Wy kobiety jesteście wielką, otwartą księgą, bez początku i bez końca.  Nie da się Was okiełznać ani skatalogować. Wymykacie się wszelkim normom, szablonom, jesteście nieobliczalne, nieprzewidywalne, jednak te i jeszcze wiele innych tajemnic stanowi o Waszym niepowtarzalnym uroku. Jesteście jak nieodkryte lądy na bezkresie oceanu…Gdy słyszę od kolegów, że znają kobiety jak własną kieszeń, albo że zawsze wiedzą jak na coś zareagujecie….to kompletnie nie znają kobiet.

Z kobietami jest jak z nauką, człowiek całe życie się uczy…..i głupi umiera, bo nigdy nie jesteś w stanie nauczyć się wszystkiego, bo wiedza jest jak czas, cały czas płynie, na ma końca.  Tak samo jest z kobietami. Żadne poradniki ani książki typu „Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus” nie rozwiążą zagadki kobiecej natury Mogą co prawda pomóc w pewnych sytuacjach w życiu codziennym, jednak nie zastąpią codziennego doświadczenia przebywania z Wami, dzielenia wspólnych doświadczeń życiowych etc.  Bez kobiet świat byłby jak pustynia, miałki, suchy,bezduszny. Właśnie dzięki Waszej naturze jesteście jak tęcza, która ożywia – jesteście kilkoma żywiołami naraz i nie można przygotować się na Was ot tak jak z parasolem w czasie deszczu….

Synek już śpi, więc mogę dalej coś poskrobać.

Moje odczucia co do rozstania będą subiektywne i nie są wyznacznikiem dla zdefiniowania odczuć faceta po rozstaniu. Szczególnie po długoletnim (16 letnim) związku. Poza tym ilu ludzi – tyle odczuć – każde będzie inne, bo każdy z nas jest inny, powodów rozstania tysiące. Spróbuję wyciągnąć kilka kwestii tylko z mojej perspektywy ale myślę na podstawie moich doświadczeń i 42 lat na tym ziemskim padole, że będzie można znaleźć wspólny mianownik w głowie faceta, który po rozstaniu – i tu zaskoczenie – podobnie jak kobieta – co innego mówi – co innego czuje,

…zakłada maskę wolnego szczęśliwego kawalera, singla, chce zdobywać na nowo świat, zachowuje się jak Tarzan, władca dżungli i samiec Alfa. Tak naprawdę cierpi w środku i czuje się słaby, jakby przegrał nie tylko bitwę ale życie.

Po 40-tce z reguły przychodzą do głowy pewne podsumowania – co udało mi się osiągnąć a czego nie – co mi się jeszcze uda ….a tu rozpad związku – porażka – osobiście – mimo, że czuje ulgę, ale o tym później , to czuję się przegrany, że nie dałem rady uratować nie tylko związku, ale i Rodziny…mam dziecko – kochanego prawie 5 letniego synka. Jak mam mu wytłumaczyć, że jego NAJWAŻNIEJSZE I NAJBLIŻSZE OSOBY NA ŚWIECIE – MAMA I TATA – NIE KOCHAJĄ SIĘ I ZAMIESZKAJĄ OSOBNO ???Dla dziecka to jest dramat. Jednak, wszyscy to wiemy,  udawanie i życie razem pod jednym dachem, kiedy między rodzicami nie ma miłości, chemii, ba – jest ciągłe pole bitwy – także jest dla dziecka bardzo niedobrym doświadczeniem. Ono czuje i wie, że coś jest nie tak.

Dlaczego akurat ja czuję ulgę?

Chyba dlatego, że żyliśmy jak przysłowiowy pies z kotem i tak naprawdę, nasz „związek”  był samotnością we dwoje. Wystarczyła iskra, żeby wybuchł konflikt i ciągłe przeciąganie liny – czyje będzie na wierzchu – kto ma rację a kto jest winien. Bylem już tym zmęczony, bylem winny (obwiniany) za wszystko co się wydarzyło i co się w przyszłości wydarzy. Mogę brać na klatę wiele win, bo nikt święty nie jest – jednak nie mogłem odpowiadać za wszystkie grzechy tego świata. Pewnego dnia coś we mnie pękło i powiedziałem dosyć. Poczułem ulgę, z powodu dookreślenia statusu naszego „nibyzwiazku”. Niedługo święta, tę Wigilię spędzimy jeszcze razem, ale  to czysta kurtuazja i w rozumieniu prawdziwego klimatu, świąt na pewno nie będzie…. Czy jest jakaś recepta na psychiczny dołek z powodu rozstania? Wcale nie inny związek, na szybko, często by pokazać swoim ex, że dajemy sobie razem, ba! Jacy jesteśmy w końcu szczęśliwi z nowym partnerem!

Kolejny temat rzeka. To tylko fasada, komunikat prasowy dla otoczenia i środowiska, że się nie poddaliśmy, że życie toczy się dalej a my otrząsneliśmy się z traumy rozstania, samotności. Teraz dopiero pokażemy światu jak ociekamy zajebistością.

Zaczynamy dbać o siebie jak nigdy dotąd. Zobacz  ile straciłaś! – krzyczy nasz nowy wizerunek. Idealnie, gdy nowy partner jest w tzw. parametrach lepszy na pierwszy rzut oka od ex . Pasmo nieustających sukcesów!  Niestety to pozorne poczucie zwycięstwa i kolejne tak naprawdę udowadnianie, czyje na wierzchu, kto ostatecznie zwyciężył, zwyczajnie kolejna porażka…

Większość z nas traktuje związki i w ogóle relacje między ludźmi jak ring bokserski, gdzie staczamy na różnych płaszczyznach walki, pojedynki i prowadzimy statystyki zwycięstw porażek itd. Myślę, że dopóki nie zrozumiemy, że dwoje ludzi w związku to nie rywale na ringu, nie będziemy próbowali dominować i ustawiać partnera na pozycji do strzału nie traktowali wspólnego życia jak przeciągania liny, to niestety rozstanie jest nieuniknione.  Tu nie ma zwycięzców, oboje z ringu schodzimy pokonani. Smutne ale tak jest – można by sprowadzić cały temat do tego, że jako naczelni w świecie zwierząt – nie jesteśmy stworzeni do monogamii i stąd te kłótnie, zdrady …

Co jeszcze mam teraz w głowie ? Pustka….wszechogarniająca pustka….czuje się jak na Księżycu i wcale nie jest mi z tym dobrze…..tu też dochodzi natura faceta. Gdy ma problemy, nie chce o nich gadać , zamyka się w swojej jaskini i potrzebuje czasu. Księżyc jest wtedy dobrym miejscem. Kobiety chcą porozmawiać – wylać emocje – przyjaciółce, dobrej koleżance etc. Facet nie.

Mówimy po męsku: gdy masz wypadek autem to jak najszybciej wsiądź do nowego i jeździj. W związku ta zasada wedle powiedzenia:

„Najlepszym lekarstwem na skończoną, zranioną miłość jest druga miłość ” NIE JEST! Dla mnie osobiście trzeba z kimś beczkę soli zjeść, żebym wiedział i był pewien, że chcę się ta osobą zestarzeć. Oczywiście pewna jest tylko śmierć, ZUS i podatki, tutaj tej pewności nigdy nie będzie i nie ma – ba – nawet na podstawie moich doświadczeń – z reguły kobiety, które były pomnikiem  wierności małżeńskiej, zdradzały swoich mężów.

Zdrada

Nie jest tak, że gdy facet zdradzi to już dla kobiety jest koniec końców? Dlaczego tak kobiety myślą ? Bo kobieta, żeby zdradzić – najpierw czyni to w głowie,  potem idzie do łóżka. To proces duchowy najczęściej. Facet może pójść w tango – ulżyć lędźwiom i kochać swoją kobietę – kobieta gdy zdradzi – jest gorzej. Nie może wybaczyć, bo wie jakie diametralnie zmiany musiałyby zajść w jej głowie.  Ech gdyby czuła naturę faceta i nie mierzyła swoją miarą, swoimi emocjami, wiedziałaby, że ta zdrada fizyczna wcale nie jest – dla faceta tym – czym dla kobiety.

Nie chce tłumaczyć facetów i zmiękczać ich zdrady, w końcu zdrada to zdrada. Zapytam tylko, czy statystyki o tym że co 3 facet nie jest biologicznym ojcem swojego dziecka są prawdziwe? Kobieta, na partnera życiowego szuka faceta opiekuńczego, stabilnego materialnie, który zapewni byt przyszłej rodzinie, dzieciom i żonie ale do łóżka idą z samcem Alfa, po najlepsze geny, dokładnie jak w świecie zwierząt. Nie wierzyłem w te statystyki ….dopóki moje doświadczenia z różnymi kobietami nie pokazały, że niestety coś w tym jest.

Nie jest moim zamiarem, obrażać, wykłócać się czy co 3 czy co 5 facet nie jest biologicznym ojcem dziecka w związku.  Chodzi o regułę, o  to, że przecież Ci źli, niedobrzy faceci zdradzają z tymi, wiernymi, bogu ducha winnymi. ..tak tak ….kobietami ….i nie wszystkie są singielkami. Ba – nawet przytłaczająca ich większość z nich nie jest – temat rzeka.

Johny Bravo