy rozumie, jakiego rodzaju wsparcia należy udzielić przegranemu, a jak przyjąć gratulacje. Im bardziej zróżnicowane i złożone zasady, tym więcej procesów umysłowych musi zaangażować młody człowiek, aby z sukcesem uczestniczyć w grze. Mądrzy dorośli wiedzą, że chcąc nauczyć dziecko lepiej zapamiętywać i skupiać uwagę, zwiększyć jego wiedzę i rozwinąć szkolne umiejętności, najlepiej jest posłużyć się właśnie zabawą.

Nadgorliwość gorsza od faszyzmu, czyli jak zachować rozsądek?

Nie ma wyraźnej recepty na to kiedy, dziecko powinno zacząć korzystać z zajęć dodatkowych. Dobrze byłoby aby maluch miał już skończone 3 lata – wtedy bowiem zazwyczaj potrafi już nawiązać kontakt z rówieśnikami. Poza tym wszystko zależy od indywidualnych potrzeb dziecka, od tego w jaki sposób spędza czas i co tego typu zajęcia miałyby mu zapewnić. To ważne aby dać dziecku możliwość rozwijania swoich talentów i pasji. Gdy zauważymy, że np. lubi muzykę ma słuch i poczucie rytmu, możemy zapisać je na naukę gry na instrumencie. Czas pokaże czy ma w tym kierunku predyspozycje i motywację, żeby je rozwijać. Powstrzymajmy się jednak przed tym, żeby zapisywać malucha na szereg różnych zajęć, nawet jeżeli wyraża ono chęć by w nich uczestniczyć. Ograniczenie zajęć do dwóch tygodniowo, powinno dać możliwość rozwijania pasji przy jednoczesnym zapewnieniu czasu na odpoczynek i przebywanie z rodziną. Kilkulatek, który spędza w przedszkolu – ok. 8 godzin dziennie, jest zwyczajnie zmęczony i bardziej potrzebuje wrócić do domu i pobyć trochę z rodzicami i rodzeństwem, niż biec na kolejne zajęcia. W takim więc przypadku zajęcia dodatkowe nie są dobrym rozwiązaniem. Co innego jeżeli dziecko przebywa w przedszkolu krócej, ok. 3-4 godz. dziennie. Może ono potrzebować dodatkowego kontaktu z rówieśnikami, urozmaicenia wrażeń. Jesteś w ciągłym biegu? Nie masz na nic czasu? Może warto to zmienić? Dzieci tak szybko rosną. Czasem mniej znaczy więcej.
Pozdrawiam
mama z Zielonego Wzgórza

 

 

Źródło:
http://acpir.swps.pl/index.php/psychoniezbednik/17-czytelnia/113-czy-i-kiedy-zapisac-dziecko-na-zajecia-dodatkowe
zdjęcia: archiwum prywatne