„LUBIĘ ZABIJAĆ LUDZI, BO TO ŚWIETNA ZABAWA TO ZABAWNIEJSZE NIŻ POLOWANIE W LESIE NA DZIKIE ZWIERZĘTA, BO CZŁOWIEK JEST NAJNIEBEZPIECZNIEJSZYM ZE WSZYSTKICH ZWIERZĄT. ZABIJANIE DOSTARCZA MI NAJBARDZIEJ EKSCYTUJĄCYCH DOZNAŃ TO NAWET LEPSZE NIŻ ROMANS Z DZIEWCZYNĄ… NAJLEPSZE W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE KIEDY UMRĘ NARODZĘ SIĘ NA NOWO W RAJU I WSZYSCY, KTÓRYCH ZABIŁEM ZOSTANĄ MOIMI NIEWOLNIKAMI. NIE ZDRADZĘ WAM SWOJEGO IMIENIA, BO BĘDZIECIE PRÓBOWALI POWSTRZYMAĆ MNIE PRZED ZBIERANIEM NIEWOLNIKÓW NA MOJE ŻYCIE POZAGROBOWE…”

 

Był 5 lipca 1968 roku. Upalny wieczór pierwszych dni lata. 19-letni Michael Mageau palił papierosa przed domem oczekując na przyjazd swojej znajomej o 3 lata starszej, zamężnej Darlene Ferrin. Para planowała potajemną randkę gdzieś z dala od tłumów; najlepiej w Blue Rock Springs Road, gdzie podobne im pary lubiły często spędzać wolny czas.

Po przybyciu na miejsce zaczęli rozmawiać o rozmaitych banałach pozwalając na to by z wolna udzielił im się odpowiedni nastrój. Miłą atmosferę przerwał nagle nadjeżdżający z tyłu brązowy ford mustang który z wolna, niezwykle cicho, podjechał do ich wozu zatrzymując się dosłownie parę metrów z tyłu tuż za zderzakiem.

Mustang postał chwilę po czym, na pełnym gazie, odjechał w boczną drogę Blue Rock Springs. Michael i Darlene pomyśleli w pierwszej chwili, że to inna  para wybrała sobie to samo miejsce na spotkanie. Michael obawiał się tego, iż mógłby to być mąż Darlene, lecz ta zaprzeczyła. Po zaledwie kilku minutach ze zdziwieniem zauważyli, iż ford, który stał tu przed chwilą wraca.

Samochód zatrzymał się w tym samym miejscu celowo nie gasząc świateł oślepiających parę. Z jego wnętrza wyłonił się człowiek z latarka w ręku i powoli zaczął zbliżać się w ich kierunku. Michael sądząc, że jest to policjant powiedział: „ale nas pan wystraszył…” i nie dokończył…

Kula wystrzelona z pistoletu przeszyła jego ciało odbierając mu siły. Zaskoczona tym Darlene poderwała się na siedzeniu, lecz dosięgły ją następne strzały. Resztkami sił Michael rzucił się na tylne siedzenie; zabójca widząc to posłał w jego stronę kilka kolejnych kul po czym, sądząc iż zabił oboje, odjechał.

Kilkanaście minut później przejeżdżający nieopodal ludzie zauważyli leżącego obok samochodu ciężko rannego Michaela. Chłopak odczekał aż zabójca odjedzie i z wielkim wysiłkiem wywlókł się z auta chcąc przyciągnąć uwagę przejeżdżających samochodów. Darlene w dalszym ciągu siedziała nieruchomo na przednim siedzeniu. Straciła bardzo dużo krwi… Nie przeżyła… zmarła w karetce, która wiozła ją do szpitala.

O godzinie 00.40 na posterunek policji w Vallejo zadzwonił mężczyzna, który beznamiętnym głosem powiedział: „Chciałem zgłosić podwójne morderstwo na Blue Rock Springs. Postrzeliłem dwójkę dzieciaków z Lugera 9mm. Te dzieciaki zabite w zeszłym roku to też moja robota…” Po tych słowach rozłączył się.

Rok wcześniej w ten sam sposób zginęła dwójka nastolatków: David Faraday i Betty Lou Jensen. Oboje mieli po 17 lat…

Z brutalnego zamachu tylko Michael uszedł z życiem. Jak później zeznał, mordercą był wysoki, krótko ostrzyżony, biały mężczyzna o krępej budowie ciała. Nosił okulary.

Parę tygodni później, 31 lipca 1969 roku, do trzech gazet min. „Examinera” i „Chronicle” z San Francisco oraz „Times-Herald” z Vallejo przyszedł list o tej samej treści opisujący w detalach morderstwo popełnione na dwójce nastolatków oraz Michaelu i Darlene (zabójca nie wiedział, że chłopak przeżył). Prócz tego, do listu dołączony był dziwny szyfr mający rzekomo ujawniać prawdziwą tożsamość mordercy.

Zabójca zażądał aby szyfr został wydrukowany na pierwszej stronie każdej z gazet. Jeśli tego nie zrobią, będzie w dalszym ciągu zabijał. Prasa postąpiła zgodnie z jego zaleceniami. Powołano cały sztab kryptologów mających rozwiązać treść nadesłanej wiadomości. Póki co, ich działania pozostały bez rezultatu.

Z nieoczekiwaną pomocą przyszło małżeństwo emerytowanych matematyków, które szybko odcyfrowało całą wiadomość.

Nie było niej w nic prócz przemyśleń mordercy odnośnie zabijania. Swoją chorą inspirację czerpał z filmu „Najniebezpieczniejsza gra” (1932r.), nakręconego na podstawie opowiadania Richarda Connolly’ego. Ów film, prezentował nietypowy „sport” jakim zajmował się szwarccharakter generał Zaroff; generał zajmował się polowaniem na… ludzi.

4 sierpnia tegoż roku do redakcji trafił kolejny list. Zaczynał się od słów „tu mówi Zodiak” –  po raz pierwszy przestępca ujawnił w nim swój pseudonim pod którym będzie popełniał przyszłe zbrodnie. Od tej chwili Zodiak stał się uosobieniem terroru; nikt nie mógł przewidzieć, kto będzie jego następną ofiarą…

Pula śmierci Zodiaka potrzebowała nowych dusz…

27 września 1969 roku para studentów: Cecelia Ann Shepard i Bryan Calvin Hartnell postanowiła wybrać się nad piknik nad jeziorem Berryessa. Piękna okolica była świetnym miejscem do wypoczynku i głównie dla tych walorów odwiedzało ją wielu ludzi. Koniec września był okresem w którym chłodniejsze dni odstraszały nieco turystów, więc Bryan i Cecelia byli pewni, że w ustronnym miejscu znajdą trochę czasu dla siebie. Mylili się.

Odpoczywająca na kocu Cecelia w pewnej chwili zauważyła człowieka, który z dużą torbą w ręku schodził z pobliskiego wzgórza. Początkowo sądziła, iż może to być jeden z przypadkowych turystów który wybrał sobie to miejsce na odpoczynek, lecz jego zachowanie było co najmniej dziwne.

Z niepokojem zauważyła, iż mężczyzna schował się za drzewem skąd zaczął po kryjomu ich obserwować.

Powiedziała o wszystkim Bryanowi, ale ten zbagatelizował całą sprawę mówiąc, że nie powinna się tym przejmować ostatecznie nic złego nie robi i pewnie za jakiś sobie stąd pójdzie.

Para na chwilę oderwała wzrok od drzewa gdzie ukrywał się dziwny przybysz; ten nagle zniknął im z oczu. Cecelia okazywała coraz większe zdenerwowanie; z przerażeniem odkryła, że mężczyzna zaczyna ukradkiem przemykać się w ich stronę. Krzykiem wezwała Bryana. Oboje w napięciu czekali na dalszy rozwój wydarzeń.

Gdy w końcu tajemniczy mężczyzna wyszedł ze swej kryjówki byli już pewni, że mają do czynienia z kimś niebezpiecznym. Mężczyzna ubrany był w ciemny kombinezon przypominający ubiór lotniczy. Na głowie nosił czarny kaptur z wyszytym symbolem przypominający krzyż celtycki, oczy skrywał pod ciemnymi okularami. W prawym ręku trzymał pistolet automatyczny, w lewej dłoni wiązkę drutu. Bryan zwrócił uwagę na jego buty… przypominały wojskowe.

To był Zodiak.

Bryan widząc, iż oboje znaleźli się w ekstremalnej sytuacji uniósł ręce do góry i oznajmił, że będą współpracować. Rzucił w stronę Zodiaka portfel i kluczyki od swojego Volkswagena – to samo polecił swojej dziewczynie. Morderca celując w oboje z pistoletu podszedł do Ceceli i wepchnął w jej ręce wiązkę drutu; nakazał związać jej swojego chłopaka. Bryan położył się na brzuchu w oczekiwaniu na najgorsze. Cały czas mówił do mordercy, iż rozumie jego sytuację i jest w stanie mu pomóc.

W pewnej chwili zauważył, że zabójcy zaczynają trząść się ręce. Zodiak widząc, że chłopak zaczyna mu się uważnie przyglądać ze złością oznajmił, iż jest poszukiwanym zbiegiem z zakładu karnego, który zabił strażnika – było to nieprawdą. Prawdopodobnie morderca w ten sposób chciał uciszyć studenta który usilnie chciał sprowokować go do rozmowy.

Gdy dziewczyna skończyła krępować ręce Bryanowi, Zodiak kazał jej się położyć w ten sam sposób, po czym sam związał jej ręce. Student przeczuwając co ich czeka powiedział, żeby morderca zabił tylko jego a oszczędził dziewczynę.

Zodiak wyraźnie tym zdenerwowany powiedział tyko: „chyba będę musiał to zrobić!”, po czym szybkim ruchem wyciągnął z kabury wojskowy nóż i zaczął zadawać Bryanowi mordercze ciosy. Ten sam los spotkał Cecelię…

Po brutalnym napadzie na drzwiach samochodu Bryana wypisał daty wszystkich swoich zbrodni do czasu ostatniego napadu dodając do niego słowo „nożem”.

Parę godzin później parę znaleźli turyści… tylko Bryan przeżył atak. Całe zdarzenie opisał później policji.

Ostatnią (znaną) ofiarą Zodiaka był taksówkarz z San Francisco Paul Stine. Przed śmiercią Stine dostał zlecenie na odbiór klienta na rogu ulic Mason i Geary na Union Square. Jego celem miał być róg ulic Washington i Maple na Presidio Heights. Nie dojechał jednak na miejsce.

Morderca zastrzelił go z zimną krwią celując w tył głowy. Świadkiem całego zdarzenia była rodzina mieszkająca w domu obok. Obserwując całe zajście sądzili, iż doszło do bójki pomiędzy taksówkarzem a jakimś pijakiem. Szybko zawiadomili policję; ta po kilkunastu minutach przyjechała na miejsce przestępstwa.

Podczas oględzin stwierdzono, iż morderca odciął fragment koszuli ofiary. Zabrał także jej portfel i kluczyki. Ciekawym i nieco zaskakującym faktem jest to, że funkcjonariusze odebrali zgłoszenie z dyspozytorni jako napad czarnoskórego mężczyzny podczas gdy świadkowie opisywali go jako dobrze zbudowanego, białego mężczyznę w wieku około 30-40 lat.

Cała historia robi się jeszcze bardziej niesamowita gdy wychodzi na jaw, że mężczyznę o takim rysopisie mijał… patrol policyjny, który przeczesywał okolicę szukając podejrzanego. Dwaj policjanci pełniący wówczas służbę podali rysopis zgodny z tym co wcześniej mówili świadkowie. Nie zatrzymali go tylko dlatego, że w radio podana została błędna informacja odnośnie podejrzanego…

 

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

autor: Dominik Wiśniewski

grafika tytułowa: autor

Pozostałe ilustracje: internet

 

Dominik Wiśniewski – dziennikarz i fotograf.  Fan motoryzacji i historii wojskowości. Nie obca mu literatura i sztuka – zarówno tych wyższych jak i niższych lotów. Czasami szyderczy i lekko stronniczy. Niepoprawnie polityczny kinomaniak i miłośnik podróży wszelakich.