No to jest tak.
Wiem, że chciałeś chełpić się moim drobnym sukcesem. Dzielić się radością doprowadzenia do sytuacji gdy ktoś – jak kiedyś trafnie nazwałeś Pan uzurpator – prosi mnie o litość. Byłeś pierwsza osobą, której o tym powiedziałam, napisałam. Przyznaję, miałeś rację mimo, że widzimy się rzadko, wręcz bardzo rzadko mamy bliski kontakt. Milczę, gdyż obiecałam, że nie będę jakkolwiek upierdliwa. A co powiedziane to prawie napisane. Zresztą zrobiłam jedno i drugie. I mimo, że następnego dnia, czytając korespondencję oblał mnie gorący rumieniec wstydu, to już następnego stwierdziłam, że dobrze się stało. Koniec z domysłami, niedopowiedzeniami. Może gra się skończy ale i tak trwało długo i mam wrażenie że będzie trwała i tak zawsze.
Wiedz, że:
Dajesz mi absolutną siłę.
Dajesz mi wiarę w siebie, swoje i moje możliwości.
Dajesz mi luz, który powoduje, swobodę wyrażania wszelkich emocji i odczuć.
Dziękuję…
Wiem, że jesteś najlepszym przyjacielem jakiego mogłabym kiedykolwiek mieć. Naprawdę to wiem. Wiem też, że jesteś najbardziej skomplikowanym człowiekiem jakiego znam.
Wiem też, że nie do końca jesteś zainteresowany posprzątaniem swojego chaosu. Świetnie w nim lawirujesz, co prawda czasem Ciebie uwiera, ale czasem ci się całkiem podoba. Wiem, że mi ufasz.
Wiem, że gdy znikam to ci źle.
Wiem, że chcesz mieć zawsze poczucie, że gdzieś tam kręcę się po świecie. Że sięgniesz ręką i gdzieś będę. Że opieprzę jak będzie trzeba, pokłócę się jakbyśmy walczyli o życie, walcząc z twoim cynizmem o swoje ideały.
Wszystko wiem…
Naprawdę. Im jestem starsza tym bardziej Ciebie rozumiem. Siebie również.
Wezmę co dasz.
Nie zepsujmy tego CZEGOŚ.
Nie wiem do końca czego, a jakoś nie zależy mi na definicjach, co dziwne – bo zawsze lubię nazywać wszystko po imieniu. Lubię definicje.
Jesteś najbardziej wyjątkowym człowiekiem jakiego spotkałam.
Z którym od lat mam najlepszy żart, z którym chcę do bramy i windy, a jak zapytasz czy chcę rozmawiać, czy do łóżka – to nie wiem? Ciężko rozmawiać, szarpiąc się za włosy.
Dobijam gwóźdź, wiedząc, że po takim wyznaniu – znikniesz.
Później przemyślisz, zminimalizujesz straty i wrócisz.
Zawsze wracasz. Nawet o tym nie wiesz.
Poczekam, przecież jestem.
Nie traćmy głupio czasu, nie rezygnując z gry, którą uwielbiam.
Jednak to trudne balansować na skraju z:
– lubię,
– chcę,
– chcę zawsze więcej,
a po drugiej stronie mojej półkuli mózgowej wyświetla mi się komunikat :
– głupia!
– zamilcz!
– zniknij!
– uciekaj!
No dobra – teraz wiem, że teraz się uśmiechnąłeś się jak lubię.
Kobieta