Niedługo minie rok od kiedy nie żyje Monika Szwaja. Ambasadorka Szczecina, dziennikarka, pisarka. Przyznam, że do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej z jej książek.

Dlaczego wybrałam „Romans na receptę”? Ze względu na bohaterkę oraz miejsce oczywiście.
 Bohaterka „Romansu na receptę” Moniki Szwai – Eulalia Manowska (zwana też Lalą) to polonistka, dziennikarka i matka, to kobieta z Prawobrzeża, a dokładnie z Podjuch.
Prawobrzeże zobrazowano w tej książce niemal sielsko. „W oddali widać było wzgórza Podjuch, wciąż zielone. Już niedługo zmienią kolor, pożółkną, przyjdzie ta nieszczęsna jesień. Eulalia nigdy nie była wielbicielką jesieni, nawet najbardziej złotej. Kochała wiosnę, czas zakwitających kwiatów i rozwijających się na drzewach jasnozielonych listków”.

Centrum miasta z kolei ukazano w negatywnym świetle. „Jagiellońska to taka dziwna ulica; niby w dsc00414samym centrum miasta, a jednocześnie okropnie slamsowata. Niegdyś mieszkała tu miejska elita, teraz – w oficynach zwłaszcza – głównie tak zwany element kryminogenny.”
Mąż Eulalii, pracujący na emigracji (Norwegia), zaczyna nowe życie nie przejmując się emocjami Lali i tym, że samotnie wychowała bliźnięta: Sławkę i Kubę. Samotna matka robi wszystko, by jej dzieci były samodzielne i wykształcone (na szczęście dzięki wsparciu finansowemu ojca), poświęcając im lata swej młodości i nie myśląc o sobie. Gdy przychodzi czas opuszczenia  gniazda  i pełnej samodzielności parki (dzieci idą na studia do innego miasta), niemal 50-letnia kobieta staje na skraju depresji. Z jednej strony ma poczucie, że tak trzeba, z drugiej – dopada ją lęk przed samotnością w czterech ścianach dużego domu.
 Dojrzała Szczecinianka, samotna matka w obliczu klimakterium nie wie co robić, udaje się więc do terapeuty, który zaleca jej romans. Hmm…romans na receptę? Ciekawe rozwiązanie, ale czy Eulalia jest na nie gotowa?

Pewnego dnia dziennikarka przyjmuje zlecenie na zrealizowanie filmu turystycznego o Karkonoszach. Z chęcią je podejmuje, zwłaszcza że wiąże się to nie tylko z niezłym zarobkiem, ale i odwiedzeniem lubianych przez dziennikarkę zakątków Karpacza i okolic.
Karkonosze – miejsce pracy staje się azylem, ucieczką bohaterki przed zgiełkiem miasta, rodzinnymi problemami oraz samą sobą. Tu przyroda i ludzie otwierają Eulalii nowe widoki na świat i życie. „Pokochała tę Bacówkę od pierwszego wejrzenia. Mały drewniany domek. Na kamiennej podmurówce” – niczym świątynia dumania.
W delegacji Eulalia poznaje Janusza Wiązowskiego, którego szybko uznaje za największego gbura na świecie. Okazuje się, że mężczyzna ten nie znosi telewizji, a reporterów uważa za ludzi, z którymi nie warto utrzymywać bliższych kontaktów. Eulalię Janusz tyle samo odpycha, co fascynuje. Kiedy więc kilka miesięcy później Lala ma możliwość wyjazdu na urlop, bez wahania wybiera tę samą Bacówkę. Ponownie spotyka tam Janusza i ponownie spotkanie to nie należy do udanych. Niedługo po powrocie do domu okazuje się, że mieszkanie po sąsiadach Eulalii kupił właśnie Janusz. Początkowo Eulalia jest tym faktem załamana.
Od miłości do nienawiści?

Serce nie sługa. Zza obrazu gbura zaczyna wyłaniać się przystojny i inteligentny mężczyzna. Wszyscy to widzą: matka, ojciec, córka, bratowa…

Czy miłość jest tak ślepa? Czy to po prostu strach przed relacją z mężczyzną sprawia, że bohaterka nie widzi, że pod ręką jest cudowny mężczyzna, na którego warto spojrzeć przychylnym okiem?
Jak dojrzała, wolna i samotna kobieta poradzi sobie z nową rzeczywistością?  Życie bez dzieci to przecież nie koniec życia,  a początek. Czy Lala pośród wielu obowiązków i spraw zauważy swoje potrzeby i zrozumie, że są najważniejsze? Czy podejmie wyzwanie?
Warto sięgnąć po taką lekturę  jesienną porą… przy ciepłej herbacie z imbirem. Polecam.

Anna Dąbkowska

Monika Szwaja


W 1967 ukończyła V Liceum Ogólnokształcące im. Adama Asnyka w Szczecinie, a następnie polonistykę – na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Już w czasie studiów zaczęła pracę w Ośrodku Telewizyjnym w Szczecinie, gdzie zajmowała szereg stanowisk (w laboratorium, następnie jako asystentka reżysera montażu, dysponent, inspektor programu, reporterka „Kroniki”) i skąd została zwolniona w stanie wojennym. Przez następnych 8 lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego i historii w małej miejscowości Podgórzyn, położonej w Karkonoszach (na podstawie doświadczeń z tego okresu powstała powieść „Jestem nudziarą”). W 1989 wróciła do pracy w telewizji, w 2002 porzuciła ją na rzecz pisarstwa. Od trzeciego roku życia zamieszkała w Szczecinie i silnie związała się z tym miastem – została uhonorowana tytułem Ambasadora Szczecina 2004. Posiadała własne wydawnictwo – SOL, w którym publikowała książki w czterech seriach: „Monika Szwaja”, „Monika Szwaja poleca”, „Dla Eli”, „Autorska”.
Była córką Teofila Szwai (nadleśniczego w Krobielewku) i Heleny z domu Zakrzewskiej. Miała starsze rodzeństwo: Małgorzatę (ur. w 1938) i Andrzeja (ur. w 1940). Jej syn, Wawrzyniec Szwaja (ur. w 1984), jest dźwiękowcem w Radiu Szczecin. Jej bratem ciotecznym był Cezary Chlebowski, a jej stryjem – Edward Szwaja.
 Zmarła 22 listopada 2015 w Szczecinie, jej pogrzeb odbył się 28 listopada 2015 na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

1.zdjęcie  Magdaleny Charif/portal Podjuchy

2. zdjęcie okładki

3.zdjęcie ulicy Jagillońskiej – Paulina Łątka.

foto By Kapitel – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10386322