Czy powszechnie znane w świecie  nazwisko pomaga, czy też raczej przeszkadza w karierze? Zdania na ten temat są podzielone.

Niektórzy posiadacze takiego dziedzictwa twierdzą, że bardziej im ono przeszkadza, niż pomaga i próbują images-5odciąć się od swych korzeni, odrzucając ów „rodowy klejnot” i występując pod wyszukanym  pseudonimem lub skądś zapożyczonym bądź zmyślonym nazwiskiem. Są i tacy, którzy publicznie żalą się z powodu rzekomego zaszufladkowania, związanego ze sławnym nazwiskiem, ale dziwnym trafem konsekwentnie trzymają się rodowego miana, będącego często niezłą marką. Zresztą nierzadko ich sposobem na życie jest  odcinanie kuponów od popularności swojej rodziny. Jeszcze inni przy sławnym nazwisku pozostają, ale wypracowują przez lata jego nową, dodatkową wartość. Kiedy myślę o takich ludziach, to od razu mam przed oczami bardzo pracowitą, drobną, niepozorną kobietkę o nieco pucołowatej buzi – brytyjską projektantkę mody Stellę McCartney. Stella  13 września obchodziła swoje 45 urodziny i choćby z tej okazji warto jest przyjrzeć się nieco jej życiu i dokonaniom.

pixabay-sir-paul-mccartney-1434327_1280Nazwisko byłego Beatlesa jest obecne w świecie prawdziwie wielkiej mody już od prawie dwóch dekad. Córka znanego muzyka Paula McCartneya i Lindy Eastman niestrudzenie, rok po roku, udowadnia, że jej obecność w krainie designu jest nieprzypadkowa. O charakterze swojej drogi życiowej zdecydowała już jako nastolatka. Temu wyborowi pozostaje konsekwentnie wierna przez wszystkie lata.
Dzięki sławnym rodzicom, którzy razem występowali w zespole Wings, dzieciństwo przyszłej  projektantki upłynęło pod znakiem nieustannych podróży po świecie. I choć niemal każda nastolatka interesuje się modą, Stella od samego początku bardzo poważnie traktowała swoje hobby i w domowym zaciszu tworzyła dla samej siebie pierwsze autorskie ubrania. Los sprzyjał ambitnej pannie McCartney, która ponoć na piętnaste urodziny otrzymała za pośrednictwem znajomego rodziców rodzaj „bonu” zapraszającego na praktyki u dowolnie wybranego przez nią projektanta spośród tak zacnego grona jak Yves Saint Laurent, Emmanuel Ungaro i Christian Lacroix. Stella wybrała tego ostatniego, znanego z zamiłowania do iście bajkowej, teatralnej stylistyki, a po pracowitym roku spędzonym w jego atelier, rozpoczęła naukę w college’u Ravensbourne. Następnym etapem jej artystycznej edukacji była słynna szkoła Central Martins College of Art and Design. Jak można przeczytać w jednym z wywiadów z projektantką, ma ona jednak pewne zastrzeżenia do systemu nauczania młodych projektantów w tej kultowej szkole. Jako jej pilna studentka i utalentowana absolwentka czuła się nieco44837371tq_10r_f niepewna i niedoceniona, ponieważ na uczelni raczej pomijano komercyjny aspekt designu, a najbardziej ceniono te ze studenckich kreacji, które były najbardziej udziwnione i nie miały prawie nic wspólnego z prêt-à-porter. Zaś sama Stella często podkreśla, że kreowaną przez siebie modę dedykuje od zawsze nie tyle wymyślnym pokazom i efektownym sesjom zdjęciowym, ile „normalnym” użytkowniczkom ubrań. Ubrania mają być piękne, ale również bardzo funkcjonalne. W międzyczasie, Stella podjęła odważną decyzję dotyczącą odbycia terminu u krawca męskiego, Edwarda Sextona, będącego twórcą garniturów jej ojca.  Wszystko po to, by jak najdokładniej poznać warsztat krawiecki i dojść do perfekcji nawet w tak skomplikowanej dziedzinie jak konstrukcja i odszywanie wizytowej męskiej odzieży. Ów niełatwy i wypełniony ciężką pracą czas w warsztacie krawieckim procentuje do dziś.  Można być wielkim fanem estetyki domu mody Stelli McCartney bądź też nie przepadać za jego  syntetyczną i  często pozbawioną ozdobników wizją „naturalnej” kobiecości. Na pewno jednak nie można odmówić modelom Stelli McCartney jednej cechy – jej projekty reprezentują perfekcyjne angielskie krawiectwo, tradycyjne w dobrym tego słowa znaczeniu i jak to się mówi: po prostu „bez chodzenia na skróty”. Bogata wiedza dotycząca konstrukcji ubioru pozwala Stelli na stosowanie wymyślnych cięć i iście images-4architektoniczne kształtowanie swoich modeli. I tak jest z każdą kolejną kolekcją. Konsekwencja jest widoczna także w propagowanych przez Stellę poglądach. Miłośniczki naturalnej skóry i futra nie znajdą nic dla siebie w kolekcjach panny McCartney, która podobnie jak jej matka jest  zdeklarowaną wegetarianką i aktywną obrończynią  praw zwierząt. Warto również dodać, że Stella stworzyła nawet całkowicie organiczną linię kosmetyków, opatrzoną ekologicznymi certyfikatami.
Następnymi istotnymi przystankami w karierze Stelli była posada naczelnej stylistki domu mody Chloe, lukratywne zlecenie na projekt ślubnej sukni Madonny, aż wreszcie, w 2001 roku, własna marka, której butiki, jak na czołowego projektanta przystało, są rozsiane po całym świecie. Jednocześnie Stella nawiązała wieloletnią współpracę z takim gigantem w dziedzinie odzieży sportowej jak Adidas,  a dzięki temu przypadł jej zaszczyt ubierania  brytyjskiej reprezentacji podczas Igrzysk Olimpijskich 2012.p00170169  Kooperacja z koncernem H&M zaowocowała natomiast sygnowaną przez Stellę kolekcją ubrań, która rozeszła się w ciągu zaledwie jednego dnia. To na pewno o czymś świadczy. Ubrania kreowane przez córkę Paula McCartneya po prostu podobają się ludziom, a co za tym idzie, bardzo dobrze sprzedają. Są bezpretensjonalne, wygodne i przyjemne dla oka. Stella jest laureatką wielu prestiżowych nagród i wyróżnień (m.in. dla  brytyjskiego Projektanta Roku)  i nic nie wskazuje  na to, by kiedykolwiek miała zamiar osiąść na laurach.

Obecność Stelli McCartney w wielkim świecie mody na pewno nie jest przypadkowa czy spowodowana jedynie jej pochodzeniem. Projektantka uczciwie wypracowała swój własny sukces. Według niej czymś, co definiuje piękno człowieka, jest jego wewnętrzny pokój. I choć słowa te nie są zbyt odkrywcze, przyznać trzeba, że ona sama troskliwie chroniąc swoje życie prywatne i żyjąc w zgodzie z wyznawanymi przez siebie wartościami, szczęśliwa jako żona i matka czwórki dzieci, zapalona cyklistka i miłośniczka natury, ów pokój i piękno osobiście posiada. Piękna i mądra czterdziestopięcioletnia.

Sto lat Stella!

Daria Woszczatyńska-Przybylska

foto:

http://www.mytheresa.com/en-nl/designers/stella-mccartney/bags.html

http://www.liverpoolecho.uk

pixabay

pinterest.com