Koniec II Wojny Światowej otworzył nowy rozdział w amerykańskiej kulturze masowej, po latach walki na frontach Europy i Pacyfiku, oraz szeregu wyrzeczeń na rzecz rodzimego homefrontu, następna dekada przyniosła szereg zmian w życiu i obyczajach obywateli, stając się zaczątkiem nowego stylu w latach prosperity.

Przystąpienie USA do wojny niosło z sobą wiele konsekwencji – nie tylko gospodarczych 
i politycznych, lecz także wymuszało na obywatelach zmianę stylu życia, począwszy od racjonowania benzyny a skończywszy na przydomowych ogródkach warzywnych mających odciążyć produkcję żywności przeznaczoną dla armii. W zakładach zbrojeniowych mężczyzn zaczęły zastępować kobiety. Fakt ten wykorzystała amerykańska propaganda tworząc słynny już plakat „We can do it!” mający podnieść morale pracowników i obywateli w trudnych dla nich czasach, lecz nie tylko kraj potrzebował grafik, które podniosłyby na duchu. Żołnierze 
z dala od swoich domów i bliskich szukali rzeczy, które pozwoliłyby im choć na chwilę oderwać myśli. Pewną namiastkę dawały im masowo przesyłane magazyny „Life” oraz… dziewczyny z obrazków.

Pin-up, pierwsze kolorowe „przywieszki” z uśmiechniętymi i skąpo odzianymi dziewczynami zaczęły się pojawiać w latach 30stych XX wieku, głównie w kalendarzach, prasie brukowej oraz w tanich, pulpowych magazynach detektywistycznych. Ich ostrzejsze wersje trafiały do drugoobiegowych quasi-pornograficznych pisemek, które później, jeśli uniknęły ostrza cenzora, trafiały na front przyozdabiając namioty i koszary żołnierzy – wszak każdy mężczyzna ma swoje potrzeby. Kobiecy wizerunek nie ograniczał się wyłącznie do powyrywanych kartek z kolorowych magazynów. Armia ma to do siebie, że w jej szeregach mogą się znaleźć różni ludzie – również artyści, i to głównie za ich sprawą na sprzęcie wojskowym zaczęły pojawiać się „malowane” dziewczyny dające początek tzw. „nose arts”.

Nose arts były charakterystyczną ozdobą pojawiającą się na samolotach, głównie na nosie maszyny skąd wzięły swoją nazwę. Wzorowane na kolorowych ilustracjach grafiki nie ograniczały się wyłącznie do wizerunku samych kobiet –wszystko zależało od fantazji 
i upodobań pilota. Na samolotach pojawiały się zarówno postacie z kreskówek jak 
i roznegliżowane panie. Każdy z samolotów nosił własną pieszczotliwą nazwę wśród których można było spotkać „Blondie”, „Cansas Kitty”, czy „Sweet Arlene”. Tak udekorowane Mustangi i B17 latały na wszystkich frontach II wojny światowej stając się znakiem rozpoznawczym amerykańskiej armii. Były to pierwsze oznaki kiełkującego stylu, który stał się symbolem następnej dekady.

Pin-upowy boom nadszedł wraz z erą atomową, gdy wraz z zakończeniem II wojny światowej i megatonowym rozbłyskiem nad Japonią nastały czasy względnego spokoju i gwałtownego rozwoju amerykańskiej gospodarki. Wreszcie po latach wyczekiwani społeczeństwo mogło odetchnąć pełną piersią. Czasy prohibicji i wojennych ograniczeń dały mocno o sobie znać, dlatego też następne lata zrywały z szarością i stabilizacją co dało się odczuć w ówczesnej kulturze i obyczajowości. Ociekające chromem nadwozia chevroletów i cadillaców, skąpe bikini czy w końcu cukierkowy styl ubrany w feerię barw – taki obraz lat 50 tych XX wieku na stałe wrył się w świadomość następnych pokoleń, ale po kolei…
Lata 50-te to czas w którym na srebrnym ekranie zabłysły nowe gwiazdy, a wśród nich pełna wdzięku i seksapilu Norma Jeane Mortenson, znana wszystkim jako Marilyn Monroe. Wykreowany przez nią styl stał się ikoniczny, lecz wizerunek „słodkiej kobietki” nie był ówcześnie kojarzony wyłącznie z nią. Za wzór klasycznych i jednych z najlepszych pin-upów mogą posłużyć grafiki Gila Elvgrena. Urodzony w Saint Paul artysta jako pierwszy zerwał z dość topornym stylem reprezentującym jeszcze lata 30ste. Kobiety z jego obrazów prezentują ówczesny kanon piękną, trochę przesłodzony i wyidealizowany, niemniej jednak nie da im się odmówić specyficznego uroku. Elvgren realizm swoich dzieł oparł na sesjach fotograficznych z uprzednio przygotowanymi modelkami. Swą pracę zaczynał od aranżowania scenerii, po czym odwzorowywał całość na płótnie uzupełniając brakujące elementy scenografii. Mistrzostwo w przenoszeniu aranżacji na obraz można było nazwać ówczesnym Photoshopem, z tą różnicą, że wymagał on znacznie większych zdolności niż tylko machnięcie parę razy myszką. Pin-upy Elvgrena są dziś jednymi z najczęściej reprodukowanych grafik; trafiają na pocztówki, kalendarze, jako dekoracje domów i biur.
Jego styl naśladował inny grafik z tego okresu Bill Metcalfe. Swoistą parodię Pin-upów stworzył Art Frahm, który połączył naiwny charakter z humorystycznymi scenkami w których kobietom w różnych sytuacjach… pękają gumki w majtkach. Wzbudzając tym samym śmiech i zainteresowanie przechodzących obok nich mężczyzn. Wraz z upływem lat pin-upy stawały się coraz bardziej „niegrzeczne’. Kobiety odsłaniały więcej działając coraz bardziej na zmysły, miał na to wpływ wydawany od 1953 roku magazyn Playboy – mężczyźni woleli oglądać prawdziwe zdjęcia kobiet niż ich wyidealizowane obrazki. Swoją niszczę znalazł tu Alberto Vargas, tworzący pin-up’y rodem z magazynu Hefnera. Ostatecznie wraz z końcem lat 50tych skończyła się moda na graficzną słodycz. Lata 60te przyniosły kolejne zmiany i nowego bohatera, któremu podporządkowano całą machinę marketingową – Jamesa Bonda.

Następne dziesięciolecia mijały w oparach LSD i amfetaminy. Coraz bardziej kwitł przemysł pornograficzny – nie było tu miejsca na bajkowość i idealizowane obrazki. Wydawać by się mogło, że styl umarł na zawsze, ale po prawie 50 latach od zakończenia ery „bombowo-atomowej” powrócił za sprawą mody vintage i wydaje się, że zrobił to ze zdwojoną siłą. To co ograniczało się wówczas do samej grafiki, dziś urosło do miana subkultury. Znów nastała moda lekkość i wysublimowany smak. Barwne sukienki i soczyste szminki kontrastują z tatuażami, dając wyraz elegancji i niezależności, przykrywając pozorną niewinnością wewnętrzną siłę. Same pin-upowe tatuaże zdobią coraz więcej ciał kobiet i mężczyzn. Grafiki tworzone na płótnie przenoszą się na ekrany komputerów, gdzie jednym z najbardziej znanych artystów jest Andrew Bawidmann– łączy on militarystyczny styl z pozytywnym kiczem, tworząc pełne uroku walkirie. Jak grzyby po deszczu wyrastają zespoły muzyczne czerpiące z tego stylu (np. The Pin-up Project), coraz częściej organizuje się „przypinkowe” imprezy okolicznościowe. To zaledwie kilka z wielu przykładów na to, że dawno zapomniana moda lubi wracać – nawet ta sprzed ponad 50 lat. Póki co, ociekające chromem cadillaki czekają cierpliwie w garażu…

Autor: Dominik Wiśniewski

Dominik Wiśniewski – dziennikarz i fotograf.  Fan motoryzacji i historii wojskowości. Nie obca mu literatura i sztuka – zarówno tych wyższych jak i niższych lotów. Czasami szyderczy i lekko stronniczy. Niepoprawnie polityczny kinomaniak i miłośnik podróży wszelakich.

 

Wszystkie obrazy znajdujące się w artykule pochodzą z kolekcji należącej do Louis K. Meisel Gallery w Nowym Jorku. Zostały one wykorzystane za zgodą obecnych właścicieli. Ich obecne zbiory można podziwiać na stronie www klikając w link:

http://www.meiselgallery.com/
oraz
http://www.greatamericanpinup.com

Lub… na żywo, pod adresem:
141 Prince Street, Ground Floor
New York, NY 10012
Kontakt telefoniczny: 212 677 1340
Fax: 212 533 7340
Mail: gallery@meisels.com

Jesteśmy bardzo wdzięczni galerii Louis K. Maisel Gallery za wyrażenie zgody na wykorzystanie zdjęć.
We are very grateful Louis K. Meisel Gallery in New York for the permission. All images are used according to the copyrights.  

Przypisy:

1. Gil Elvgren – jeden z największych artystůw stylu. / źródło: internet
2. Bill Metcalf zaczyna≥ jako twórca plakatów reklamowych. Jego prace były wyraźnie inspirowane twórczością Elvgrena / źródło: internet
3. Jeden z pierwszych pin-upów z lat 30stych XX wieku. Wyraünie widoczne jeszcze doúś toporna kreska. / źródło: internet
4. Nose art na samolocie P51 Mustang / źródło: internet
5. Gil Elvgren swoje prace tworzył na podstawie fotografii. Efekt końcowy można obejrześ obok / źródło: internet
6. Współczesny pin-up autorstwa Andrew Bawidamanna / źródło: bawidamann.com