„Targi Dziecko, mama, tata” za nami. Moc refleksji, naładowane baterie. Była moc!

 img_2337-1 Pomysł urodził się w październiku ubiegłego roku. Dwie młode kobiety, absolwentki filologii US, założycielki fundacji „Fabryka Języka” zamarzyły o zrobieniu czegoś naprawdę dużego dla Szczecina i regionu. Ot tak, przejeżdżając obok budynku Azoty Arena pomyślały – coś tu trzeba zorganizować!. Są przykładem, że wystarczy pomyśleć, zachcieć i móc. Ale żeby aż tak?
Nawet one, urodzone optymistki zdumione były efektami i sukcesem pierwszych i największych w regionie targów rodzinnych.

W ciągu dwóch dni trwania imprezy przyszło ponad 8000 osób małych i dużych. To bardzo ostrożne szacunki, bo liczenie trwa.

Już w sobotę rano, tuż po otwarciu wiadomo było, że będzie dobrze a nawet znakomicie. Z godziny na godzinę hala wypełniała się ludźmi, zewsząd było słychać śmiech dzieci i pokrzykiwania zadowolonych rodziców.

Po co komu targi?

Formuła targów w wielkim skrócie służy promocji rożnego rodzaju biznesów, inicjatyw. komunikowania się, wymiany kontaktów. Od lat atrakcyjność tej formy prezentowania się światu pomału ustępowała na rzecz internetu. Ta impreza przywróciła formule targowej świeżość, nowoczesność i zasadność.
Ktoś powie, że tu chodzi o zarabianie, sprzedaż, kasę. I nie myli się, bo oczywiście ważne było aby przedsiębiorcy mogli zaprezentować swoje produkty i usługi ale w odmienny, nienachalny, arcyciekawy sposób. Wystawcy wykazali się dużą wyobraźnią, dzielili się pomysłami, organizowali konkursy, a odwiedzający tłumnie w tym wszystkim brali udział. Przez te dwa dni można było spróbować gry na img_2329-1skrzypcach, pianinie, osiodłać konia, powygłupiać się z klownami, zrobić sesję fotograficzną dziecku. Były tez atrakcje dla dorosłych, odnowa biologiczna dla przykładu. Magnesem dla rodzin była właśnie mnogość i różnorodność atrakcji, kumulacja, placów zabaw, akcesoriów dla dzieci, ofert medycznych, edukacyjnych, kulturalnych.
Dzieciaki mogły wsiąść do samochodu policyjnego, zobaczyć psy policyjne, skakać na dmuchanych zamkach, trampolinach. Rodzice mniejszych dzieci mieli okazję zbadać swoim pociechom układ kostny, uzyskać poradę poradę ortopedyczną.

 img_2324-1To były pierwsze i największe tego typu targi w regionie – mówi dumna i spracowana Kamila Michałko. Panie są zmęczone ale szczęśliwe. Dokonały tego, W niespełna rok czasu zrealizowały cel wydawałoby się bardzo mglisty i odległy, a wcale nie było łatwo.
Organizacja tak dużego wydarzenia jest przeogromnym wyzwaniem. Przeprowadziłyśmy niezliczona ilość rozmów, negocjacji, gaszenia tzw pożarów – dopowiada Ola Nowakowska. Doba nie miała końca, a świt mieszał się ze zmierzchem – śmieje się

Sama organizacja planu stoisk, terminarza konkursowego, zapewnienia bezpieczeństwa (choć hala sama w sobie realizuje wszelkie zasady bezpieczeństwa) to nie lada wyczyn.

Targi, patronatem honorowym objęli Marszałek Województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz i Prezydent Szczecina Piotr Krzystek

Nie sposób wymienić wszystkich wystawców co budująco wskazuje, że Szczecin pod względem kreatywnym i biznesowym ma się coraz lepiej. Głównym partnerem targów był istniejący na rynku img_2335-1szczecińskim od 25 lat salon akcesoriów dziecięcych „Oleńka”. Nie mogło zabraknąć też firmy z Prawobrzeża – Centrum Narodzin Mamma. Jednym z patronów była szczecińska uczelnia Collegium Balticum, która zorganizowała ekspercki kącik pedagogiczno-psychologiczny. Aranżacja przypominała zacisze domowe, co trzeba przyznać sprzyjało swobodnej atmosferze rozmów. Kobiece Prawobrzeże natomiast z wielką przyjemnością objęło targi patronatem medialnym.

Sukces frekwencyjny targów o tej tematyce pokazuje, jak wiele jest jeszcze do zrobienia dla rodzin w Szczecinie. Okazało się, że Szczecin ma się dobrze, tętni życiem, chce jeszcze, a te pierwsze dni września w Azoty Arena są tego dowodem.