Zakażenie wirusem HPV odbywa się głównie drogą płciową.

Co prawda możliwe jest zakażenie inną drogą niż kontakt płciowy, ale jest to bardzo rzadkie. Zakażenie wirusem na początku przeważnie nie wywołuje objawów, przebiega niepostrzeżenie i może samoistnie ustąpić przy prawidłowej reakcji obronnej organizmu w czasie do 2 lat. Wciągu swojego życia seksualnego około 80 % kobiet i mężczyzn aktywnych seksualnie było, jest lub będzie zakażonych tym wirusem. Połowa zakażonych to grupa mężczyzn i kobiet w wieku 15- 25 lat. U mężczyzn w większości przypadków wirus nie daje żadnych objawów.

Zakażenie wirusem HPV jest najczęściej przemijające, jednak zakażenia przetrwałe wirusem typu dużego ryzyka onkogennego wiąże się ściśle z rozwojem zmian CIN, VIN, VaIN, a także raka szyjki macicy, sromu, pochwy, prącia i odbytu. Około 70 % raka szyjki macicy jest wynikiem zakażenia wirusem HPV typu 16 i 18.

Zgodnie z zapowiedziami pojawiającymi się w mediach podczas akcji organizowanych przez fundacje, organizacje informujące o dużej zachorowalności kobiet na nowotwór szyjki macicy, Ministerstwo Zdrowia planowało wprowadzić od 1 stycznia 2017 roku szczepienia przeciw HPV do kalendarza szczepień obowiązkowych. Niestety tak się jednak nie stało. Szczepienia przeciw temu wirusowi znajdują się na liście szczepień zalecanych przez MZ, nie są jednak refundowane ani też obowiązkowe. Natomiast program szczepień przeciwko HPV jest realizowany w 19 krajach europejskich ( Austria, Belgia, Dania, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Łotwa, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Słowenia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy).

 

W Polsce wiedza na temat wirusa HPV, możliwościach jego zakażeniem jak i skutkach nie jest ogólnie dostępna w takim zakresie jak w powyżej wymienionych krajach.

 

Nasza edukacja seksualna wśród młodzieży wiemy jak wygląda. Bardzo często, w moich rozmowach z kobietami słyszę, że wstydzą się rozmawiać na temat HPV. Sądzą, że może je to stygmatyzować, nasuwać błędną opinię na temat ich życia intymnego. Co niestety może też prowadzić do tego, że wstydzą się nawet w trakcie rozmowy z lekarzem mówić o swoich problemach, zadawać pytania dotyczące wirusa HPV. A problem jest, czasem nawet potrafi spędzać sen z powiek.

Czy jest zatem jakaś metoda, lek który może nas wspomóc w walce z wirusem HPV?

Otóż odpowiedź jest bardzo prosta i przynosi otuchę. Jest taki preparat- to PAPILOCARE!

Od prawie 2 lat na rynku polskim jest dostępny bez recepty żel dopochwowy, który pomaga w procesie kontroli i odbudowy strefy zmian nabłonkowych szyjki macicy i zapobiega ryzyku występowania śródnabłonkowych zmian małego stopnia, które może wywoływać wirus HPV. Preparat ten wspomaga  leczenie zmian wywołanych przez ten wirus, naprawia i odbudowuje uszkodzenia błony śluzowej szyjki macicy i pochwy.

Coraz częściej kobiety narażone są na problemy z suchością pochwy. Może ją powodować wiele czynników, np. niewłaściwe środki do higieny intymnej, częste stosowanie  perfumowanych podpasek i wkładek higienicznych, choroby okolic intymnych czy zabiegi ginekologiczne. Suchość pochwy jest problemem dnia codziennego ale dodatkowo powoduje dyskomfort w trakcie stosunku płciowego, co wywołuje ból i możliwość mikro urazów pochwy. Może nawet wywoływać stany zapalne, stany grzybiczne, nie mówiąc o utracie ochoty na zbliżenie intymne i może wywoływać wiele frustracji. Papilocare żel i w tym przypadku jest bardzo pomocny gdyż wspomaga leczenie suchości błony śluzowej pochwy, co w przypadku np. kobiet po zabiegach ginekologicznych dotyczących chorób sromu, pochwy czy szyjki macicy jest również  dużym problemem. Papilocare żel dopochwowy poprawia ogólny stan pochwy, przywraca równowagę mikrobiologiczną pochwy, wspomaga naprawę i odbudowę uszkodzeń błony  śluzowej szyjki macicy i sromu. Wspomaga szybkie gojenie się ran i uszkodzeń na skutek drapania powodowanego świądem i pieczeniem lub gdy jest stosowany przy wspomaganiu leczenia zmian śródnabłonkowych wywołanych przez HPV  w obrębie błony śluzowej szyjki macicy i pochwy. Preparat ten umożliwia tworzenie warstwy ochronnej w miejscach zmian nabłonkowych szyjki macicy, co zapobiega ryzyku integracji wirusa HPV. 

Papilocare żel w zaleceniach od producenta wskazany jest do stosowania dopochwowego, natomiast ja  stosuję go  również w dolegliwościach związanych z nabłonkiem sromu. W przypadku problemów z suchością sromu np. po zabiegach laserem Papilocare żel daje niesamowitą ulgę. Pomaga również przy problemach ze świądem i pieczeniem warg sromowych i  łechtaczki. Na podstawie moich doświadczeń mogę stwierdzić, że żel Papilocare jest „zbawieniem” dla nas walczących z nowotworem sromu, bo może wpłynąć na opóźnienie/ wydłużenie czasu do kolejnej wznowy.

I na koniec pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Ja Papilocare żel poznałam kilka lat temu, gdy jeszcze nie był on dostępny na rynku polskim. Sprowadzałam go z zagranicy, dokładnie z Francji. Poleciła mi go moja pani doktor i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Gdy tylko ten preparat pojawił się w Polsce, z tego co pamiętam to czerwiec 2019 roku, zaczęłam się nim interesować jeszcze bardziej i wszystkim mi znanym i nieznanym kobietom, które się ze mną kontaktują polecam z całego serca.

Oczywiście należy pamiętać, że może występować nadwrażliwość na którykolwiek składnik wymieniony w ulotce tego preparatu i jeśli po zastosowaniu wystąpią jakiekolwiek dolegliwości związane z użyciem żelu, należy przestać go stosować i skonsultować się z lekarzem.

Beata Pilarek
Beata PilarekRACJONALNA TERAPIA ZACHOWANIA, SOCJOLOGIA, WSPARCIE KOBIET PO OPERACJACH OKALECZAJĄCYCH SROM, SZYJKĘ MACICY I MACICĘ

 

Treści z niniejszego artykułu mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Czytelnikiem a jego lekarzem. Artykuł ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w artykule należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Autor nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych w artykule.