Usiedliśmy w redakcji do wyników wyborów i przebrneliśmy przez tabele i wykresy, ponieważ chcieliśmy odkryć parytet. Żartujemy, chcieliśmy sprawdzić, ile do umownego fifty-fifty brakuje. Dość sporo. Proponujemy spojrzeć na sprawę (polityka to kobieca sprawa) przez pryzmat liczb, bo liczby nie kłamią. A politycy czasem tak. W Sejmie IX Kadencji zasiądzie 131 kobiet i 329 mężczyzn.

Bez procentów, czyli 0%

Konfederacja nie ma w swojej reprezentacji w Sejmie ani jednej kobiety. Co prawda 2 kobiety startowały z pierwszych miejsc, ale nie otrzymały żadnego z 11 mandatów. Kto głosuje na Konfederację? Głównie osoby w wieku 18-29 lat. Czy kobiety? Raczej nie (o tym później). Wiemy, że wartości konserwatywne nie służą parytetom. Konrad Berkowicz twierdzi, że „feminizm to antynaukowa ciemnota”, a Janusz Korwin-Mikke uważa nas za mniej inteligentne. Ponoć decydujemy się na studia wyższe, żeby znaleźć męża (wolałabym spędzać całe dni w kawiarniach, gdyby tylko o to chodziło). Kto widział spot z Dominiką Korwin-Mikke ten wie, że kobiety są od dbania o dom i jeżdzenia rowerem do sklepu. Wyborcy Konfederacji nie stawiają na żeńską stronę polityki.

Niezbyt szczęśliwa siódemka, czyli 7%

Tyle kobiet z województwa podlaskiego wybrano do Sejmu. Oznacza to, że na 14 posłów i posłanek z okręgu nr 24 (Białystok) przypada 1 kobieta. Podlaskiemu przypada niechlubny rekord niskiego wskaźnika wybranych posłanek w wyborach parlamentarnych 2019.

24% w Senacie

W 2015 mieliśmy 13% senatorek, teraz prawie podwoiliśmy udział procentowy kobiet w Senacie. Dobra wiadomość.

28% kobiet w Sejmie

Przynajmniej nie jest gorzej niż w 2015 roku. Z drugiej strony, spodziewaliśmy się lepszego wyniku. Czarne Protesty, feminizm wylewający się z na Instagrama oraz poczucie, że Polska może nadążyć za duchem czasu mogły wskazywać na większą liczbę kobiet na Wiejskiej. No trudno.

42%, czyli prawie prawie
W województwie lubuskim prawie zahaczyliśmy o parytet. 7 posłów i 5 posłanek.

50%, czyli idealnie
W Warszawie wybrano 10 posłanek i 10 posłów. Koalicja Obywatelska z okręgu 19 wprowadziła 7 kobiet, wśród nich rekordzistkę w liczbie oddanych głosów – Małgorzatę Kidawę-Błońską (416 030 głosów). Po raz pierwszy do Sejmu wejdzie Klaudia Jachira – znacie ją z YouTuba.

21 kobiet, 49 kobiet, 56 kobiet

Lewica może pochwalić się dobrym wynikiem w kwestii zachowania parytetu – 43% posłanek. Na jednej liście zastosowano tzw. „suwak” (oznacza to wprowadzenie na listę kandydatek i kandydatów na przemian). Z Koalicji Obywatelskiej wejdzie do Sejmu 49 kobiet, czyli 36,5% klubu. Najwięcej kobiet (w sensie liczny mandatów) wprowadzi Prawo i Sprawiedliwość. Nie, nie przez parytety na listach, kobiety stanowią 24% klubu parlamentarnego.

Czy kobiety głosują inaczej?

Według OKO.press kobiety wybrałyby opozycję. Najbardziej boją się katastofy klimatycznej (38% zbadanych kobiet), mężczyżni natomiast boją się ataku na polskie rodziny. Zanim zaczniemy krzyczeć, że kobiety powinny chętniej udzielać się politycznie, spójrzmy na to, co mają do wyboru. Co prawda „jakieś” kobiety wchodzą na listy (od 2011 roku każdy komitet musi posiadać na liście minimum 35% kandydatek), ale zyskują niższe miejsca.
Dążenie do parytetów może wywoływać lekki uśmiech, ponieważ wydawałoby się, że w wyścigu na listy wygrają najlepsi, bez względu na płeć. Dopóki koledzy trzymają stronę kolegów, nigdy to się nie wydarzy.
To, co dzieje się w polityce, bywa odzwierciedleniem tego, co dzieje się w naszych domach, związkach, miejscach pracy. Zanim zaczniesz krzyczeć, że mamy za mało kobiet w Sejmie i Senacie, pomyśl ile razy powiedziałaś swojej córce, że dziewczynki muszą być grzeczne. Może zapytałaś koleżankę z pracy, czy powodem jej złego nastroju jest okres? A może mówisz, że kobiety są odpowiedzialne za prowadzenie domu, bo zostały do tego stworzone?
No właśnie.